Trudno mówić o Sławie Przybylskiej wyłącznie przez pryzmat metryki. Jej nazwisko od dekad należy do historii polskiej piosenki, a utwór „Pamiętasz, była jesień”, nagrany w 1958 roku do filmu „Pożegnania” Wojciecha Jerzego Hasa, przyniósł jej ogromną popularność. Wcześniej uczyła się w warszawskim liceum sztuk plastycznych, studiowała w Szkole Głównej Służby Zagranicznej, a śpiew doskonaliła m.in. pod kierunkiem Wandy Wermińskiej. Na scenę weszła jeszcze jako studentka. I — mimo że w 2001 roku zapowiadała wycofanie z estrady — właściwie nigdy naprawdę się z nią nie rozstała. 

WIDEO…

player placeholder

Sława Przybylska nie uznaje „nie wypada”. Gdy słyszy muzykę, po prostu zaczyna tańczyć

Mariola Bojarska-Ferenc zna ją na tyle dobrze, by wiedzieć, że muzyka potrafi uruchomić w niej coś, czego nie sposób zatrzymać. W „VIVA! Bez Tabu” przypomniała Sławie Przybylskiej jej miłość do baletu i „Jeziora łabędziego”. Wspomniała też o anegdocie związanej z nieżyjącym już mężem artystki, Janem Krzyżanowskim. Kiedy podczas wspólnych wyjść gdzieś rozbrzmiewała muzyka, energia miała rozpierać Przybylską tak bardzo, że ukochany musiał pilnować, by nie dała jej się całkowicie ponieść.

Sama artystka nie zaprzeczyła. Wręcz przeciwnie. Dobra muzyka jest dla niej impulsem, na który ciało odpowiada niemal natychmiast.

Zobacz także:

„Jak słucham dobrej muzyki, właśnie tanecznej, to dla mnie to jest imperatyw. Jak jest dobra muzyka, to ja tańczę” — odpowiedziała.

„Ja właśnie korzystam z tego, jak jest muzyka, i ja tańczę. Niezależnie od tego, czy wzbudzam przerażenie, czy ludzie uważają, że to tak nie wypada”.

„Nie wypada” jest zresztą jednym z tych sformułowań, których wyraźnie nie lubi. W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc podkreśliła: „Nie lubię słowa: nie wypada. I konwencji, która nas ogranicza, która jest banałem”.

Sława Przybylska, Viva! 16/2023
Piotr Porębski

Jaki jest sekret długowieczności Sławy Przybylskiej? „Robię tylko to, co mi sprawia przyjemność”

W pewnym momencie rozmowy Mariola Bojarska-Ferenc przechodzi do tematu, który dziś budzi ogromne zainteresowanie: długowieczności. Zwraca uwagę na kondycję Sławy Przybylskiej i pyta ją wprost, czy robi coś wyjątkowego, żeby zachować sprawność.

Można byłoby spodziewać się odpowiedzi o codziennym planie ćwiczeń, restrykcjach albo żelaznej dyscyplinie. Tymczasem Przybylska odpowiada zupełnie inaczej.

„Nie wiem, czy to jest tajemnica, ale ja działam i robię tylko to, co mi sprawia przyjemność. A właśnie ruch, taniec, to jest ta przyjemność. Nie jest to żadne wymyślenie sposobu, że ja muszę dbać. Ja o nic nie dbam” — powiedziała artystka.

Po chwili wyjaśnia jednak, co naprawdę ma na myśli.

„Dbam tylko o to, żeby było pięknie, żeby doznawać życzliwości i prowokować życzliwość ludzką”.

„Jeśli ja mówię komuś dzień dobry, to nie jest to banał powiedzenia, że dzień dobry i idę dalej. Nie. To jest w tym cała moja energia i życzliwość, że ja naprawdę życzę tej osobie, którą spotykam, aby jej dzień był dobry” — podkreśliła.

VIVA! Bez Tabu, Sława Przybylska
viva.pl

Mariola Bojarska-Ferenc dopytała jeszcze swoją rozmówczynię o codzienną aktywność i wspomina, że zgodnie z tym, co usłyszała, artystka regularnie maszeruje. Przybylska potwierdza, że ruch jest ważną częścią jej dnia, choć od razu zastrzega, że nie zawsze wygląda on tak samo.

Nie zawsze bowiem ruch wygrywa. Artystka przyznaje Marioli Bojarskiej-Ferenc, że obecnie bywa pochłonięta czymś innym — nauką piosenki. I znów nie opowiada o tym jak o zawodowym obowiązku.

„Ja po prostu wykorzystuję każdą okazję do ruchu. Jeśli tylko mam właśnie tę okazję, no to ją wykorzystuję, tańczę albo chodzę bardzo szybko. Ale przyznam się, że teraz jestem w szponach pewnej dyscypliny i ja nie mogę na przykład iść na długi spacer, ponieważ uczę się piosenki. A ta nauka jest taką przyjemnością, że nawet nie wiem, kiedy minęły 2-3 godziny. Także już nie mam czasu na ten spacer” — zdradziła.


Całe wideo znajdziesz na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.