VIVA! Bez Tabu: Cenzurowali jej piosenki! Małgorzata Ostrowska o problemach z tekstami i wizerunkiem: „Zauważyła mnie i plunęła na ziemię”
Małgorzata Ostrowska w szczerej rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w „VIVA! Bez Tabu” wróciła pamięcią do czasów PRL. Artystka opowiedziała o absurdach cenzury i zdradziła, z jakimi reakcjami spotykał się jej charakterystyczny wizerunek. Jedną z najbardziej zaskakujących sytuacji przeżyła jednak nie w Polsce, lecz w Stanach Zjednoczonych.
Mocny makijaż, niesamowite fryzury i oryginalne stroje sprawiały, że Małgorzata Ostrowska zdecydowanie wyróżniała się na tle innych artystów. Jak się okazuje, jej wizerunek potrafił drażnić ówczesnych decydentów. W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc wokalistka opowiedziała jednak przede wszystkim o tym, jak w praktyce działała cenzura. Procedury obejmujące teksty piosenek bywały nie tylko uciążliwe, ale również trudne do przewidzenia.
Małgorzata Ostrowska o cenzurze w PRL. „Zdarzały się absolutne bzdury”
Mariola Bojarska-Ferenc zapytała Małgorzatę Ostrowską wprost o realia pracy artystów w czasach komuny. Prowadząca „VIVA! Bez Tabu” przypomniała również charakterystyczny wizerunek wokalistki i zapytała, czy jej makijaże, fryzury oraz stroje mogły w tamtych czasach drażnić osoby mające wpływ na to, co pojawiało się w przestrzeni publicznej.
Ostrowska nie miała wątpliwości, że tak właśnie było. Jednocześnie zaznaczyła, że cenzorzy ingerowali przede wszystkim w teksty piosenek, ponieważ to właśnie słowa stanowiły najbardziej bezpośredni przekaz.
„Drażniły, szczególnie drażniły właśnie decydentów. Ale wiesz co? Cenzura ingerowała głównie w teksty, no bo to był jakby najbardziej werbalny przekaz. Zdarzały się absolutne bzdury” — powiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc.
- TYLKO W VIVA! Bez Tabu: Gdy jej mąż odchodził w hospicjum, miał do niej specjalną prośbę. Małgorzata Ostrowska o pożegnaniu z ukochanym

Małgorzata Ostrowska wyjaśniła w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc, że piosenka była poddawana cenzurze już w momencie, kiedy powstawała i miała znaleźć się w repertuarze wykonawcy lub zespołu. Na tym jednak procedura się nie kończyła. Kolejne kontrole mogły pojawiać się przed koncertami, realizacją teledysku, występem telewizyjnym czy wykonaniem utworu podczas festiwalu.
W praktyce oznaczało to, że im większą karierę robiła dana piosenka, tym więcej razy mogła trafić do ponownej oceny.
„Piosenka ta sama musiała być wielokrotnie cenzurowana, bo najpierw była cenzurowana, jak powstała i ewentualnie wchodziła w repertuar zespołu czy wykonawcy. Potem przed każdym koncertem musiała być cenzurowana. Potem, jeżeli się robiło teledysk albo w telewizji się z nią występowało, trzeba było ponownie ją ocenzurować. A potem, na przykład na festiwalu, jeśli się wykonywało piosenkę, trzeba było ponownie ją ocenzurować” — wspominała artystka w „VIVA! Bez Tabu”.
Sama obecność cenzury była tylko częścią problemu. Z relacji Małgorzaty Ostrowskiej wynika, że dla artystów szczególnie kłopotliwa mogła być jej nieprzewidywalność. Wokalistka zwróciła też uwagę na fakt, że za decyzjami stali konkretni ludzie.
„Cenzorzy to byli żywi ludzie, którzy także słuchali muzyki, czasami byli to bardzo młodzi ludzie, na przykład studenci polonistyki. I czasami cenzurę przechodziły bardzo dziwne teksty, a inne teksty, absolutnie bzdurne, były zatrzymywane nie wiedzieć dlaczego, oni pewnie wiedzieli. Także cenzura to była jedna wielka niewiadoma. Ja gdzieś w domu mam jeszcze do tej pory takie teksty z pieczątką cenzury” — powiedziała Marioli Bojarskiej-Ferenc.
Małgorzata Ostrowska o swoim wizerunku. Tak zareagowała na nią kobieta w Ameryce
Charakterystyczny wygląd Małgorzaty Ostrowskiej był kolejnym tematem rozmowy Marioli Bojarskiej-Ferenc z artystką. Prowadząca zapytała swoją rozmówczynię, czy ze względu na swój wizerunek spotykała się z nieprzyjemnościami — zarówno w Polsce, jak i podczas zagranicznych wyjazdów.
„Jest to różnie, bo w Polsce [...] no zdarzało się, że nie byłam fajnie odbierana. [...] Nie pamiętam jakiejś takiej agresywnej reakcji na przykład, ale żeby było śmieszniej, zdarzyła mi się taka reakcja w Ameryce” — wyznała w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc.
To właśnie podczas tego spaceru artystka zauważyła idącą z naprzeciwka kobietę. Jej reakcja na widok Ostrowskiej była wyjątkowo wymowna.
„Szliśmy całą grupą przez jakąś dzielnicę, być może niewłaściwe, nie wiedzieliśmy o tym. I tak pamiętam, że taka afroamerykanka szła naprzeciwko. I w pewnym momencie, jak mnie zauważyła, to plunęła na ziemię. Nie podobałam jej się najwyraźniej” — opowiedziała Małgorzata Ostrowska w „VIVA! Bez Tabu”.
Całe wideo znajdziesz na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
