Zaczęło się od zawodowego pocałunku w spektaklu teatralnym. Ona pomyślała: Jak on to super zagrał! On: Jaka to jest wspaniała aktorka! Dziś mają dwójkę dzieci i za chwilę będą obchodzić 10-lecie ślubu. Jesienią będzie można ich oglądać w najpopularniejszych polskich serialach: „M jak miłość”, „Ranczo”, „Na dobre i na złe”. O tym, co skłoniło ich do tej miłości, Magdalena i Mateusz Liscieccy-Waligórscy po raz pierwszy opowiadają Ewie Wojciechowskiej.
WIDEO…
Dzieci oglądają ich w telewizji, ale syn wyciągnął własne wnioski. Aktorem być nie zamierza. Wywiad VIVA!
[...]
– Tej jesieni Lisieccy-Waligórscy rządzą absolutnie w polskich serialach, czyli Magda w „Ranczu” i „M jak miłość”, a Mateusz w „Na dobre i na złe”. Trylogia polskich seriali. Jak to się robi?
Magda: Tak naprawdę latami się na to pracuje. To nie jest tak, że to się nagle wydarzyło. Trzeba dużo pracować, dużo grać. Rola Mateusza w „Na dobre i na złe” to jest efekt jego wielu innych ról w netflixowych produkcjach: „Informacja zwrotna”, „Krew z krwi”, „Wojna zastępcza”, „Podlasie”, „Czerń”.
– Kogo będziesz grał w „Na dobre i na złe”? I czy spotkałeś się ze swoim dawnym dyrektorem?
Mateusz: Gram policjanta, komisarza Radosława Bieguna. Zdjęcia już się odbyły, natomiast odcinki z moim udziałem będą na antenie od września. Michał Żebrowski powitał mnie na planie z życzliwością.
- Tylko w VIVIE! Casting do „Rancza” nazwała „absolutną katastrofą”. Magdalena Waligórska nie przypuszczała, dokąd ją to zaprowadzi

Magdalena i Mateusz Lisieccy-Waligórscy. VIVA! 16/2026
– Czy Wasze dzieci oglądają Was w telewizji?
Magda: Generalnie tatuś jest idolem naszych dzieci, bo tatuś gra dobrego policjanta. A ról mamusi oni jakoś „nie kupują”. Zwłaszcza w „M jak miłość”, gdzie gram zupełnie bez makijażu, ze zmienionym głosem. Nasze dzieci są skrajnie różne. Natalia jest wyjątkowa, to jest po prostu żywioł. A Piotrek jest dzieckiem bardzo rozsądnym, spokojnym. Szachy, tworzenie własnych gier planszowych, a niedawno wygrał konkurs recytatorski.
Mateusz: Piotrek mnie ostatnio rozbawił, kiedy powiedział, że aktorem nie chce być, bo zorientował się, że aktorom ktoś cały czas mówi, co mają robić. On może być ewentualnie tym kimś, kto zarządza. A najbardziej chciałby być pisarzem.
– Mówicie, że trzeba cały czas pracować. Jestem ciekawa, jak to wszystko godzicie? Intensywna praca na planie bardzo popularnych seriali, dojazdy na próby i spektakle do teatru w Zabrzu, wychowanie dwójki małych dzieci…
Magda: Szczerze mówiąc, nie wiemy! Ale na pewno mamy doktorat z logistyki. Dwa doktoraty nawet.
Mateusz: I specjalizację z time managementu. Ostatnio mieliśmy taką sytuację: Magda miała plan „Rancza”, 80 kilometrów pod Warszawą. Ja miałem długi dzień zdjęciowy w „Na dobre i na złe”. W domu dwoje dzieci, bo wakacje. Opiekunka zadzwoniła dzień wcześniej, że coś ważnego jej wypadło i nie może przyjść. Było późne popołudnie we czwartek i nie wiedzieliśmy, co zrobić, bo następnego dnia rano o szóstej musimy być oboje na planie. Zadzwoniłem do moich rodziców, którzy byli akurat na wsi, dwie godziny drogi od Warszawy. Ale na szczęście mogli nam pomóc. Zawiozłem dzieci do nich, wróciłem w nocy i rano byłem na planie.
– Powiedzcie mi, jakie macie teraz marzenia zawodowe?
Magda: Ja kocham Francję, interesuję się jej historią, mówię po francusku. Zdarzyło mi się być kiedyś w Paryżu w finale castingu do francuskiego filmu. Co prawda, nie wygrałam, ale reżyser zaproponował mi, żebym poszła z nim na bar micwę jego kuzyna, a potem na przyjęcie, które się odbywało w jednym z niezwykle pięknych apartamentów na Saint-Germain. Było tam może 20 osób, ubranych od stóp do głów w kreacje od Diora i Chanel. Nikt nie siadał do stołu, bo czekaliśmy na jakąś ważną ciocię. Czekamy i czekamy, a cioci nie ma. W pewnym momencie wchodzi… Juliette Binoche. Jedyna, która przyszła w długiej do ziemi, lnianej i mocno wymiętej sukience. Wspaniałe włosy, zero makijażu, ale jeszcze do tego z taką nonszalancją ciągnęła ze sobą równie wymiętego 20-latka. Tak że, odpowiadając na twoje pytanie, chciałabym jednak kiedyś w tym francuskim filmie zagrać.
Mateusz: Właśnie w głowie przerzucam katalog wymarzonych ról, które chciałbym zagrać. Nie wiem, którą wybrać najpierw, ale chyba Otella.
– Dobrze, to będziemy siedzieć z Magdą w pierwszym rzędzie na premierze i Cię oklaskiwać.
Rozmawiała: Ewa Wojciechowska.
Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, która dostępna będzie w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku 27 sierpnia. To wydanie możesz kupić z kosmetykiem.



























