Postawił wszystko na jedną kartę i zawalczył o marzenia. Tylko w VIVIE! Gamou Fall wprost o karierze aktorskiej: „Mam dużo do udowodnienia. Nigdy nie szedłem drogą na skróty”
Dziś Gamou Fall z ogromną szczerością opowiada o przełomowej decyzji, która odmieniła jego życie, oraz o determinacji, dzięki której spełnia marzenia. W wywiadzie dla VIVY! zdradza, dlaczego nigdy nie pozwolił sobie pójść na skróty.

Wybrał marzenia. Zaryzykował wszystko, odrzucił gotowy scenariusz na życie i postawił na drogę, która wymagała odwagi, cierpliwości i bezgranicznej wiary w siebie. Dziś Gamou Fall udowadnia, że determinacja potrafi otwierać drzwi, które dla wielu pozostają zamknięte. Absolwent Warszawskiej Szkoły Filmowej w rozmowie z VIVĄ! opowiada o decyzji, która odmieniła jego życie, i zdradza, dlaczego nigdy nie szedł drogą na skróty.
Gamou Fall o aktorstwie i karierze. Tak zaczęła się jego droga ze sceną | wywiad VIVY!
– Jak postanowiłeś, tak się stało.
Dlatego że tata jak mantrę powtarzał mi, że będę mógł osiągnąć w życiu wszystko, pod warunkiem że włożę w to pracę, serce i wiarę, że mi się uda. Tata i ja mamy takie same charaktery. Jak w coś wchodzimy, to na sto procent. Od zawsze wiedziałem więc, że nigdy nie dokończę rzeczy, których do końca nie czuję, nawet jeśli wiem, że mogłyby być dla mnie dobre. Mam taką konstrukcję psychiczną, że muszę oszaleć na jakimś punkcie.
– Tak oszalałeś na punkcie aktorstwa?
Tak, ale musiałem dojrzeć do decyzji o pójściu na studia aktorskie. To było miesiąc przed obroną pracy magisterskiej na Uniwersytecie Ekonomicznym. Wyleciałem ze studiów, więc uznałem, że to jest ten moment, w którym muszę zawalczyć o swoje marzenia.
– Co się stało?
Nie zaliczyłem warunku i żeby zostać magistrem, musiałbym powtarzać dwa lata. Uznałem, że to nie ma sensu. Dla mnie najbardziej liczy się w życiu zdobywanie doświadczenia. Przez pięć lat na uczelni nauczyłem się naprawdę dużo i papier nie jest mi do niczego potrzebny.
– Skoro marzyłeś o aktorstwie, dlaczego poszedłeś na studia ekonomiczne?
Mój tata większość życia zajmował się handlem z Afryką Zachodnią, prowadził też w Poznaniu coś na kształt izby kulturalno-gospodarczo-handlowej, Centrum Afrykańskie, a mama prowadziła swój biznes. Uznałem, że to jest kierunek, który zapewni mi dobre życie. Ale myśl o aktorstwie pojawiała się w mojej głowie wielokrotnie, tylko realizacja tego marzenia wydawała mi się mało realna.
– Dlaczego?
Żyjemy w Polsce, nie ma tu zbyt dużo czarnoskórych aktorów. Myślałem, że może dla mnie nie być pracy. Ale wtedy, kiedy wyleciałem, zadzwoniłem do mamy i powiedziałem jej, co się stało, i że będę zdawał do szkoły aktorskiej.

– Ciekawa jestem, co pomyślała.
Gdy byłem młodszy, nieźle wywijałem, więc mama zawsze spodziewała się z mojej strony niespodziewanego (śmiech). Powiedziałem jej, że będę pierwszym czarnoskórym aktorem w Polsce, który będzie grał duże role.
– Czujesz, że masz dużo do udowodnienia, nie tylko mamie?
Pewnie, nie skończyłem szkoły państwowej, a w Polsce to jest niezwykle ważne. Poza tym jestem gościem, który wcześniej pracował jako model… Mam dużo do udowodnienia szczególnie ludziom ze środowiska artystycznego, które jest bardzo hermetyczne. A poza tym skończyłem szkołę, mając 30 lat.
– I…?
W tym wieku ci, którzy zaczęli studia od razu po liceum, mają już siedem lat doświadczenia na deskach teatralnych. Ja musiałem nadgonić i zasypać tę przepaść.
– Już na pierwszym roku zagrałeś w spektaklu Mai Kleczewskiej.
Na casting wysłała mnie nauczycielka ruchu scenicznego Kaya Kołodziejczyk. Dostałem rolę Fortynbrasa w „Hamlecie”. To mi dało kopa, bo wcześniej myślałem, że ze względu na warunki fizyczne będę dostawał role kochanków mówiących łamaną polszczyzną. Dzisiaj jestem przykładem na to, że naprawdę warto walczyć o marzenia, bo teraz staję do castingów z białymi aktorami. Bardzo lubię mój zawód, bo on ewoluuje razem ze mną, z moimi doświadczeniami, z moim wiekiem. Teraz zacząłem próby do spektaklu z Kasią Figurą. Cały czas mylę się jeszcze i mówię „pani Kasia”, ale my już jesteśmy na ty, bo jesteśmy kolegami z pracy. To jest dla mnie spełnienie marzeń. Zawsze chciałem zagrać spektakl w duecie, ale o tym, że zagram z taką aktorką, nawet nie śniłem. A ile ja mogę się od niej nauczyć! Wiem, że to będzie spektakl, który się poniesie.
– I żeby Cię zobaczyć, trzeba będzie zapłacić.
Otóż to (śmiech).
– Świat Ci sprzyja.
I jestem za to cholernie wdzięczny i losowi, i Bogu. I sobie, że nigdy nie szedłem drogą na skróty i wierzyłem, że doprowadzę do tego, że moje marzenia staną się rzeczywistością. Tata nauczył mnie patrzeć daleko przed siebie i nie schylać się po to, co kuszące tu i teraz.
_________________________
Cały wywiad dostępny w nowym numerze VIVY! Magazyn w punktach sprzedaży od czwartku, 23 lipca

