Reklama

Za spokojem, który dziś emanuje, kryje się historia pełna trudnych doświadczeń, ważnych wyborów i rodzinnych wartości. W szczerej rozmowie z VIVĄ! Gamou Fall wraca do wspomnień z dzieciństwa, opowiada o dorastaniu między dwiema kulturami i z ogromnym wzruszeniem mówi o ojcu, który przygotował go na życiowe wyzwania i nauczył patrzeć dalej niż tylko na to, co tu i teraz. To poruszająca opowieść o sile rodziny, tożsamości i lekcjach, które pozostają z człowiekiem na całe życie.

Gamou Fall w poruszającej rozmowie z VIVĄ! o ojcu:

– Ty nigdy nie dryfowałeś.

Nie, bo mój tata od samego początku zadbał o to, żebym wiedział, kim jestem. Dlatego, jak miałem trzy lata, zabrał mnie na trzy miesiące do Senegalu. Wpoił mi poczucie, że nie jestem w połowie Polakiem i w połowie Senegalczykiem, ale że w pełni jestem i tym, i tym.

– Jak Twój tata trafił do Polski?
W latach 80. przyjechał na studia do Poznania. Przez znajomych poznał moją mamę i został. Nigdy nie pytałem ich, czy to była miłość od pierwszego wejrzenia, ale na pewno jest miłością po dziś dzień.

Czytaj też: Była śledzona, dziś nie rusza się bez ochrony. W VIVIE! Roksana Węgiel-Mglej wyznała, jaką cenę płaci za sławę: "Uśmiechamy się, choć w środku często rozpadamy się na kawałki"

– Twoja mama jest odważną kobietą.
W tamtych czasach związać się z facetem z Afryki, który dla Polaków był człowiekiem jak z innej planety, wymagało dużo odwagi, samozaparcia i pewności, że chce w tym być. Ludzie dookoła raczej im nie sprzyjali.

– Tobie też?
Moje starsze rodzeństwo przetarło szlaki, ale i tak frycowe za kolor skóry musiałem zapłacić. Na osiedlu wszyscy wiedzieli, kim jesteśmy, gdzie mieszkamy, ale i tak stanowiliśmy atrakcję. Tak samo było w szkole. Tata robił wszystko, żeby pomóc mi zadomowić się w każdym miejscu, z jakim miałem styczność. W przedszkolu i w podstawówce organizował „Dni Afryki”, podczas których opowiadał o kulturze afrykańskiej, o nas. To było dla mnie dużym ułatwieniem, bo wchodziłem w środowisko z całą historią, przestawałem być anonimowy i egzotyczny. Wszyscy wiedzieli, że za mną stoją rodzice, że mam siostrę i brata, że nie jestem znikąd. Tata pokazywał, że nie jestem przypadkowo rzuconym pionkiem na mapę. To pomogło mi zdobyć akceptację rówieśników.

– Musiałeś o nią zawalczyć?

Biłem się niezliczoną ilość razy, jeśli o to pytasz. Tata wiedział, z czym w życiu przyjdzie mi się mierzyć, i bardzo wcześnie zapisał mnie na lekcje karate. Sporty walki, które zacząłem trenować, z konieczności stały się później moją pasją. Trenowałem je jednak nie po to, żeby ludzie się mnie bali, tylko żebym ja nie musiał się bać. Nigdy więc nie byłem osobą atakującą ani prowokującą, bo nie chciałem walczyć, udowadniać swojej siły i budować swojej wartości na czyjejś krzywdzie. Chciałem żyć w spokoju. Bywały trudne momenty, ale nie mam syndromu ofiary. Każdy z nas ma swoje trudności, tylko większość ludzi nie musi się z nimi obnosić. Moja polegała na tym, że nie mam jak jej ukryć, bo po prostu mam inny kolor skóry. [...]

Gamou Fall, Viva! 14/2026
Gamou Fall, Viva! 14/2026 Zdjęcia Mateusz Stankiewicz / feed me LAB

– Świat Ci sprzyja.
I jestem za to cholernie wdzięczny i losowi, i Bogu. I sobie, że nigdy nie szedłem drogą na skróty i wierzyłem, że doprowadzę do tego, że moje marzenia staną się rzeczywistością. Tata nauczył mnie patrzeć daleko przed siebie i nie schylać się po to, co kuszące tu i teraz.

– Dużo mówisz o tacie.
Wiesz, że on nigdy na żadne pytanie nie odpowiedział mi: „Nie wiem”? Nawet wkurzałem się, że zawsze ma odpowiedź. A jako młody człowiek podważałem to, co mówił, a potem… okazywało się, że miał rację. Nie udowadniał mi, że ją ma, ale z mądrością, doświadczeniem i wiedzą czekał, aż sam to zrozumiem. Jako dorosły człowiek zaczynam (śmiech). Głównie mówię o tacie, bo to on wziął na siebie większość spraw związanych z moim wychowaniem. On, czarnoskóry mężczyzna w Polsce, wiedział, jaka będzie moja droga. Moja mama, biała polska kobieta, wiedzieć tego nie mogła. Ale obojgu rodzicom zawdzięczam naprawdę dużo.

– I swojej partnerce Elizie?
Jesteśmy razem już wiele lat. Poznaliśmy się jeszcze w Poznaniu. Uchroniła mnie przed zejściem z drogi, którą sobie wyznaczyłem. Pracowałem jako model, teraz jestem aktorem. Każdy mój zawód polega na kontakcie z ludźmi. A ja, mimo tego, że jestem introwertykiem, zawsze miałem łatwość w nawiązywaniu kontaktów. Gdy nie ma się w domu kotwicy, człowieka, z którym ma się wspólne cele, a za to ma się nadmiar wolnego czasu i znajomych, łatwo można podejmować nierozważne decyzje. A ja mam opokę. I spokój. To Eliza. Dzięki naszej relacji nie narobiłem głupot i mogłem skupić się na swojej robocie. Poza tym uważam, że bezwarunkowa miłość istnieje tylko między rodzicem a dzieckiem. Każda inna jest po coś. Każdy ma deficyty, potrzeby, oczekiwania. Jesteśmy z kimś, bo ten ktoś daje nam spokój, poczucie bezpieczeństwa, i po prostu żyje nam się lepiej. Cieszę się, że Eliza stanęła kiedyś na mojej drodze.

Czytaj też: Walczył o siebie wiele razy. Tylko w VIVIE! Gamou Fall wyznał, z czym mierzył się jako dziecko: "Frycowe za kolor skóry musiałem zapłacić"

_________________________

Cały wywiad dostępny w nowym numerze VIVY! Magazyn w punktach sprzedaży od czwartku, 23 lipca

Gamou Fall, Viva! 14/2026
Gamou Fall, Viva! 14/2026 Zdjęcia Mateusz Stankiewicz / feed me LAB
Roksana Węgiel, Viva! 14/2026 okładka
Roksana Węgiel, Viva! 14/2026 okładka Zdjęcia Borys Synak
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...