Miłość, wspólne mieszkanie, dzieci, praca, kredyt, kolejne plany. Gdy mamy 20 czy 30 lat, takie życie często wydaje się naturalnym kierunkiem rozwoju związku. Chcemy być blisko, tworzyć razem i mieć poczucie, że od tej chwili wszystko jest już „nasze”. Z czasem może się jednak okazać, że w tej wspólnocie zabrakło miejsca na dwie osobne osoby. W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc Magdalena Ostrowicka zwraca uwagę zarówno na potrzebę szczerej komunikacji, jak i na zachowanie własnego świata. Bo trwała relacja, jak wynika z tej rozmowy, nie musi oznaczać robienia wszystkiego razem.

Psycholożka mówi wprost: w związku najgorsze może być milczenie. „Nie bać się mówić o tym, co się czuje”

Mariola Bojarska-Ferenc postawiła swojej rozmówczyni pytanie: co powiedzieć dwóm młodym osobom, które właśnie chcą wejść w związek małżeński? Czego przede wszystkim powinny unikać?

„Nie milczeć. Mówić wszystko, co przyniesie nam głowa” – podkreśliła ekspertka.

Zobacz także:

Szczerość bywa jednak czasem mylona z przekonaniem, że w związku należy mówić absolutnie wszystko dokładnie w chwili, kiedy pojawia się dana emocja. Tymczasem Magdalena Ostrowicka zaznaczyła wyraźnie, że nie ma na myśli agresywnego czy impulsywnego sposobu komunikowania się.

„Nie mówię, żeby wyrzucać z siebie słowa agresji i wyrzucać, nie mówimy o impulsywności, tylko nie bać się mówić o tym, co się czuje. Dzielić się po prostu codziennością. Unikanie i lęk wydają się być najgorszą taką bolączką małżeństw” – powiedziała.

W wieku 20–30 lat popełniamy ten błąd bardzo łatwo. Z czasem w związku zaczyna brakować miejsca na własne życie

Drugi ważny temat pojawia się, kiedy Mariola Bojarska-Ferenc zwróciła uwagę na wspólne i osobne pasje partnerów. Prowadząca „VIVA! Bez Tabu” mówi o związku jak o przestrzeni, w której część życia należy do obojga, ale część nadal powinna pozostawać osobna. Bo czy naprawdę musimy lubić wszystko to samo?

Jedna osoba może chcieć grać w golfa, druga pójść z przyjaciółkami do kina. Ktoś uwielbia ogród, ktoś inny najchętniej omijałby prace ogrodowe szerokim łukiem. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy indywidualne zainteresowania zaczynają wywoływać pretensje.

Magdalena Ostrowicka odpowiada, że aby zrozumieć ten mechanizm, warto cofnąć się do samych początków relacji: „Kiedy mamy 20-30 lat i wiążemy się z tym partnerem, to ja mam wrażenie, że my się tak zamykamy. Trzymamy się za ręce i budujemy domy, dzieci, kredyty, biznesy. I potem jest aż tak duszno, że my nie możemy oddychać w tych naszych budowlach, w tych związkach, które są tak okopane tymi dziećmi, psami, etc.”

Na początku para może trzymać się kurczowo obiema rękami. Z czasem jednak — sugeruje ekspertka — przychodzi moment, kiedy warto jedną rękę puścić. To, że partner nie podziela każdej naszej pasji, nie musi być sygnałem problemu w związku. Podobnie jak chęć spędzania części czasu bez drugiej osoby nie musi oznaczać, że uczucie słabnie.

Magdalena Ostrowicka zaznacza jednak coś bardzo ważnego: czas solo powinien być równoważony czasem wspólnym.

„Jest taki moment życia w relacjach, obojętnie czy dzieci są czy nie, kiedy puszczamy tą jedną rękę, już nie trzymamy się tak kurczowo, czyli równoważymy: ok, ty robisz swoje kwiatki w ogrodzie, ja nie lubię ogrodu, rób sobie to, ale jednocześnie ten czas solo musi być zrównoważony czasem wspólnym. No i zdarza się, że pary mówią: no my tyle czasu poświęciliśmy, mamy piątkę dzieci, wnuki i my nie wiemy, co będziemy robić. No to wtedy warto wyznaczyć sobie jakiś zupełnie nowy, abstrakcyjny wydaje się cel, jak chodzenie w góry albo zwiedzanie stolic na przykład Europy, czego wcześniej nie robili, czyli stworzenie zupełnie nowej pasji razem” – doradziła psycholog.


Całe wideo znajdziesz na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania. 

VIVA! Bez Tabu, dr Cobra Ostra
viva.pl /

VIVA! Bez Tabu, dr Cobra Ostra