Anita Lipnicka nie ukrywa, że jej relacja z mamą była skomplikowana i z czasem naznaczona poczuciem winy. Dziś najważniejszą kobietą w jej życiu jest córka, Pola Porter. W wywiadzie dla „VIVA!” obie opowiedziały o bliskości, słabości, potrzebie niezależności i presji, którą Pola odczuwa, porównując własną drogę z wczesnym sukcesem mamy.

WIDEO

player placeholder

Anita Lipnicka o relacji z mamą. „W dorosłym życiu gdzieś się pogubiłyśmy”

[...]

Stworzyłyście z Polą taką relację matka–córka, jaką Ty miałaś ze swoją mamą?

Zobacz także:

Anita: Nie do końca. Ja z mamą mam inną, bardziej zawiłą relację, która przez lata ulega przemianie. Mam wrażenie, że moja mama żyła w poczuciu jakiegoś niespełnienia. Miała duże ambicje, chciała iść na studia, ale jej potrzeby nie zostały zaspokojone. Moi dziadkowie uważali, że powinna szybko wyjść za mąż, mieć dzieci i iść do pracy, a nie studiować. Wiele lat przepracowała, zapominając całkiem o sobie. Pewnie dlatego, gdy zaczęłam być sławna, zaczęła żyć moim życiem. Mój sukces był jej sukcesem, moje sprawy jej sprawami. Potem trudno przerwać taką symbiozę. Przez lata, będąc w terapii, starałam się przełamać ten schemat. Mam poczucie, że gdy w końcu udało mi się odseparować, nie wyszło to na dobre. Potem mój tata zmarł nagle, w nieszczęśliwym wypadku, i to jeszcze bardziej mamę przygniotło. Bardzo podupadła na zdrowiu. W pewnym sensie moja relacja z mamą jest naznaczona dużym poczuciem winy z mojej strony. Może absurdalnym. Ale czuję, że w jakiś sposób mój wczesny sukces odbił się na nas obu i w dorosłym życiu gdzieś się pogubiłyśmy. Pewnie dlatego zawsze tak marzyłam o córce, z którą połączy mnie więź, jakiej nie zaznałam. Do dzisiaj nie rozumiem dziewczyńskich przelotów, ich tajemnych kręgów wsparcia, siostrzanych przyjaźni. Patrzę na to z fascynacją i nawet z zazdrością, że coś mnie jednak omija. Od najmłodszych lat byłam bardziej związana z tatą, potem z bratem, a w mojej pracy głównie pracuję z mężczyznami. Pola jest najważniejszą kobietą w moim życiu i to z nią mam tę żeńską relację, za którą jestem niezwykle wdzięczna.

[...]

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE! Anita Lipnicka o życiu z Johnem Porterem i wychowaniu córki. „To były nieustanne stresy”

Anita Lipnicka, Pola Porter. VIVA! 16/2026
Zuza Krajewska

Pola Porter czuje presję sukcesu mamy. Anita Lipnicka chce ją przed tym chronić

Zdarza Ci się okazywać przy Poli słabość?

Anita: Nie ukrywam tego. Pola widziała mnie w wielu takich momentach – jak płaczę, jak jestem rozbita, jak mi coś nie idzie.

Pola: Ty też mnie taką widziałaś.

Anita: Jest we mnie jednak jakieś atawistyczne pragnienie pokazywania jej siły. Chodzi o to, żeby Pola nie musiała się o mnie martwić. Nie chcę jej sobą w żaden sposób obciążać. Moja mama w pewnej chwili odpuściła i nasze role zostały odwrócone. Kocham ją i wiem, że to nie jest działanie celowe, ale gdzieś w środku zapala mi się czerwona lampka, że chciałabym oszczędzić czegoś podobnego mojemu dziecku.

Zaraz będzie Ci wypomniane, że jednak powinnaś opiekować się mamą.

Anita: I robię to na wszystkie sposoby, w miarę własnych możliwości. Jednak tylko do pewnego stopnia można się kimś zaopiekować. Nie da się podejmować za kogoś decyzji ani przeżyć życia. Poza tym jestem daleka od filozofii, jakoby dzieci były coś winne rodzicom. To, że daję miłość i wsparcie dziecku, że finansuję jego pasje czy naukę, nie oznacza, że w przyszłości dziecko będzie miało wobec mnie jakiś dług do spłacenia. Ten układ działa w inną stronę: to, co ja dam córce, córka odda swojemu dziecku. I nie chodzi tu o wartości materialne. À propos wartości materialnych, one też o niczym nie decydują. Wiele osób pewnie żyje w przekonaniu, że dzieciom ludzi sławnych jest lepiej, bo wszystko mają. Tymczasem Pola sama zdecydowała na przykład, że chce iść do państwowego liceum, żeby nikt nie pomyślał, że należy do grupy uprzywilejowanej i żeby rodzice nie musieli płacić za prywatną szkołę. Nigdy nie lubiła, kiedy ludzie odkrywali, że jest moją córką, zakładając z góry, że manna jej kapie z nieba. Dzisiaj studiuje na państwowym uniwersytecie, do tego trzy razy w tygodniu pracuje i stara się być finansowo niezależna. Doszła tam dzięki samej sobie.

Pola: Zrobiłam to, bo czuję presję, że ty w moim wieku osiągnęłaś już tak duży sukces. Też bym chciała jak najszybciej się usamodzielnić, udowodnić, że stać mnie na wiele, i oddać wam to, co dostałam.

Anita: Ale ja niczego nie chcę! 

Pola: Mamo!

Anita: Chciałabym zdjąć z ciebie tę presję, byś mogła czuć, że masz 20 lat, że masz prawo czegoś nie wiedzieć, pomylić się czy dokonać nietrafnego wyboru. Masz prawo być zagubiona i szukać swojej drogi. Bierz przykład z taty. On ogarnął się dopiero po trzydziestce i wtedy nagrał pierwszą płytę „Helicopters”. Trochę czasu mu zajęło zastanawianie się, co będzie robił w przyszłości (śmiech). Nie wszyscy wiedzą od razu i ja też nie wiedziałam. Miałam za to dużo szczęścia, spotkałam odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie. Dzisiaj mam świadomość, że trudniej jest utrzymać to, co się ma, niż coś osiągnąć. Widzisz, ja też żyję pod presją, tak jak każdy

[...]

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO W VIVIE! Jedyny taki wywiad Anity Lipnickiej z córką. Artystka nie dawała Poli kar ani zakazów. Dziś 20-latka zdradza, czego bała się najbardziej

Rozmawiała: Katarzyna Piątkowska. Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!To wydanie możesz kupić z kosmetykiem.