Reklama

Małgorzata Ostrowska rzadko odsłania tak osobistą stronę swojego życia. W rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w ramach VIVA! BEZ TABU zdobyła się jednak na szczere wyznanie dotyczące straty ukochanego męża. Opowiedziała o czasie, gdy przebywał najpierw w szpitalach, a później w hospicjum, i o decyzjach, które musiała wtedy podejmować. Choć chciała być przy nim, on do końca myślał również o niej, jej życiu i muzyce. Jego stanowisko w sprawie odwoływania koncertów było jednoznaczne.

Małgorzata Ostrowska o stracie męża. „Scena jest doskonałym antidotum”

Mariola Bojarska-Ferenc zostawiła to pytanie na sam koniec. Wiedziała, że dotyka wyjątkowo bolesnego doświadczenia w życiu Małgorzaty Ostrowskiej – niedawnej straty męża.

Wokalistka nie uciekła jednak od tego tematu. Opowiedziała o tym, co pomaga jej funkcjonować po stracie ukochanego. Paradoksalnie jednym z takich miejsc jest scena. Koncert wymaga od niej pełnej mobilizacji i pozwala choć na chwilę skupić emocje na czymś innym.

Ja myślę, że scena jest doskonałym antidotum na takie bardzo złe sytuacje w życiu, dlatego że ja się muszę zmobilizować. I to jest taka jakby emocjonalna gimnastyka, a jednocześnie mam to szczęście, że mam na scenie i w ogóle w mojej ekipie ludzi, których bardzo lubię. My się wzajemnie bardzo lubimy. Więc to są ludzie absolutnie mi przyjaźni – powiedziała Małgorzata Ostrowska w VIVA! BEZ TABU.

Ogromne znaczenie ma dla niej również to, z kim pracuje. Wśród bliskich sobie osób nie musi zakładać maski ani ukrywać tego, co naprawdę czuje.

Nie muszę się w żaden sposób ukrywać, nie muszę się bronić przed niczym. W przyjaznej atmosferze łatwiej znieść najtrudniejsze sytuacje życiowe – przyznała.

Mąż Małgorzaty Ostrowskiej trafił do hospicjum. Wtedy musiała zdecydować, co dalej

Rozmowa stała się jeszcze bardziej osobista, kiedy Mariola Bojarska-Ferenc zapytała Ostrowską o ostatnie chwile z mężem. Wokalistka wróciła pamięcią do czasu jego pobytów w szpitalach, a następnie w hospicjum.

To właśnie wtedy coraz trudniejsze stawało się pogodzenie koncertów z potrzebą bycia przy ukochanym.

Wiesz co, tak, ponieważ ja musiałam jakby wtedy, kiedy już był w szpitalach, potem był w hospicjum i już widać było, że nie było wyjścia stamtąd. Ja musiałam odwoływać koncerty, ale bardzo długo nie odwoływałam, bo nie chciał – wyznała.

Mąż artystki nie chciał, aby ze względu na jego sytuację rezygnowała ze sceny. Nawet w tak trudnym momencie zależało mu na tym, by żona nie porzucała swojego życia zawodowego.

Ostrowska przez długi czas respektowała jego wolę. W końcu poczuła jednak, że nie może dłużej tego robić.

Zobacz też: Małgorzata Ostrowska pokazała swój azyl w Puszczykowie. W tym miejscu naprawdę można złapać oddech.

Małgorzata Ostrowska bez tabu (2)
Małgorzata Ostrowska w VIVA! BEZ TABU

Nie chciał, żeby odwoływała koncerty. Małgorzata Ostrowska postawiła na swoim

Decyzja o odwołaniu występów należała ostatecznie do niej. I – jak zdradziła – jej mąż wcale nie był z niej zadowolony.

I w zasadzie te, które odwołałam, także oprotestował. To była jednak moja uparta decyzja, bo ja już wiedziałam, że mnie potrzebuje – powiedziała Małgorzata Ostrowska.

Te słowa pokazują, jak wyglądały ich ostatnie wspólne tygodnie. On nie chciał, żeby rezygnowała z koncertów. Ona czuła, że przyszedł moment, w którym musi być właśnie przy nim.

Ostrowska podjęła więc swoją „upartą decyzję”. Odwołała część zawodowych zobowiązań, bo wiedziała, że ukochany jej potrzebuje.

Jednocześnie zapamiętała bardzo wyraźnie jego podejście do jej pracy i dalszego życia. Dziś nie ma wątpliwości, czego chciałby dla niej po swoim odejściu.

Jacek Gulczynski i Malgorzata OstrowskaNagranie programu "Zacisze Gwiazd" 12.11.06 r
Jacek Gulczynski i Malgorzata Ostrowska, nagranie programu "Zacisze Gwiazd", 12.11.06 Fot. Marcin Dlawichowski / Forum

Wiedziała, czego chciałby dla niej po swoim odejściu

Mąż Małgorzaty Ostrowskiej do końca nie chciał, żeby choroba zatrzymała jej zawodowe życie. To przekonanie zostało z wokalistką także po jego śmierci.

Mam pełną świadomość, że on bardzo by nie chciał, żebym cokolwiek robiła wbrew sobie, wbrew swojemu życiu – powiedziała artystka.

Dlatego słowa, które chwilę wcześniej wypowiedziała o scenie, brzmią w tej rozmowie szczególnie mocno. Koncerty są dla niej „emocjonalną gimnastyką”, wymagają mobilizacji, ale jednocześnie pozwalają znaleźć się wśród ludzi, którym ufa.

Nie oznacza to konieczności ukrywania emocji. Wręcz przeciwnie. Ostrowska podkreśla, że właśnie dzięki atmosferze panującej w jej ekipie może pozostać sobą także wtedy, gdy przechodzi przez jeden z najtrudniejszych okresów swojego życia.

„Ja już wiedziałam, że mnie potrzebuje”

W rozmowie nie padają wielkie deklaracje. Jest za to opowieść o dwóch osobach, które w niezwykle trudnym momencie chciały dla siebie czegoś innego. On chciał, żeby żona nadal wychodziła na scenę. Ona w pewnej chwili wiedziała już, że musi zostać przy nim.

Dlatego mimo jego protestów zdecydowała się odwołać koncerty.

To była jednak moja uparta decyzja, bo ja już wiedziałam, że mnie potrzebuje – wspominała.

Dziś Małgorzata Ostrowska ponownie wychodzi na scenę. Jak sama przyznaje, musi się do tego mobilizować, ale muzyka i obecność bliskich jej ludzi pomagają przechodzić przez najtrudniejsze chwile.

A słowa męża i jego sprzeciw wobec rezygnowania przez nią z koncertów pozostawiły jej coś jeszcze – świadomość, że nie chciałby, aby po jego odejściu zaczęła żyć wbrew sobie.

Czytaj też: „Zarzekałam się, że żaden artysta”. Tego Ostrowska nigdy wcześniej nie mówiła. Poruszające wyznanie o miłości życia

Syn zmienił jej podejście do kariery. Dziś razem wychodzą na scenę

Ważne miejsce w życiu Małgorzaty Ostrowskiej zajmuje dziś także jej syn Dominik, z którym artystka dzieli scenę. Jak przyznała w VIVA! BEZ TABU, jego narodziny mocno zmieniły jej podejście do pracy. Początkowo była przekonana, że nie zrobi przerwy w karierze, jednak po dwóch latach zmieniła zdanie. – Dwa lata z tymi postanowieniami wytrzymałam i mniej więcej dwa lata po urodzeniu Dominika pozwoliłam dojść do głosu tej prawdzie, którą każda kobieta ma w sobie. Czyli taki niedosyt dziecka, kontaktu z nim, że postanowiłam zakończyć granie i zejść ze sceny – wspominała. Dziś Dominik występuje u jej boku, choć zanim dołączył do zespołu, przez osiem lat pracował jako techniczny. – Rozumiemy się bez słów – podsumowała Ostrowska ich sceniczną relację.


Całe wideo znajdziesz na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.

Małgorzata Ostrowska, VIVA! 23/2019
Małgorzata Ostrowska, VIVA! 23/2019 Adam Pluciński/MOVE
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...