Anita Lipnicka przyznała, że wyjazd do Londynu był dla niej ucieczką przed popularnością i chaosem, jaki zapanował w jej życiu. W rozmowie z VIVA! ujawniła także, że z najbardziej hitowej płyty „Emu” od ponad 30 lat nie należą jej się żadne wpływy ze sprzedaży. Jej córka Pola Porter opowiedziała z kolei o własnym wyjeździe do Holandii.

WIDEO

player placeholder

[...]

Byłaś głosem tamtego pokolenia. Dlaczego wyjechałaś do Londynu?

Zobacz także:

Anita: Uciekłam.

Przed czym?

Anita: Przed popularnością, na którą nie byłam gotowa. Przed chaosem, jaki zapanował w moim życiu. Odeszłam z Varius Manx, bo po pierwsze, to nigdy do końca nie był mój zespół, miałam inne fascynacje muzyczne, po drugie, byłam totalnie wycieńczona. Grałam po kilka koncertów w tygodniu, nasze płyty sprzedawały się w setkach tysięcy egzemplarzy, a ja niewiele z tego miałam. Podobne historie spotkały inne artystki lat 90. Kiedy zaczęłam być znana, mój status materialny praktycznie się nie zmienił. Rozmawiałam o tym niedawno z Kasią Nosowską w jej podcaście, żadna z nas nie miała wtedy pieniędzy na kosmetyki czy lepsze ciuchy. Miałam szczęście, bo sąsiadka mojej mamy po koleżeńsku szyła mi ubrania na wszystkie występy. 

Nie obowiązywały żadne umowy?

Anita: Obowiązywały. Tylko że w moim imieniu, i całego zespołu zresztą, podpisywał je lider grupy. Co więcej, one mnie obowiązują do dzisiaj. W efekcie z najbardziej hitowej płyty „Emu” od ponad 30 lat nie należą mi się żadne wpływy ze sprzedaży. Ja się wtedy kompletnie na niczym nie znałam. Byłam ufna i zupełnie zielona.

Pola: Kiedy ja zaczynałam współpracę z agencją modelek, mama, nauczona własnym doświadczeniem, od razu zadbała o to, żebym przed podpisaniem umowy skonsultowała ją z prawnikiem. Dzięki temu miałam świadomość, jakie są warunki tej współpracy.

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE! Jedyny taki wywiad Anity Lipnickiej z córką. Artystka nie dawała Poli kar ani zakazów. Dziś 20-latka zdradza, czego bała się najbardziej

Anita Lipnicka, Pola Porter. VIVA! 16/2026
Zuza Krajewska

A potem nagle wyjechałaś do Holandii.

Pola: Nie tak nagle, rozmawiałam o wszystkim z rodzicami. Mama od początku była przekonana, że to świetny pomysł. Bardzo mnie do tego zachęcała. Mówiła, że to przede wszystkim przygoda i szansa, żeby posmakować życia w innym miejscu.

Też przed czymś uciekłaś?

Pola: Nie, po prostu zdecydowałam, że chcę studiować za granicą. Tak szczerze mówiąc, niewiele mnie tu w Polsce trzymało. Chciałam spróbować czegoś nowego i trochę się usamodzielnić.

Anita: Bycie w obcym kraju, bez parasola ochronnego w postaci rodzinnego domu, jest dobrą życiową lekcją. W takich okolicznościach możesz naprawdę poczuć, kim jesteś. Wiem to z własnego doświadczenia. Pobyt w Londynie po odejściu z Varius Manx dużo mi dał, bo przecież ja wcale nie wiedziałam, co chcę dalej robić. Tam się rozwinęłam pod każdym względem, nabrałam charakteru, nie tylko jako artystka, ale też młoda kobieta. Nie byłabym dzisiaj tą osobą, którą jestem, gdyby nie tamta wyprawa.

Pola: A ja nie wyjechałam daleko. Amsterdam jest oddalony od Warszawy o niecałe dwie godziny lotu.

Anita: Oto, jak zmieniła się perspektywa! Dzisiaj dla młodych ludzi Europa to jeden kraj. Dla mnie Londyn wtedy to były zaświaty!

[...]

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO W VIVIE! Anita Lipnicka o życiu z Johnem Porterem i wychowaniu córki. „To były nieustanne stresy”

 

Rozmawiała: Katarzyna Piątkowska. Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!To wydanie możesz kupić z kosmetykiem.