Zaczęło się od zawodowego pocałunku w spektaklu teatralnym. Ona pomyślała:  Jak on to super zagrał! On: Jaka to jest wspaniała aktorka! Dziś mają dwójkę dzieci i za chwilę będą obchodzić 10-lecie ślubu. Jesienią będzie można ich oglądać w najpopularniejszych polskich serialach: „M jak miłość”, „Ranczo”, „Na dobre i na złe”. O tym, co skłoniło ich do tej miłości, Magdalena i Mateusz Liscieccy-Waligórscy po raz pierwszy opowiadają Ewie Wojciechowskiej.

WIDEO

player placeholder

[...]

Oświadczyny na teatralnej scenie. „Czy byłabyś skłonna zostać moją żoną?”

[...] Jak wyglądały Twoje oświadczyny na teatralnej scenie? 

Zobacz także:

Mateusz: Myślę, że wybrałem naprawdę fajny moment na oświadczyny. Mianowicie Magda miała tego wieczoru premierę swojego fenomenalnego monodramu o Lady Makbet „Lady M.” na małej scenie. A na dużej scenie graliśmy „O co biega”. Poprosiłem kolegów, żeby chwilę się wstrzymali z demontażem scenografii. Musiałem „tylko” wyciągnąć Magdę z jej premierowego bankietu, ale ona wcale nie chciała przyjść, bo miała tam swoje święto i swoich gości. W końcu musiałem użyć „najmocniejszego” argumentu: „No bo tak! Po prostu zejdź, proszę cię!”. Od rana nie czułem żadnego stresu. Nic. Trochę mnie to zaskoczyło, że jestem taki wyluzowany. Zacząłem przemowę. Magda się zorientowała, co się dzieje, a do mnie nagle dotarło, że nie mam pojęcia, co ja plotę, gubiłem się w wyznaniach. Spanikowałem. Aż w końcu udało mi się wydukać to jedno zdanie: „Czy byłabyś skłonna zostać moją żoną?” (śmiech). 

Magda: To był cudowny moment! Byłam wzruszona, że wybrał właśnie tę scenografię, bo to był „nasz” pierwszy dom i Mateusz tak idealnie do tego nawiązał, że chciałby taki dom stworzyć ze mną naprawdę. Zaczął przepięknie, ale po prostu im dłużej mówił, tym bardziej… błądził (śmiech). Ale dzięki temu dziś pytam często Mateusza: „Czy byłbyś skłonny rozładować zmywarkę?”. To jest jeden z naszych tajnych kodów, nasz metajęzyk, którego używamy między sobą, i właściwie nikt inny go nie rozumie. A oświadczyny Mateusza to też jedna z tych naszych wyjątkowych, ciepłych chwil, która zostaje w sercu na zawsze. Zwłaszcza w tych trudniejszych momentach, kiedy myślę, że mam ochotę go rozszarpać, i wtedy przypominam sobie tę chwilę na scenie czy nasz ślub w Rzymie, i to mi daje siłę, żeby po prostu machnąć ręką na te drobiazgi. Teraz we wrześniu będziemy świętować 10. rocznicę ślubu.  

Skąd pomysł na ślub w Rzymie? 

Magda: Pomysł wziął się stąd, że ja mam alergię na kiełbasę, wąsatych wujków, wódkę i inne tego typu rzeczy. Ja naprawdę nie chciałam nigdy mieć polskiego wesela. A Mateusz był skłonny się ze mną zgodzić.

Mateusz: Ja akurat też nie przepadałem za tym klimatem. Chcieliśmy, żeby nasz ślub był magicznym momentem. Zaczęliśmy się zastanawiać: Może Paryż? Bo Magda kocha Paryż. A może Rzym? Mamy wykształcenie klasyczne. Magda nawet uczyła się łaciny i greki. Ja, co prawda, nie, ale fascynacje historyczne, archeologiczne mam bardzo silne. Więc Rzym wydawał się miejscem idealnym.

Magda: Polecieliśmy do Rzymu w kwietniu i akurat tak oszałamiająco pachniały drzewa mandarynkowe na ulicach. Poszliśmy do konsulatu, pokazano nam taras, gdzie są udzielane śluby i cały ogród pachniał kwiatami z drzew mandarynkowych. Miałam ochotę wziąć ślub natychmiast! Zarezerwowaliśmy datę na 2 września 2016 roku, a później dostaliśmy list od ambasadora z propozycją nie do odrzucenia, że jako para ze świata kultury możemy mieć ślub w ambasadzie polskiej w Rzymie. 

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE! Jedyny taki wywiad Anity Lipnickiej z córką. Artystka nie dawała Poli kar ani zakazów. Dziś 20-latka zdradza, czego bała się najbardziej

Magdalena i Mateusz Lisieccy-Waligórscy. VIVA! 16/2026
Bart Pogoda

Ślub w Rzymie 2 września 2016 roku. Dlaczego wybrali Wieczne Miasto?

Jak to wszystko zorganizowaliście? Wiem, że miałaś nawet beauty team Moniki Bellucci.

Magda: Wiedzieliśmy, że chcemy zrobić kameralne wesele. Zaprosiliśmy tylko najbliższych. Co do mojego wspaniałego teamu, to zaczęło się od marzenia, żeby mieć długie włosy na ślubie. Znalazłam włoską firmę, która profesjonalnie przedłuża włosy, między innymi to oni robią fryzury modelkom do pokazów Victoria’s Secret. Sami mi zaproponowali, że przygotują mnie do ślubu, nie tylko włosy, ale również makijaż. Kiedy przyjechali, okazało się, że to ekipa, która od lat pracuje z Monicą Bellucci. Znaleźliśmy też parę polsko-włoską, która zrobiła nam piękne zdjęcia w ogrodach ambasady. Wynajęliśmy XIX-wieczny apartament w wyjątkowo klimatycznej dzielnicy Rzymu Trastevere – Zatybrze. Przyjęcie zorganizowaliśmy w naszej ulubionej rzymskiej restauracji. W pewnym momencie kelner przyniósł nam butelkę bardzo dobrego wina i powiedział, że to jest prezent od innych gości. Poszliśmy im podziękować. Była to starsza para Amerykanów. Pan był profesorem energii kosmicznych NASA. W czasie wojny jako amerykański żołnierz trafił do Rzymu, gdzie zakochał się we Włoszce, pobrali się w Wiecznym Mieście i wyjechali do USA. Powrócili do Rzymu świętować 50-lecie ślubu. Nagle powiedzieli do nas: „Proszę, uklęknijcie, chcemy wam dać błogosławieństwo”. Pan się śmiał, że ponieważ jest z NASA, to będzie takie kosmiczne błogosławieństwo. To było rzeczywiście niezapomniane przeżycie.  

Czy od razu wiedzieliście, że chcecie nawzajem przyjąć swoje nazwiska?  

Mateusz: Moje motywacje wynikały z zamiłowania do historii i heraldyki. Rozmawialiśmy o swoich korzeniach z Magdą i doszliśmy do wniosku, że jej nazwisko Waligórski herbu Odrowąż zaginie. Po mieczu nie było męskiego potomka, więc jedynym sposobem na to, żeby ta konkretna linia przetrwała, było przyjęcie jej nazwiska przeze mnie i przez nasze dzieci. 

[...]

 

Rozmawiała: Ewa Wojciechowska. Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, która dostępna będzie w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku 27 sierpnia. To wydanie możesz kupić z kosmetykiem.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO U NAS: Śmierć pierwszego męża złamała jej życie. Gdy nie wiedziała, co dalej, kolejnego partnera znalazł jej… jej pięcioletni syn!

 

Co jeszcze w VIVA! 16/2026?

Anita Lipnicka z córką Polą Porter: „Nasza relacja opiera się na obustronnym zaufaniu. Mama zawsze dawała mi przestrzeń do bycia sobą, do popełniania błędów”. 

Anita Lipnicka, Pola Porter. VIVA! 16/2026
Zuza Krajewska

Robert Górski: Mówi, że kiedy uprawia się zawód satyryka, potrzebna jest autoironia, dystans, nie tylko do świata, ale przede wszystkim do siebie. 

Kobiety XXI wieku: Dua Lipa – zapełnia stadiony, obserwuje ją 90 milionów na Instagramie, kocha książki!

Wakacje z... Coco Chanel i jej ukochana Francja. 

Zwierzęta mówią „stop”: Krowa – jedno z niewielu zwierząt, które od tysięcy lat towarzyszą człowiekowi.  

Robert Górski. VIVA! 16/2026
Filip Piotrowicz