Miłość uchroniła go przed zejściem z wyznaczonej drogi. Tylko w VIVIE! Gamou Fall o ukochanej Elizie: „Dzięki niej nie narobiłem głupot”
Za sukcesem Gamou Falla stoi nie tylko talent, ale także rodzina. W szczerym wywiadzie dla VIVY! aktor opowiada o miłości, ojcostwie i decyzjach, które zmieniły jego życie.

Gamou Fall, aktor, ojciec i zwycięzca ostatniej edycji „Tańca z Gwiazdami”, w szczerej rozmowie z VIVĄ! opowiada o sile wyniesionej z domu, miłości, która stała się jego kotwicą, oraz decyzjach podejmowanych z myślą o rodzinie. To wywiad o dojrzałości, odwadze i przekonaniu, że najważniejsze role rozgrywają się daleko poza światłami reflektorów.
Gamou Fall o ukochanej Elizie. Razem budują wspaniałą rodzinę | wywiad VIVY!
– Gdybym Cię dzisiaj zapytała, kim jesteś…?
Człowiekiem w budowie. Od zawsze i na zawsze. Gdybym powiedział, że szukam siebie, nie byłaby to do końca prawda, bo dałbym sobie przestrzeń na niefrasobliwość i brak działania. A ja działam. Zbieram doświadczenia. I czasem muszę zrobić pięć kroków wstecz, żeby zrobić jeden do przodu. To jest w życiu ważne i to… buduje.
– Myślałam, że może powiesz, że jesteś aktorem, ojcem…
To są elementy składowe tego, kim jestem. Moją najważniejszą życiową rolą jest bycie tatą. Jestem nim od siedmiu miesięcy. To jest rola, do której moi rodzice nakreślili mi plan filmu, ale scenariusz piszę sobie sam. [...]
– Świat Ci sprzyja.
I jestem za to cholernie wdzięczny i losowi, i Bogu. I sobie, że nigdy nie szedłem drogą na skróty i wierzyłem, że doprowadzę do tego, że moje marzenia staną się rzeczywistością. Tata nauczył mnie patrzeć daleko przed siebie i nie schylać się po to, co kuszące tu i teraz.


– Dużo mówisz o tacie.
Wiesz, że on nigdy na żadne pytanie nie odpowiedział mi: „Nie wiem”? Nawet wkurzałem się, że zawsze ma odpowiedź. A jako młody człowiek podważałem to, co mówił, a potem… okazywało się, że miał rację. [...]
– I swojej partnerce Elizie?
Jesteśmy razem już wiele lat. Poznaliśmy się jeszcze w Poznaniu. Uchroniła mnie przed zejściem z drogi, którą sobie wyznaczyłem. Pracowałem jako model, teraz jestem aktorem. Każdy mój zawód polega na kontakcie z ludźmi. A ja, mimo tego, że jestem introwertykiem, zawsze miałem łatwość w nawiązywaniu kontaktów. Gdy nie ma się w domu kotwicy, człowieka, z którym ma się wspólne cele, a za to ma się nadmiar wolnego czasu i znajomych, łatwo można podejmować nierozważne decyzje. A ja mam opokę. I spokój. To Eliza. Dzięki naszej relacji nie narobiłem głupot i mogłem skupić się na swojej robocie. Poza tym uważam, że bezwarunkowa miłość istnieje tylko między rodzicem a dzieckiem. Każda inna jest po coś. Każdy ma deficyty, potrzeby, oczekiwania. Jesteśmy z kimś, bo ten ktoś daje nam spokój, poczucie bezpieczeństwa, i po prostu żyje nam się lepiej. Cieszę się, że Eliza stanęła kiedyś na mojej drodze.
– To ona poniosła największe koszta Twojego udziału w „Tańcu z Gwiazdami”?
Ponieśliśmy oboje. Ale ona miała naprawdę trudno, bo była świeżo upieczoną mamą. Nasza córeczka miała wtedy dopiero kilka miesięcy, a my nie mieliśmy w Warszawie nikogo, kto mógłby nam pomóc. Ale ja dostałem szansę, żeby pokazać ludziom, co mam do zaoferowania, i nie mogłem z tej szansy nie skorzystać. Słucham swojego instynktu. I choć czasem nie do końca wiem, dlaczego powinienem coś zrobić, mam świadomość, że kiedyś to mi się może do czegoś przydać. Szczerze, pomyślałem, że udział w „Tańcu z Gwiazdami” da mi rozpoznawalność i przełoży się na inne propozycje zawodowe. Nie pomyliłem się. Przez trzy miesiące byłem na przykład na pierwszym miejscu wyszukiwań na Filmwebie. A że wiedziałem, że fizycznie dam radę, bo pod tym kątem jestem świetnie przygotowany, przyjąłem propozycję. Podjęliśmy z Elizą świadomą decyzję. Oboje wiedzieliśmy, że robię to dla naszej rodziny, żeby zabezpieczyć przyszłość naszej córki. Oczywiście to było dla Elizy cholernie trudne i wywoływało napięcia. To nie był dla nas łatwy moment. Zawsze coś jest niestety kosztem czegoś innego. Trzeba mieć dużo mądrości i szczęścia, żeby się nie wykoleić przy okazji. Ale to jest jednak nasza wspólna walka, bo jesteśmy teamem, w którym koszta podjętych decyzji rozkładają się na dwoje. My dzielimy się zadaniami, a każde z nas w swojej sferze mierzy się z trudnościami i obowiązkami. Jeden statek, jeden kierunek, ale różne obowiązki.
_________________________
Cały wywiad dostępny w nowym numerze VIVY! Magazyn w punktach sprzedaży od czwartku, 23 lipca

