Zmiany na paznokciach, łuszcząca się skóra czy problem z owłosioną skórą głowy mogą wydawać się wyłącznie kwestią estetyczną. Tymczasem łuszczyca potrafi wpływać na znacznie więcej niż wygląd. Prof. Irena Walecka w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w VIVA! BEZ TABU pokazuje, jak łatwo ją zlekceważyć, pomylić z inną chorobą i latami odkładać właściwe leczenie. A konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, niż wielu pacjentów przypuszcza.
Około 1,2 mln osób w Polsce cierpi na łuszczycę. „To być może jest troszkę zaniżone”
Łuszczyca to choroba, która wciąż potrafi być bagatelizowana. Niektórzy pacjenci przez długi czas funkcjonują z pojedynczymi zmianami na skórze i nie decydują się na wizytę u dermatologa. Tymczasem skala problemu jest ogromna.
– Mniej więcej około 1,2 mln, bo to jest od 1 do 3% pacjentów. Ja myślę, że to nawet być może jest troszkę zaniżone, bo pacjenci z taką bardzo łagodną łuszczycą, jak mają jedną czy dwie zmiany, takie rumieniowo-złuszczające na skórze, to nikt się z tym nie zgłasza – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Irena Walecka w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc.
Do gabinetów częściej trafiają więc osoby, u których choroba jest już znacznie bardziej widoczna i nasilona. Zmiany mogą pojawiać się nie tylko na skórze. Problemem bywają także zmiany na paznokciach oraz łuszczyca skóry głowy, a to z kolei może wpływać na codzienne funkcjonowanie i kontakty z innymi ludźmi.
Łuszczyca paznokci bywa mylona z grzybicą. „Jeden lek, drugi lek, trzeci lek”
Prof. Walecka zwraca uwagę na sytuacje szczególnie trudne dla młodych osób. Widoczne zmiany mogą prowokować pytania podczas wizyty u fryzjera czy manikiurzystki, a pacjent zamiast pomocy może spotkać się z podejrzeniem, że cierpi na chorobę zakaźną.
Szczególnie kłopotliwa okazuje się łuszczyca paznokci.
– Już nie mówiąc o tym, że są wielokrotnie leczeni na grzybicę przez kilka lat. Dokładnie, zamiast na łuszczycę, bo na przykład jest odosobniona łuszczyca paznokci. Ma tylko i wyłącznie zajęte paznokcie. No to co jest rozpoznane? Grzybica. I jeden lek, drugi lek, trzeci lek, nic nie pasuje – mówi ekspertka.
Właśnie dlatego tak duże znaczenie ma edukacja i właściwe rozpoznanie choroby. Łuszczyca może obejmować także dłonie, stopy czy okolice anogenitalne, a nie każda jej postać wygląda tak samo.

VIVA! Bez Tabu, prof. dr hab. n. med. Irena Walecka
„Jakość życia pacjenta z łuszczycą jest nieporównywalna do tego, co było 20 lat temu”
Jeszcze mocniej wybrzmiewa jednak to, jak bardzo zmieniły się możliwości leczenia. Prof. Walecka wspomina czasy, kiedy pacjenci pozostawali w klinice przez wiele tygodni, wracali do domu, a niedługo później ponownie trafiali do lekarzy.
Dziś ich codzienność może wyglądać zupełnie inaczej.
– Mamy 11 leków. Dla kobiet w ciąży mamy leki, dla kobiet karmiących piersią. W związku z czym naprawdę w tej chwili w ogóle jakość życia pacjenta z łuszczycą jest nieporównywalna do tego, co było 20 lat temu. Tylko trzeba chcieć się leczyć. Tylko trzeba chcieć się leczyć i wiedzieć, gdzie się leczyć – podkreśla dermatolożka.
Jak opowiada, są dziś pacjenci, którzy otrzymują leczenie, pojawiają się na podanie leku, a poza tym prowadzą normalne życie. Biorą udział w zawodach, pracują i funkcjonują tak, że osoby z ich otoczenia nie muszą nawet wiedzieć o chorobie.
Łuszczyca może dotknąć bardzo różnych pacjentów. Prof. Walecka wskazuje, że „najczęściej 20-40 rok życia to jest taki pierwszy pik, a drugi to jest tak po 55”.
Trafił do lekarza z tak nasilonymi zmianami, że nie mógł zginać palców
Jedna z historii zapamiętanych przez prof. Walecką szczególnie mocno pokazuje, jak daleko może posunąć się zaniedbanie choroby. Do dermatolożki trafił rolnik, którego przywiozła żona.
Zmiany na jego rękach były tak nasilone, że mężczyzna miał problemy nawet ze zginaniem palców.
– Miałam takiego pacjenta, którego przywiozła żona. On rolnik, ona rolniczka, gdzie nie będę mówiła z jakich okolic, ale w każdym razie pan miał zmiany tak mocno nasilone na rękach, że właściwie nie mógł w ogóle nawet zgiąć palców. Bo miał po prostu sztywne, tak jak kopyto, prawie – wspomina prof. Walecka.
Mężczyzna przez lata przyzwyczaił się do swojego stanu. Jak opowiadała ekspertka, wcześniej wielokrotnie trafiał do lekarzy za sprawą rodziców, później natomiast ciężko pracował i nie miał czasu na leczenie. W końcu choroba stała się dla niego czymś niemal naturalnym.
Ostatecznie leczenie przyniosło efekt.
Prof. Walecka przywołała też historię młodego mężczyzny, który pojawił się u niej przekonany, że nawet ona nie będzie w stanie mu pomóc. Ich relacja początkowo nie należała do najłatwiejszych. Po pewnym czasie pacjent pojawił się jednak w klinice już bez widocznych zmian i z ogromnym bukietem kwiatów.
– Zaczęliśmy od szorstkiej przyjaźni, ale teraz ja już naprawdę czuję w pani takiego przyjaciela – miał powiedzieć.
Co może oznaczać nieleczenie łuszczycy? Prof. Walecka ostrzega przed konsekwencjami
Łuszczyca nie sprowadza się jednak wyłącznie do tego, co widać na skórze. To właśnie ten fragment rozmowy prof. Waleckiej wybrzmiewa najmocniej.
– Proszę pamiętać, że choruje nie tylko skóra, ale niestety mamy ogólnoustrojowy stan zapalny – podkreśla ekspertka.
Dermatolożka mówi o współchorobowości i wymienia między innymi problemy ze strony układu sercowo-naczyniowego, wcześniejszy zawał i wcześniejszy udar. Wspomina również o stłuszczeniu wątroby, podwyższonych trójglicerydach i cholesterolu, depresji, zaburzeniach lękowych oraz cukrzycy.
Osobnym problemem jest otyłość.
– Przynajmniej 30% pacjentów z łuszczycą ma otyłość, bo oni się nie ruszają. Oni wracają do domu i dla nich jedną z przyjemności jest jedzenie – mówi prof. Walecka.
Choroba może więc wpływać nie tylko na wygląd skóry, lecz także na znacznie szerszy obraz zdrowia i codziennego życia. Dlatego tak ważne jest, by nie przyzwyczajać się do objawów i nie odkładać leczenia tylko dlatego, że zmiany są obecne od wielu lat.
Na koniec profesor formułuje ostrzeżenie, które trudno zignorować:
– Pacjenci średnio statystycznie umierają 10 lat wcześniej, jeżeli nie są leczeni – mówi w VIVA! BEZ TABU.
_______________________________________________
**Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania!**
























