Marcin Ziółko nie przypuszczał, że przypadkowe zgłoszenie do agencji modelingowej zaprowadzi go do świata wielkiej mody. Po latach pracy jako model zaczął rozwijać się jako operator, reżyser i fotograf, a znajomości zdobyte w branży otworzyły przed nim kolejne możliwości. W wywiadzie dla magazynu VIVA! opowiada m.in. o współpracy z Anją Rubik, projekcie „Cannes Diary” oraz spotkaniach z gwiazdami światowej mody.
WIDEO…
Marcin Ziółko o Anji Rubik. Ich znajomość zaczęła się na planie zdjęciowym
Od lat jesteś związany z branżą modową. Jesteś operatorem, reżyserem, fotografem. Dużym echem odbił się zrealizowany przez Ciebie projekt „Cannes Diary” dla włoskiego magazynu „La Repubblica”, który był zapisem pobytu Anji Rubik na festiwalu w Cannes.
To był projekt bardzo spontaniczny i taki był na niego scenariusz (śmiech). Anja zadzwoniła do mnie dwa dni przed wylotem do Cannes z pytaniem, czy chcę wpaść i zrobić materiał z przygotowań na czerwony dywan. To dzięki niej na pokazie Saint Laurent w Paryżu robiłem zdjęcia do magazynu Carine Roitfeld. Poznałem Kate Moss, Anthony’ego Vaccarella, fotografowałem Rossy de Palmę, supermodelkę Anok Yai, Alexę Chung czy Dilan Deniz. Wtedy te klocki same zaczęły się układać. A kiedyś nawet nie śniłem, że w ogóle spotkam Anję Rubik.

Od D’Vision do Cannes. Marcin Ziółko zdradza, jak trafił do świata wielkiej mody
Gdy pracowałeś jako model, reprezentowała Was ta sama agencja D’Vision.
To, że do niej trafiłem, to był przypadek. Pewnego dnia w internecie pojawił się serwis społecznościowy Nasza Klasa. Potrzebowałem ładnego zdjęcia profilowego, więc postanowiłem zgłosić się do agencji modelingowych (śmiech). Odpowiedziała tylko jedna. Właśnie ta, której twarzą i główną modelką była Anja Rubik. Ona od lat robiła na mnie wielkie wrażenie, ale spotkanie jej nie leżało nawet w sferze moich marzeń. Pomyślałem wtedy, że może będę miał z tego coś więcej niż tylko ładne zdjęcia.
Wykrakałeś.
Gdy przestałem pracować jako model, skorzystałem ze znajomości, jakie zawarłem w trakcie pracy dla agencji. Stąd też moja znajomość z Anją i nasza późniejsza współpraca. Poznaliśmy się 10 lat temu na planie zdjęciowym, na którym starałem się być niezauważalny. To Anja zainteresowała się mną, gdy zobaczyła film, jaki udało mi się wtedy zrealizować. Chyba jej się spodobało, bo zaczęliśmy pracować razem coraz więcej, a dziś spędzamy też czas prywatnie. Tak się więc jakoś dzieje, że udaje mi się spełniać marzenia.
[...]
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, który będzie dostępny w sprzedaży od czwartku 10 września.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nie pieniądze i nie poczucie bezpieczeństwa. TYLKO W VIVIE! Mandaryna mówi wprost: „Nie czekałam na królewicza”


























