Reklama

Od 50 lat mieszka w Polsce. Tu ma dzieci, fanów, tu dostał muzyczne nagrody. Z Johnem Porterem, gitarzystą, kompozytorem, tekściarzem, autorem muzyki do kultowego serialu „Siedem życzeń”, o miłości, samotności, jasnych i ciemnych dźwiękach oraz braku polskiego obywatelstwa rozmawiała Katarzyna Piątkowska.

John Porter o dzieciach: „Nie byłem wspaniałym ojcem”

[...]

Ty sam jakim jesteś ojcem?

Teraz dla mojej córeczki staram się być dobrym. Ale mam też synów, których dzieciństwo przypadło na czas rozkwitu mojej kariery.

Zaliczyłeś uderzenie wody sodowej do głowy?

A jak! Nie byłem wspaniałym ojcem. To nie tak, że byłem całkiem zły, ale… robiłem wszystko, żeby zarobić na utrzymanie rodziny.

Czyli nie było Cię w domu.

A jak byłem, to byłem zmęczony. I trudno mi było zrozumieć, że żona, która zajmowała się wychowaniem naszych synów i też pracowała, może być zmęczona. Trzeba było się dogadać, kto i kiedy zajmuje się dziećmi. Znam wiele rodzin, w których pojawia się problem podziału obowiązków.

Mieliśmy rozmawiać o muzyce, rockandrollu, a zeszliśmy na życie.

Rozmawiamy, bo życie jest muzyką. Bez dźwięków nic nie ma.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Mama zniknęła, tata mnie wyrzucił z domu”. TYLKO W VIVIE! John Porter wrócił pamięcią do bolesnych wspomnień z dzieciństwa

John Porter, Viva! 10/2026
John Porter, Viva! 10/2026 Zdjęcia Bartek Wieczorek/Visual Crafters

Muzyk wyznał, co najbardziej napędza go do tworzenia nowych utworów

A cisza? Czym jest?

Odpoczynkiem od atakujących z każdej strony dźwięków. Im jestem starszy, tym bardziej ją doceniam. Z powodu wieku coraz więcej rzeczy też mnie irytuje. Wkurza mnie nawet, gdy ktoś na ulicy za głośno rozmawia przez telefon. Czasem tembr głosu potrafi doprowadzić mnie do szału. Wtedy muszę zaczekać, aż ten ktoś zniknie mi z pola widzenia i słyszenia, i dopiero wtedy idę dalej. Ale cisza daje mi też przestrzeń w głowie na własne przemyślenia i na muzykę. Muzykiem jest się 24 godziny na dobę i trzeba być non stop otwartym na inspiracje i pomysły. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się to coś, co bardzo chcesz uchwycić, jakaś myśl, która może umknąć. Nigdy nie komponowałem w ten sposób, że siadałem i mówiłem: „Teraz napiszę piosenkę”. Pewnie są twórcy, którzy działają w ten sposób, ale to nie ja.

To jak Ty to robisz?

Dużo ćwiczę, żeby moje palce nie wyszły z wprawy. A ponieważ nie cierpię robić wciąż tego samego, próbuję różnych dźwięków, różnych akordów. Bardzo często wychodzą z tego dobre melodie. I cały czas szukam tych dźwięków odpowiednich, bo dla mnie ważny jest proces.

A słowa?

Zawsze mam przy sobie notes, w którym zapisuję myśli, słowa. Te piosenki są o mnie, a im jestem starszy, tym więcej przyjemności sprawia mi tworzenie takich miniopowieści.

Piszesz tylko o sobie?

Siebie znam najlepiej. Dzięki temu, że piszę o sobie, jestem szczery.

Nigdy nie piszesz o kimś innym?

Zdarza się, ale wiesz… muszę tego kogoś bardzo lubić i dobrze znać. Czasami śpiewam o kobietach. Najgorzej jest, gdy czuję, że w tym, co przychodzi mi do głowy, coś jest, ale nie potrafię tego uchwycić.

[...]

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE! John Porter wspomina związek z Anitą Lipnicką. „Mieliśmy wspólne tematy non stop"

John Porter, Viva! 10/2026
John Porter, Viva! 10/2026 Zdjęcia Bartek Wieczorek/Visual Crafters
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...