Mandaryna w rozmowie z Beatą Nowicką dla magazynu „VIVA!” opowiedziała o swoim związku z Michałem Wiśniewskim i o tym, co przed laty szczególnie ją w nim zachwyciło. Wróciła też do momentu ich rozstania, przyznając, że najtrudniejsze i najbardziej bolesne było znikanie bliskości. Artystka mówiła również o relacji z dorosłymi dziećmi i cechach ich ojca, które dostrzega w Xavierze i Fabce.

WIDEO

player placeholder

[...]

Wybrałaś Michała na ojca swoich dzieci. Pamiętasz jeszcze, czym Cię wtedy zachwycił? 

Zobacz także:

Oczywiście (śmiech). To był mój najdłuższy związek. Miałam poczucie, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Co by się nie działo, zawsze znajduje rozwiązanie. Jeśli czegoś naprawdę pragnie, to to osiągnie. Nie tylko opowiada, ale działa. Jest odważny. To mnie w Michale zachwyciło. Pamiętam, że często obserwowałam go z boku i myślałam: Wow, ile on ma w sobie siły, determinacji, pomysłów. I wszystko realizuje.

Kiedy się rozstaliście po paru latach, odczułaś to jako porażkę?

Każde rozstanie jest końcem pewnego etapu, ale może być też początkiem innej drogi. Raczej nie płaczę nad porażkami, nie użalam się nad sobą, nawet nie zastanawiam się, co mogłam zrobić inaczej. Po prostu idę do przodu. Na nasze rozstanie złożyło się wiele czynników. W pewnym momencie zaczęliśmy się rozmijać. Żyliśmy razem, a jednak osobno. Znikała bliskość – to było najtrudniejsze i najboleśniejsze. 

CZYTAJ TEŻ: Nie pieniądze i nie poczucie bezpieczeństwa. TYLKO W VIVIE! Mandaryna mówi wprost: „Nie czekałam na królewicza”

Marta "Mandaryna" Wiśniewska, VIVA! 17/2026
Fot. MATEUSZ STANKIEWICZ/FEED ME LAB

Wasze dzieci są już dorosłe. Czegoś się od nich nauczyłaś?

Nasze dzieci uczą mnie każdego dnia innego spojrzenia na różne rzeczy, sytuacje. Każdy z nas ma swoją perspektywę i to jest inspirujące. Uczą mnie, jak być dobrym człowiekiem. Mają w sobie dojrzałą mądrość. Nie boją się rozmawiać nawet na trudne tematy, które dotyczą i mnie, i ich. Potrafią mi powiedzieć, że coś robię źle, i to jest piękne. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że jako 20-latka mówię mamie czy tacie, co mi się nie podoba w ich zachowaniu. To w ogóle nie mieściło się w mojej skali. Natomiast bardzo doceniam to, że moje dzieci potrafią mnie wypunktować. Ich uwagi są dla mnie bardzo cenne, bo mądre. Nie wiem, skąd im się to bierze, ale tak jest (śmiech). Są pierwszymi osobami, które weryfikują moje artystyczne projekty. Przynoszę do domu pierwsze wersje singla i słucham uwag. Xavier też jest artystą, który nagrywa swoje materiały, jego komentarze są zawsze w punkt. Fabka ostatnio oglądała filmik z próby do „Tańca…” i powiedziała: „Mamo, ale co ty robisz? Nie możesz patrzeć w podłogę”. Miała rację, przecież nie mam narysowanej choreografii na palcach stóp. 

Jesteście bardzo zżyci, musisz być super mamą. 

Staram się z całych sił, ale bywa różnie. Na szczęście nie punktują mnie jako matkę (śmiech). Dużo rozmawialiśmy o tym, że jako dzieci mieli mnie mniej. Teraz mają mnie dużo więcej. Są dorośli, łatwiej różne rzeczy sobie wytłumaczyć. Moja relacja z Fabką to telepatia, nie umiem tego inaczej nazwać. Patrzymy na siebie i wiemy, co jedna i druga ma na myśli. Tak było w czasie nagrywania programu „Azja Express”. Wystarczyło jedno spojrzenie i wiedziałyśmy, w którą stronę biegniemy albo co za chwilę będziemy robić.  Xavier z kolei jest uważnym słuchaczem. Mówi dużo mądrych rzeczy. Kocha słowa i używa ich w fajny sposób. Oczywiście czasami mnie korygują: „O Jezu, tym razem  przesadziłaś”. Albo: „Mamo, nie jesteś dzieckiem”. Czy: „Uważaj na siebie”. Ale to jest urocze. 

Widzisz w nich czasami Michała?

Oczywiście. Oboje są mieszanką naszych genów, ale czasami widzę jakiś ich gest, spojrzenie i myślę: Wow! Gdzieś już to widziałam… (śmiech). 

[...]

Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, który będzie dostępny w sprzedaży od czwartku 10 września.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO W VIVIE! Mandaryna mówi, czego najbardziej boi się w „Tańcu z Gwiazdami”. „Balon jest mocno nadmuchany”