VIVA! Bez Tabu: Tak zadowalające życie intymne lub jego brak wpływają na Twój organizm. Do kobiet w okresie klimakterium lekarz kieruje ważne słowa
Czy satysfakcję z życia intymnego naprawdę można dostrzec w spojrzeniu, kondycji skóry czy lepszym samopoczuciu? W programie „VIVA! Bez Tabu” Mariola Bojarska-Ferenc rozmawia z prof. dr. hab. n. med. Krzysztofem Nowosielskim o tym, co według badań wpływa na jakość życia intymnego kobiet. Okazuje się, że hormony to tylko jeden z elementów, a znacznie większą rolę odgrywają relacje, samoakceptacja i poczucie bezpieczeństwa.
Mariola Bojarska-Ferenc nie ma wątpliwości – kobieta, która jest szczęśliwa w życiu intymnym, po prostu promienieje. Czy jednak za tym popularnym przekonaniem stoją naukowe dowody? W najnowszym odcinku programu „VIVA! Bez Tabu” na to pytanie odpowiedział prof. dr hab. n. med. Krzysztof Nowosielski. Ekspert wyjaśnił, co naprawdę wpływa na satysfakcję z życia intymnego i dlaczego nie zawsze decydują o niej hormony.
Czy udane życie intymne wpływa na zdrowie i wygląd? Profesor odpowiada
„Kobieta, która ma takie spełnione życie intymne, że oczy jej się świecą. Mówimy: O, dzisiaj to miałaś dobry sek*, bo oczy ci się świecą, albo masz gładką skórę. Czy rzeczywiście odzwierciedleniem takiego spełnionego życia sek*ualnego to jest odporność, ładna skóra, czy jakoś to się przekłada też na zdrowie?”, zapytała Mariola Bojarska-Ferenc.
Prof. Krzysztof Nowosielski przyznał, że reakcja organizmu na bliskość jest znacznie bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać. „Układ sek*ualny i odpowiedź na kontakty intymne jest bardzo skomplikowana. Jest wiele elementów, które powodują, że właściwie wszyscy w czasie kontaktów intymnych rozkwitamy. Oczywiście muszą być zapewnione pewne warunki, czyli musi być to dobrowolny kontakt intymny, taki, który akceptujemy, w formie, którą akceptujemy”, mówi.
Ekspert podkreślił, że właśnie wtedy można zauważyć pozytywne zmiany nie tylko w samopoczuciu, ale również w funkcjonowaniu organizmu. „Jeżeli to jest spełnione, to rzeczywiście podnosi nam się układ immunologiczny, widzimy to w oczach innych osób i rzeczywiście ta radość z kontaktu intymnego, ze szczęścia jest widoczna. Promieniejemy. To jest taka aura, którą każdy w czasie zadowalających kontaktów intymnych będzie miał.”
W rozmowie pojawił się także temat menopauzy i zmian hormonalnych. Prof. Nowosielski przypomniał, że wraz ze spadkiem poziomu estrogenów u wielu kobiet pojawia się suchość miejsc intymnych i związany z tym dyskomfort. „W okresie około menopausalnym tych hormonów u pacjentek, u kobiet jest troszkę mniej. (...) Jeżeli mamy mało estrogenów, to pojawia się suchość w miejscach intymnych, to powoduje dolegliwości bólowe w czasie kontaktów intymnych.”
Jak wyjaśnił, jego zespół badał również wpływ terapii hormonalnej menopauzy na funkcje intymne kobiet. „Okazało się, że ma to znaczenie, ale nie aż tak bardzo istotne, jakbyśmy się spodziewali. Okazało się, że są inne czynniki, które są o wiele więcej ważne, mają większą wagę.”

prof. dr hab. n. med. Krzysztof Nowosielski materiały prywatne Marioli Bojarskiej-Ferenc
Relacja z partnerem i samoakceptacja ważniejsze niż hormony? Zaskakujące wnioski z badań
Największe znaczenie – według profesora – mają relacje z partnerem. „To chociażby relacje z partnerem. Jeżeli te relacje są pozytywne, szczególnie w takim aspekcie intymności i oczekiwań w stosunku do drugiej osoby, to wtedy kontakt intymny daje o wiele więcej radości i to ryzyko zaburzeń sek*ualnych będzie mniejsze.”
Profesor zwrócił uwagę także na jeszcze jeden element, który – jak wynika z badań – odgrywa bardzo ważną rolę. Chodzi o sposób, w jaki kobieta postrzega samą siebie. „Taka otwartość na kontakty intymne i ocena siebie w czasie aktywności sek*ualnej. Czyli jeżeli kobieta lubi siebie, lubi swoje ciało i codziennie staje przed lustrem i mówi: Jestem piękna, to wtedy ten kontakt intymny jest właśnie takim hajem oksytocynowym, bo on daje ogromny napęd i ogromną radość.” Jak dodał, pozytywne emocje mogą znajdować odzwierciedlenie również w wyglądzie. „I to mówiliśmy, widać po oczach, po cerze, po włosach.”
Jednym z najbardziej nieoczywistych wyników badań okazał się wpływ materiałów erotycznych na gotowość organizmu do odbioru bodźców sek*ualnych. „Drugi element, który mnie troszkę zaskoczył, to było też oglądanie materiałów erotycznych, czyli filmu, który też trochę pobudza, czy czytanie książek, który trochę pobudza naszą wyobraźnię sek*ualną.” Ekspert zaznaczył jednak, że nie chodzi o natychmiastowe przenoszenie oglądanych czy czytanych treści do własnego życia. „Czyli to nie znaczy, że jeżeli obejrzymy wspólnie z partnerem, partnerką taki film, który ma jakiś wątek erotyczny, to natychmiast chcemy to realizować. Nie, ale to powoduje, że nasz organizm staje się gotowy do odbioru bodźców sek*ualnych.”
Mariola Bojarska-Ferenc podsumowała to krótko: „Jest lekko podniecony.” Na co profesor odpowiedział: „Przygotowany. Czyli w momencie przechodzi ze stanu neutralności. Taka gotowość, czyli takie pomarańczowe światło, bo już wiemy, że za chwilę będzie zielone światło, i to będzie ten dzień, w którym będziemy szczęśliwi z kontaktów intymnych.”
Na zakończenie rozmowy prof. Krzysztof Nowosielski podkreślił, że z wiekiem wiele kobiet lepiej poznaje siebie i własne potrzeby, co może przekładać się na większą satysfakcję z życia intymnego. „Jeżeli my znamy siebie, a kobieta, która jest kobietą dojrzałą, przeżyła już wiele, ma doświadczenia swoje i wie, czego chce, i ma to coś, ona będzie mogła prowadzić siebie i partnera. To będzie dawało jej ogromną radość.”
Fragment wywiadu obejrzysz w materiale powyżej, natomiast całą rozmowę możesz znaleźć na naszym kanale na platformie YouTube.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
