Edyta Górniak
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame
TYLKO U NAS!

„Byłam na granicy śmierci”. Edyta Górniak walczyła o życie syna!

„Modliłam się, aby Pan Bóg zabrał mi wszystko, a oddał Allana!”

Roman Praszyński 29 kwietnia 2019 18:54
Edyta Górniak
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Śmierć była blisko. Edyta Górniak w wywiadzIe dla VIVY! zdradza najbardziej dramatyczną historię ze swego życia. Jej syn leżał nieprzytomny w szpitalu, gdy ona latała nad Atlantykiem. Przeczytaj, co spowodowało, że artystka osiwiała bardziej niż po rozwodzie!

Co wydarzyło się, gdy wylatywała Pani z Los Angeles do Polski, a Allan zadzwonił, że boli go brzuch?

To były najgorsze godziny mojego życia. Byłam już na pasie startowym, kiedy Allan przyznał mi się, że nie może wyjść z wanny, tak mocno boli go brzuch. Nie mogłam już opuścić samolotu. Zdążyłem szybko zadzwonić do Davida Fostera, który mieszkał obok z prośbą, aby zajrzał do Allana, bo ja właśnie startuję do Polski. Potem straciłam połączenie na 18 godzin. Dopiero na lotnisku w Warszawie dowiedziałam się, że Allanowi rozlał się wyrostek robaczkowy i że ma zakażony cały organizm. David Foster zabierając go do najlepszego szpitala w Los Angeles, uratował mu życie.

Lekarze nie chcieli operować?

Musiałam osobiście podpisać zgodę na operację. Allan czekał nieprzytomny na morfinie. Gdy zawróciłam pierwszym możliwym lotem do LA, w szpitalu zobaczyłam Allanka podłączonego do takiej aparatury, że bez słów lekarzy zrozumiałam, że jego stan jest bardzo ciężki.

Co się wtedy czuje?

To jest stan dla umysłu jakby zatrzymał się na granicy śmierci. Klęczałam i leżałam na ziemi w intymnym ogrodzie szpitala, czekając w czasie operacji i w czasie kolejnych dni, gdy lekarze walczyli z zatruciem organizmu. Dostaliśmy pokój, w którym mogłam przy nim być. Nie spałam przez tydzień, ale byłam tuż obok. Czuwałam nad każdym jego ruchem, kiedy pielęgniarka wkłuwała się do kolejnej żyłki. Bo badanie krwi miał robione co kilka godzin

Co się z Panią działo?

Przez całe moje życie nie byłam tak blisko Pana Boga. Tak gorliwie się modliłam. I prosiłam, żeby zabrał mi wszystko inne, co mam, wszystko inne, co mi podarował w życiu. A podarował mi bardzo dużo. W zamian za to, żeby zostawił tutaj mojego syna. Żeby tak pokierował sytuacją, żeby nas to nie zabiło. Bo jeśli jego to i mnie. Zmierzyłam się z najgorszymi myślami, jakie może mieć rodzic. Musiałam się przygotować na wszystko. I Pan Bóg mnie wysłuchał.

Co Pani zabrał?

Na koniec życia panu odpowiem na to pytanie. Dziś nie mam wrażenia, żeby coś mi zabrał. Za to dostałam potężne wsparcie. Także od ludzi w ich modlitwach. Wiem, że nie jestem sama. To mi dodaje dużo sił na co dzień. Mam rozpęd w skrzydłach pędząc przez życie, bo jest we mnie radość, że nadal to życie mam. Pamiętam, jak któregoś dnia kiedy Allan się już obudził, zapytał czy w szpitalu są lody.

Byłam tak szczęśliwa, że pod koniec dnia pojechałam nad ocean zobaczyć zachód słońca. I to był najpiękniejszy zachód, jaki widziałam w Kalifornii, a oglądałam ich wiele przez te dwa lata. Był najpiękniejszy, bo myślałam, leżąc w tym szpitalnym ogrodzie, że już nigdy nie zobaczę słońca. Przez tydzień widziałam tylko kubki z kawą, aparaturę medyczną, listy z serduszkami ze szkoły i dłonie mojego synka drżące, gdy wbijano w nie kolejne igły.

Takie doświadczenie zmienia?

Nie wiem, czy mogę jeszcze bardziej go kochać, ale jestem wdzięczna za każdy nasz dzień. Jeszcze bardziej nie lubię, kiedy się kłócimy, jeszcze bardziej cieszę się, kiedy mamy wspólny czas, jeszcze bardziej przyglądam mu się, jak dorasta i chłonę każdą chwilę. Ale także własne chwile szczęścia.

Dramatyczna i piękna historia.

Przeżyłam traumę. Ale i niezwykłe piękno miłości ludzkiej. Tyle ludzi w Polsce było wtedy z nami w modlitwie. A ponad wszystko to - doświadczyłam wtedy cudu. I to kilka razy.

O tym, jak Edyta Górniak wychowuje syna z karabinem. I o ostatniej miłości, którą utraciła razem z nienarodzonym dzieckiem – w najnowszym dwutygodniku VIVA! Na rynku od 30 kwietnia 2019.

Edyta Górniak, Viva! 9/2019
Fot. MATEUSZ STANKIEWICZ/SAMESAME

Edyta Górniak, Viva! 9/2019
Fot. MATEUSZ STANKIEWICZ/SAMESAME

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Tylko w VIVIE! inspirująca rozmowa z KATARZYNĄ SKRZYNECKĄ o tym, dlaczego postanowiła wrócić do figury 30-latki. „Prezes” ROBERT GÓRSKI i MONIKA SOBIEŃ-GÓRSKA o tym, czy ich życie przypomina… kabaret. ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI o tym, co robi, kiedy cały dom zaśnie.