Wspominając mamę, Małgorzata Potocka nie patrzy na nią jednak wyłącznie przez pryzmat zakazów, kontroli i twardego wychowania. W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc mówi o niej przede wszystkim jak o kobiecie, którą jako mała dziewczynka bezgranicznie podziwiała. Była dla niej wzorem, autorytetem i najważniejszą osobą w życiu. Tym bardziej bolesny okazał się moment, gdy przyszła artystka musiała zmierzyć się z jej odejściem.
„Mama była moim Bogiem”. Po jej śmierci Małgorzata Potocka sama nie chciała dłużej żyć
Mariola Bojarska-Ferenc zapytała swoją rozmówczynię w „VIVA! Bez Tabu”, czy fakt, że była wychowywana przez mamę dość twardą ręką, wpłynął na jej charakter. Odpowiedź Małgorzaty Potockiej pokazuje jednak, że ich relację trudno opisać jedynie słowem „surowa”. Artystka była w matkę wpatrzona i pamięta ją jako kobietę niezwykle zadbaną, wyrazistą i budzącą zachwyt.
„Wiesz, ale ja byłam bardzo zakochana w tej mamie. Ja podziwiałam swoją mamę. Była piękna, zawsze miała czerwone, długie paznokcie. Zawsze była super zadbana. Więc mama mogła ze mną zrobić wszystko” — powiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc.

Potocka przyznała również, że podporządkowywała się matce niemal całkowicie. Miało to szczególne znaczenie także dlatego, że jej ojciec odszedł od rodziny. To właśnie mama stała się więc dla niej centralną postacią dzieciństwa.
„Ja byłam dzieckiem, które się podporządkowało absolutnie mamie. Tym bardziej, że ojciec nas zostawił, jak ja miałam 4 lata. Także mama była wyrocznią, mama była moim Bogiem, ja kochałam mamę do szaleństwa” — wyznała w „VIVA! Bez Tabu”.
„Czy to prawda, że chciałaś popełnić samobójstwo, jak mama umarła?” — dopytała prowadząca.
„Tak, to prawda, bo wiesz, ja tak byłam związana z mamą. Mama dyktowała wszystko, co ja robiłam” — odpowiedziała Potocka.
Ojciec odszedł, gdy miała cztery lata. Małgorzata Potocka poznała go naprawdę dopiero po śmierci mamy
Śmierć matki oznaczała dla Małgorzaty Potockiej także konieczność odnalezienia się w zupełnie nowej rodzinnej rzeczywistości. Jak wyznała Marioli Bojarskiej-Ferenc, miała wtedy zaledwie 18 lat. Ojciec odszedł natomiast z domu wiele lat wcześniej. Przez znaczną część dzieciństwa nie był więc dla niej osobą tak bliską jak mama.
Dopiero po odejściu matki relacja Małgorzaty Potockiej z tatą zaczęła przybierać inną formę. Sama artystka mówi o tym w niezwykle ciepły sposób. Przyznała, że wcześniej przede wszystkim się z nim przyjaźniła, a prawdziwie bliską więź udało im się stworzyć dopiero wtedy, gdy była już dorosła.
„Z ojcem się tylko przyjaźniłam, a właściwie dopiero się w nim zakochałam, jak go poznałam po śmierci mojej mamy. Byłam dorosła i wtedy się okazało, że ojciec jest fantastyczny” — wyznała Marioli Bojarskiej-Ferenc. „Żył do 94 lat, za co dziękuję Panu Bogu, bo mogłam z nim być bardzo długo” — dodała.
Ojciec stał się też częścią jej dorosłego, zawodowego życia. Mariola Bojarska-Ferenc przypomniała, że pojawiał się na spektaklach córki i pamięta go również z czasu, kiedy powstawał Teatr Sabat.
„Tak, i był super przystojny, byłam z niego zawsze bardzo dumna” — odpowiedziała Potocka.

„Byłam cały czas na smyczy”. Mama Małgorzaty Potockiej pilnowała każdego jej kroku
Choć Małgorzata Potocka była z mamą bardzo związana, ich dom nie był miejscem otwartych rozmów na każdy temat. Gdy Mariola Bojarska-Ferenc zapytała aktorkę, czy matka zdążyła przekazać jej wiedzę dotyczącą związków, miłości oraz relacji między kobietą i mężczyzną, odpowiedź była jednoznaczna.
„Ja w ogóle nie miałam takich rozmów z mamą” — wyznała Potocka w „VIVA! Bez Tabu”. „Mama tylko uważała, żebym ja z moją koleżanką nigdzie nie latała, bo koleżanka w wieku 16 lat urodziła dziecko i mama to tak strasznie przeżyła, że ja byłam cały czas na smyczy”.
Kontrola nie kończyła się na zakazach wychodzenia. Potocka przywołała obraz spotkań towarzyskich, podczas których mama miała dokładnie wiedzieć, kto pojawia się w domu córki.
„Do tego stopnia moja mama mnie pilnowała, że jak były imieniny, to wszyscy przychodzili, a moja mama siedziała na środku i pilnowała. I musiałam opisać każdego kolegę, który przychodził do mojego domu, skąd jest, gdzie są jego rodzice i dlaczego przyszedł do nas” — mówiła.
„Bardzo ostro byłam przesłuchiwana przez moją mamę i nic nie mogło się wydarzyć, czego ona nie wiedziała” — dodała artystka.
Mariola Bojarska-Ferenc zauważyła, że skoro w domu nie było rozmów o relacjach czy dorosłym życiu, Małgorzata Potocka musiała zdobywać tę wiedzę poprzez własne doświadczenia.
„Tak, sama się uczyłam. Ale wiesz, obowiązkowość, niezależność, to wszystko mi wpoiła mama” — podkreśliła aktorka.
W pewnym momencie rozmowa w „VIVA! Bez Tabu” schodzi również na dużo bardziej codzienne sprawy. Mariola Bojarska-Ferenc zapytała Małgorzatę Potocką, czy matka nauczyła ją na przykład gotować.
„Gotować mnie nie nauczyła, bo sama nie gotowała, miałyśmy gosposię, która gotowała, na którą ja mówiłam babcia” — odpowiedziała z charakterystyczną bezpośredniością.
Całe wideo znajdziesz na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.


























