W wieku 20 lat Anita Lipnicka miała już na koncie sukcesy z zespołem Varius Manx i rozpoczynała solową karierę. Dziś świętuje 30-lecie debiutanckiego albumu „Wszystko się może zdarzyć”. Jej 20-letnia córka Pola Porter wybrała zupełnie inną drogę – w Amsterdamie studiuje biznes i administrację. Choć różnią je doświadczenia i życiowe wybory, łączy je – jak same mówią – głęboka miłość, wrażliwość, wspólna pasja do jazdy na nartach i słabość do dobrej kuchni. W rozmowie z Katarzyną Piątkowską Anita Lipnicka i Pola Porter opowiadają o swojej relacji, potrzebie bliskości, stawianiu granic oraz o tym, jak z czasem zmieniała się więź między matką a dorosłą córką.
WIDEO…
Anita Lipnicka i Pola Porter o wyjątkowej więzi, dorastaniu i stawianiu granic. Wywiad VIVA!
– Co Was łączy?
Anita: Z pewnością nie nazwisko (śmiech). Głęboka miłość po prostu. Jazda na nartach – to nasz wspólny, coroczny rytuał. Oraz słabość do dobrej kuchni!
Pola: I wrażliwość.
Anita: To prawda. Obie mamy takie rozedrgane, słowiańskie dusze. I wiesz, co jeszcze? Obie przechodzimy katusze, gdy musimy podjąć jakąś decyzję. Nienawidzimy dokonywania wyborów.
– Pola, co Ci przychodzi do głowy, gdy słyszysz słowo „mama”?
Pola: Radość, miłość, jakieś szaleństwo.
Anita: Jakże się cieszę, Polinko, z tego szaleństwa!
Pola: I widzę promienie słońca. Jasność i ciepło. Może dlatego, że masz blond włosy?
Anita: Wzruszyłam się teraz.
– A gdy Ty słyszysz imię swojej córki?
Anita: Czuję poruszenie w sercu. Pola to moje serce. Wypełnia je całkowicie. I ta kobieca energia, którą mam obok siebie. Czuję więź i bliskość. I jak zamknę oczy, to twoją twarz widzę od razu.
Pola: Ale z teraz czy z dzieciństwa?
Anita: Wszystkie twoje twarze! Czasami tęsknię za tamtą dziewczynką, którą kiedyś byłaś. Wtedy szukam starych zdjęć w telefonie i ci wysyłam.
– Znasz piosenki mamy?
Pola: Znam.
Anita: Wszystkie?
Pola: Raczej tylko te hity. „Wszystko się może zdarzyć”, „Piosenka księżycowa”, „Piękna i rycerz”, „Moje oczy są zielone”. Z ciekawości zaczęłam odkrywać mamę w internecie. Doszłam do wniosku, że jej teksty są dosyć smutne.

Anita Lipnicka, Pola Porter. VIVA! 16/2026
– Może mama jest smutna? Jaka jest Anita Lipnicka, którą Ty znasz?
Pola: Dzielna, odważna. I bardzo opiekuńcza! Chyba czasem trudno jej przestawić się z roli mamy małego dziecka na relację z dorosłą córką. Mam wrażenie, że wciąż ma potrzebę zadbania o mnie, tak jak kiedyś. Tu są kapcie, tu ręcznik, może ci zrobić herbatkę?
– Jesteś dla niej wyrozumiała czy Cię to wkurza?
Pola: Zazwyczaj mnie to rozczula, choć czasami muszę jej przypomnieć, że potrafię już o siebie zadbać. Wczoraj po sesji zdjęciowej do VIVY! mama co chwilę pytała, czy jest OK, czy czegoś nie potrzebuję. W końcu powiedziałam: „Mamo, naprawdę wszystko jest dobrze”. Ale wiem, że to wynika z troski, i bardzo to doceniam.
Anita: Boże! Aż tak ze mną źle? I teraz ludzie się o tym dowiedzą!
– Kiedy nauczyłaś się stawiać mamie granice?
Pola: Od dziecka byłam dość niezależna i lubiłam sama o sobie decydować. Mama szybko się zorientowała, że nie tak łatwo mnie do czegoś przekonać.
Anita: Jak się uparła, to koniec. O, to jest to, co przychodzi mi jeszcze do głowy, jak myślę „moja córeczka” – uparciuch.
– Co poczułaś, kiedy się zorientowałaś, że Twoja mała córeczka już nie jest taka mała?
Anita: To było wtedy, kiedy Pola zwróciła mi uwagę, żebym nie przerzucała na nią swoich marzeń. Miała wtedy jakieś sześć lat. Zapisałam ją na lekcje gry na fortepianie. Pani, która miała ją uczyć, powiedziała, że dziecko ma niezwykły talent. Ja wiedziałam, że tak jest, bo my nawet śpiewałyśmy sobie w domu na dwa głosy. Ale ty, Pola, po jednej z lekcji powiedziałaś mi: „Mamo, przypominam tylko, że to ty zawsze marzyłaś o tym, żeby grać na fortepianie, a nie ja. Może w takim razie to ty powinnaś zacząć się uczyć, a mnie już nie namawiaj?”. Dało mi to do myślenia.
Pola: I już wtedy stwierdziłaś, że nie jestem twoją małą córeczką?
Anita: Wtedy zrozumiałam, że jesteś osobnym bytem. Dawałaś mi odczuć na każdym kroku, że nie jesteś przedłużeniem mojej osoby. Mamy siebie po to, żeby się wspierać, kochać i szanować, ale żadnej z nas nie wolno zapominać, kim jest z osobna. Cieszę się, że żyjesz po swojemu, idziesz drogą, którą sama sobie wybrałaś. Ale jak przyjeżdżasz do domu, to jesteś moim Pysiem. Nic na to nie poradzę.
[...]
Rozmawiała: Katarzyna Piątkowska. Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, która dostępna będzie w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku 27 sierpnia. To wydanie możesz kupić z kosmetykiem.

Anita Lipnicka, Pola Porter. VIVA! 16/2026


























