Wirtuoz humoru i błyskotliwej riposty. Lider Kabaretu Moralnego Niepokoju. Mistrzowsko demaskuje nasze narodowe przywary: pieniactwo, cwaniactwo, megalomanię, narzekanie. Nonkonformista. Odważny w głoszeniu prawd nieoczywistych i niepopularnych. Robert Górski z ikrą opowiada Beacie Nowickiej o tym, jaki jest… prywatnie.

WIDEO

player placeholder

Ojciec Roberta Górskiego bawił ludzi. „Od małego obserwowałem, jak dużą władzę daje humor”

[...]

[...] Kto ukształtował Pana postrzeganie świata?

Zobacz także:

Rodzice, którzy też w niczym nie przesadzali. Nie żyliśmy ani w biedzie, ani w bogactwie. Szczęśliwie nie pili alkoholu, co w tamtych czasach było popularnym zajęciem, a nawet czymś więcej niż zajęciem –  przekleństwem tamtego pokolenia. Więc wychowywałem się w dość spokojnej rodzinie. Mój tata był wesołkiem, który bawił ludzi na towarzyskich spotkaniach. Od małego obserwowałem, jak dużą władzę daje humor. Jak koncentruje uwagę ludzi. Bardzo mi się to podobało. Tata opowiadał mi bajki przed snem. Część z nich sam wymyślał. Po latach, gdy starałem się przekazać te historie mojemu synowi, odnajdywałem w nich echa ludowych opowieści i wielkiej literatury. Większość skrzyła się od humoru, choć niektóre były straszne. Opowiadał mi na przykład o liliach, które wyrosły na grobie męża zamordowanego przez niewierną żonę (śmiech). Potem dowiedziałem się, że to jest ballada Mickiewicza. Była też bajka o zającu, który postanowił się utopić. Stwierdził, że jego życie to pasmo udręk, ponieważ on boi się wszystkich, a jego nikt! Już miał skoczyć do stawu, gdy zobaczyła go żaba, przestraszyła się i uciekła. To mu dało nowy impuls do życia. 

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE! Jedyny taki wywiad Anity Lipnickiej z córką. Artystka nie dawała Poli kar ani zakazów. Dziś 20-latka zdradza, czego bała się najbardziej

Robert Górski. VIVA! 16/2026
Filip Piotrowicz

Robert Górski czerpie inspirację z własnej rodziny. Ojciec pojawia się w jego twórczości

Świetne! Zabawne historyjki z morałem pobudzają wyobraźnię i uczą empatii. 

Pamiętam, jak tata przygotowywał się do matury w wieczorowym ogólniaku. Pracował jako kierowca i postanowił poprawić swój status. Ucząc się, przy okazji mnie uczył. Czytał mi „Pana Tadeusza”, a na końcu recytował z pamięci. Mama też bardzo dużo czytała. Rodzice kupili regał, na którym było dużo miejsca na książki, więc na kiermaszach „Trybuny Ludu” kupowali piękne wydania Sienkiewicza, Prusa, Żeromskiego, Reymonta i rosyjskiej klasyki. Mama była krawcową, pracowała w domu, w związku z tym nie chodziłem do przedszkola, siedziałem obok niej i czytałem. Czasami w ciszy, czasami na głos, przekrzykując maszynę do szycia, żeby mama usłyszała. Zacząłem pisać książkę o tym, skąd czerpię swoje pomysły. Mój tata co jakiś czas o to pyta, nie zdając sobie sprawy, że wielokrotnie to on jest inspiracją moich skeczy. Ukaże się na początku listopada. Nosi tytuł „Jak zostałem sobą”. To autobiografia, w którą są wplecione moje próby literackie. Jest śmieszna, bywa nostalgiczna, to mało znany gatunek o nazwie poemat dygresyjno-standupowy.

Tata nie poczuje się urażony?

Wręcz przeciwnie, myślę, że będzie bardzo dumny. Dzięki ludziom z osiedla, którzy mu gratulują syna znanego i lubianego, powoli zaczyna się orientować, jaką rolę odgrywa w twórczości syna. Przychodzi od czasu do czasu na moje występy i wtedy mówię: „Tato, ty stworzyłeś ten skecz”. Zawsze się cieszy. Gościłem niedawno w programie telewizyjnym Macieja Orłosia. Nie wiedziałem, że zawędrował z kamerą do mieszkania moich rodziców, wydawało mi się twierdzą nie do zdobycia. Tymczasem usiedli razem przy stole i tata chwalił się, że na Bródnie wszyscy wiedzą, że to on jest moim ojcem. Wzruszyłem się. Miałem łzy w oczach. Tym bardziej że rodzice martwili się o mnie, gdy wybrałem polonistykę. Cóż za nieokreślony zawód mnie czeka?! Będę żył w nędzy?! Dziś oboje są dumni z pozycji, którą osiągnąłem. Oraz z tego, że wczoraj byłem z tatą na działce i razem z nim kładłem papę. Wszedłem na dach i rozwijałem zaschnięte zwoje, które miały ze 20 lat. Wcześniej prosiłem: „Tato, może kupimy nową?”. Ale nie. To pokolenie nie wyrzuca rzeczy, nawet jeśli są do niczego. Samo musi się rozpaść, to jedyny sposób zejścia z tego świata. Trochę się umordowałem, ale udało się.

[...]

 

Rozmawiała: Beata Nowicka. Cały wywiad przeczytasz w najnowszym numerze magazynu VIVA!, która dostępna będzie w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku 27 sierpnia. To wydanie możesz kupić z kosmetykiem.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Oświadczył się jej na scenie, pobrali się w Rzymie. Dopiero przed ślubem Magdalena Waligórska odkryła, że na ceremonię przygotuje ją ekipa Moniki Bellucci

 

Co jeszcze w VIVA! 16/2026?

Anita Lipnicka z córką Polą Porter: „Nasza relacja opiera się na obustronnym zaufaniu. Mama zawsze dawała mi przestrzeń do bycia sobą, do popełniania błędów”. 

 

Magdalena i Mateusz Lisieccy-Waligórscy: Zaręczyny w teatrze, ślub w Rzymie, dwójka dzieci i kursowanie między Warszawą i Zabrzem. 

Kobiety XXI wieku: Dua Lipa – zapełnia stadiony, obserwuje ją 90 milionów na Instagramie, kocha książki!

Wakacje z... Coco Chanel i jej ukochana Francja. 

Zwierzęta mówią „stop”: Krowa – jedno z niewielu zwierząt, które od tysięcy lat towarzyszą człowiekowi.  

Magdalena i Mateusz Lisieccy-Waligórscy. VIVA! 16/2026
Bart Pogoda