W rozmowie z cyklu „Viva! Bez Tabu” z Mariolą Bojarską-Ferenc Sława Przybylska opowiada, co daje jej energię, dlaczego ruch i taniec są dla niej przyjemnością oraz jak podchodzi do pamięci i strachu przed jej utratą. Artystka mówi też o szybkim chodzeniu, ćwiczeniu deski i nauce piosenki, która potrafi pochłonąć jej 2-3 godziny.
Mariola Bojarska-Ferenc pyta o długowieczność. Sława Przybylska mówi o swojej energii
Mariola Bojarska-Ferenc nie zaczyna tej rozmowy od przypadkowego pytania. W cyklu „Viva! Bez Tabu” kieruje uwagę na temat, który coraz częściej pojawia się w rozmowach o dojrzałości — kondycję, ciało i długowieczność. Patrząc na siedzącą przed nią Sławę Przybylską, mówi wprost o jej energii, pięknym ciele i nogach. Nazywa ją wręcz „okazem niebywałej energii”.
To właśnie wtedy pada pytanie o codzienną troskę o ciało. O ćwiczenia, dyscyplinę, rytuały. O coś, co mogłoby być sekretem takiej formy. Odpowiedź Sławy Przybylskiej może zaskakiwać, bo zamiast mówić o obowiązku, mówi o przyjemności.
W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc przyznaje:
„Nie wiem, czy to jest tajemnica, ale ja działam i robię tylko to, co mi sprawia przyjemność. A właśnie ruch, taniec, to jest ta przyjemność.”
W tych słowach nie ma opowieści o przymusie. Sława Przybylska nie przedstawia ruchu jako zadania do wykonania. W rozmowie z prowadzącą „Viva! Bez Tabu” podkreśla, że taniec i aktywność po prostu sprawiają jej przyjemność. I właśnie ten motyw powraca w dalszej części spotkania.
„Ja o nic nie dbam”. Sława Przybylska mówi Marioli Bojarskiej-Ferenc, co jest dla niej ważne
Mariola Bojarska-Ferenc pyta o ciało, ale odpowiedź Sławy Przybylskiej szybko wychodzi poza samą fizyczność. Bohaterka rozmowy zaczyna mówić o czymś, co w jej słowach okazuje się równie ważne jak ruch — o pięknie i życzliwości.
Sława Przybylska mówi Marioli Bojarskiej-Ferenc:
„Ja o nic nie dbam. Dbam tylko o to, żeby było pięknie, żeby doznawać życzliwości i prowokować życzliwość ludzką. Jeśli ja mówię komuś dzień dobry, to nie jest to banał powiedzenia, że dzień dobry i idę dalej. Nie. To jest w tym cała moja ta energia i życzliwość, że ja naprawdę życzę tej osobie, którą spotykam, aby jej dzień był dobry.”
To jeden z tych momentów rozmowy, w których temat kondycji zaczyna oznaczać coś więcej niż tylko sprawność fizyczną. Sława Przybylska opowiada Marioli Bojarskiej-Ferenc o codziennych spotkaniach z ludźmi i o znaczeniu prostego „dzień dobry”. Według jej słów nie powinno ono być pustą formułą. Ma nieść prawdziwe życzenie, żeby dzień drugiej osoby rzeczywiście był dobry.
Artystka wspomina także o zwyczaju pozdrawiania się ludzi spotykanych na plaży, w Ameryce i w innych krajach. Padają słowa „Hello, how are you?” i pytanie „Jak się czujesz? Pięknie wyglądasz”. Sława Przybylska mówi przy tym, że Polacy „jeszcze się muszą tego nauczyć”.
Sława Przybylska maszeruje i tańczy. Mariola Bojarska-Ferenc pyta też o deskę
Mariola Bojarska-Ferenc nie poprzestaje jednak na pytaniach o filozofię codzienności. Prowadząca „Viva! Bez Tabu” wraca do konkretów i z uśmiechem mówi o „szpiegu” na osiedlu Sławy Przybylskiej. Z informacji, które przytacza, wynika, że artystka codziennie przynajmniej godzinę maszeruje.
Sława Przybylska potwierdza, że maszeruje. Zaraz potem tłumaczy Marioli Bojarskiej-Ferenc swoje podejście do aktywności jeszcze szerzej:
„Ja po prostu wykorzystuję każdą okazję do ruchu. Właśnie tę okazję, no to ją wykorzystuję, tańczę albo chodzę bardzo szybko, ale przyznam się, że teraz jestem w szponach pewnej dyscypliny i ja nie mogę na przykład iść na długi spacer, ponieważ uczę się piosenki.”
Ruch jest więc obecny w jej codzienności, ale nie zawsze wygląda tak samo. Czasem jest to marsz, czasem szybkie chodzenie, czasem taniec. Teraz jednak dużo miejsca zajmuje także nauka piosenki.
Sława Przybylska zdradza Marioli Bojarskiej-Ferenc, że ta nauka jest dla niej tak dużą przyjemnością, że nawet nie zauważa upływu czasu. Jak mówi, nie wie, kiedy mijają 2-3 godziny. To z kolei oznacza, że nie zawsze zostaje czas na spacer.
W rozmowie pojawia się także ćwiczenie, które Mariola Bojarska-Ferenc przedstawia jako deskę. Prowadząca dopytuje, jak długo Sława Przybylska jest w stanie w niej wytrzymać. W odpowiedzi pojawiają się dokładnie określenia 5 minut, 3 minuty i 30 razy. Sama Sława Przybylska podsumowuje to w charakterystyczny sposób: „I to jest dla mnie przyjemność. Być deską”.
Nauka piosenki zajmuje jej 2-3 godziny. Mariola Bojarska-Ferenc pyta o pamięć
Rozmowa Marioli Bojarskiej-Ferenc ze Sławą Przybylską płynnie przechodzi od sprawności ciała do sprawności pamięci. Prowadząca zwraca uwagę, że młodsza generacja obawia się jej utraty. Pyta więc swoją rozmówczynię, jaka jest jej recepta.
Sława Przybylska nie mówi wtedy o konkretnym ćwiczeniu czy technice. Odpowiada przede wszystkim o nastawieniu i o tym, czego — według niej — nie powinno się dopuszczać do swoich myśli.
W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc mówi:
„Po pierwsze, nie bać się niczego i nie dopuszczać do rozumu myśli, że tracę pamięć. Kiedy pomyślimy, że tracimy pamięć, to my ją tracimy. A trzeba sobie powiedzieć: Mam wspaniałą pamięć. Uczę się tego wiersza, bo on mi się podoba, bo jest piękny i ja go od razu znam, ja go umiem, ja go zapamiętam.”
W tych słowach Sława Przybylska mocno podkreśla rolę własnego nastawienia. Strach nazywa „negatywną energią” i mówi, żeby nie poddawać się obawom.
„Mam wspaniałą pamięć”. Tak Sława Przybylska kończy swoją opowieść o energii
Pytania Marioli Bojarskiej-Ferenc układają tę rozmowę w opowieść o ruchu, ciele, pamięci i emocjach. Zaczyna się od kondycji i długowieczności, potem pojawiają się taniec, marsz i deska, aż w końcu rozmowa dochodzi do tego, co Sława Przybylska mówi sama sobie.
Nie chce budować codzienności na strachu. Zamiast tego wybiera afirmacyjne zdania, które wypowiada w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc:
„Przeciwieństwem strachu jest teza. Jestem pełna energii, mam wspaniałą pamięć, jestem szczęśliwa i kocham wszystkich ludzi.”
To właśnie w tej deklaracji skupiają się wątki, które przewijają się przez całą rozmowę „Viva! Bez Tabu”. Ruch nie jest dla Sławy Przybylskiej karą. Taniec nie jest obowiązkiem. Nauka piosenki może pochłonąć 2-3 godziny, bo — jak sama mówi — sprawia jej przyjemność. Nawet deska zostaje przez nią opisana właśnie w kategorii przyjemności.
A kiedy Mariola Bojarska-Ferenc pyta o pamięć, Sława Przybylska ponownie wraca do energii, szczęścia i sposobu myślenia. Właśnie w ten sposób odpowiada na pytania prowadzącej o to, jak dziś podchodzi do własnego ciała, aktywności i dojrzałości.