Anita Lipnicka przyznaje, że uciekła do Londynu przed popularnością i chaosem, jaki zapanował w jej życiu. W rozmowie dla VIVA! opowiada również o odejściu z Varius Manx, wycieńczeniu intensywną pracą oraz umowach, które obowiązują ją do dzisiaj. Jej córka Pola Porter zdradza natomiast, jak doświadczenia mamy wpłynęły na jej własne decyzje zawodowe.

WIDEO

player placeholder

Wraz z upływem czasu pamięć lubi płatać figle.

Anita: To prawda. Ale doskonale pamiętam wszystko, co związane z Polą. Jednak wracając do zdarzeń sprzed lat, przy okazji okrągłego jubileuszu mojej solowej płyty, utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma jednej wersji przeszłości. Co czwartek wrzucam ostatnio na social media wspominki, przybliżam okoliczności powstania płyty, o każdej piosence opowiadam z osobna. I wykolejam się na szczegółach. Nie wszystko dokładnie pamiętam. Dzwonię więc po ludziach, którzy brali udział w tworzeniu tego albumu, i okazuje się, że oni zapamiętali niektóre sytuacje inaczej. Ciekawe zjawisko z tą pamięcią.

Zobacz także:

Byłaś mniej więcej w wieku, w jakim teraz jest Pola, gdy stałaś się sławna.

Anita: Byłam nawet młodsza, gdy dołączyłam do Varius Manx i moje życie nagle wywróciło się do góry nogami. Wyobraź sobie, Polu, że jednego dnia zwyczajnie chodzisz do szkoły, a drugiego nie możesz spokojnie przejść ulicą, bo ludzie cię zaczepiają, pokazują sobie palcem. Dziwna sytuacja.

Pola: Wierzę, że tak było, ale trudno mi to sobie wyobrazić, zwłaszcza że trzymam się z dala od muzycznej branży.

Anita: Dopiero po latach widzę, że wpisałam się w zbiorową historię dużej grupy ludzi, a moje piosenki były ścieżką dźwiękową do ich młodości. Za chwilę będzie okazja, by wspólnie poświętować – w związku z 30. rocznicą wydania albumu „Wszystko się może zdarzyć” ruszam w dużą trasę po najpiękniejszych salach Polski, z cudną scenografią i światłami, podczas której będę śpiewać dawne piosenki w nowych aranżacjach z udziałem sekcji dętej i smyczków.

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE! Jedyny taki wywiad Anity Lipnickiej z córką. Artystka nie dawała Poli kar ani zakazów. Dziś 20-latka zdradza, czego bała się najbardziej

Anita Lipnicka, Pola Porter. VIVA! 16/2026
Zuza Krajewska

Byłaś głosem tamtego pokolenia. Dlaczego wyjechałaś do Londynu?

Anita: Uciekłam.

Przed czym?

Anita: Przed popularnością, na którą nie byłam gotowa. Przed chaosem, jaki zapanował w moim życiu. Odeszłam z Varius Manx, bo po pierwsze, to nigdy do końca nie był mój zespół, miałam inne fascynacje muzyczne, po drugie, byłam totalnie wycieńczona. Grałam po kilka koncertów w tygodniu, nasze płyty sprzedawały się w setkach tysięcy egzemplarzy, a ja niewiele z tego miałam. Podobne historie spotkały inne artystki lat 90. Kiedy zaczęłam być znana, mój status materialny praktycznie się nie zmienił. Rozmawiałam o tym niedawno z Kasią Nosowską w jej podcaście, żadna z nas nie miała wtedy pieniędzy na kosmetyki czy lepsze ciuchy. Miałam szczęście, bo sąsiadka mojej mamy po koleżeńsku szyła mi ubrania na wszystkie występy. 

Nie obowiązywały żadne umowy?

Anita: Obowiązywały. Tylko że w moim imieniu, i całego zespołu zresztą, podpisywał je lider grupy. Co więcej, one mnie obowiązują do dzisiaj. W efekcie z najbardziej hitowej płyty „Emu” od ponad 30 lat nie należą mi się żadne wpływy ze sprzedaży. Ja się wtedy kompletnie na niczym nie znałam. Byłam ufna i zupełnie zielona.

Pola: Kiedy ja zaczynałam współpracę z agencją modelek, mama, nauczona własnym doświadczeniem, od razu zadbała o to, żebym przed podpisaniem umowy skonsultowała ją z prawnikiem. Dzięki temu miałam świadomość, jakie są warunki tej współpracy.

[...]

Rozmawiała: Katarzyna Piątkowska. Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!To wydanie możesz kupić z kosmetykiem.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO W VIVIE! Anita Lipnicka o życiu z Johnem Porterem i wychowaniu córki. „To były nieustanne stresy”