VIVA! RECENZJE

Godzilla II: Siedemnastu Tytanów pustoszy Ziemię i... nic więcej

Przeczytaj naszą recenzję!

Łukasz Kaliński 13 czerwca 2019 08:30
Godzilla
Fot. Materiały prasowe

Kino do tej pory nie widziało na ekranie w jednym filmie tak dużej ilości ogromnych potworów. Siedemnaście stworów, tzw. Tytanów, pustoszy Ziemię w filmie wyreżyserowanym przez Michaela Dougerty’ego. Kiedy wszystkie pomysły, jak temu zaradzić się wyczerpują, trzeba wezwać Godzillę. Godzilla II: Król potworów w kinach od 14 czerwca.

„Godzilla II: Król potworów”. Opis fabuły

Pięć lat po wydarzeniach z pierwszej części filmu (Godzilla wyreżyserowana przez Garetha Edwardsa) Godzilla ukrywa się gdzieś w głębi oceanu. Członkowie organizacji Monarch nie próżnują, a w kilkudziesięciu lokacjach na całym świecie udaje im się odnaleźć kilkanaście innych Tytanów. Jedną z pracownic Monarch jest pani doktor Emma Russell (Vera Farmiga), która z zagładą San Francisco z poprzedniego filmu wiąże tragiczne wspomnienia. To właśnie wtedy zginął jej synek, przez co małżeństwo z Markiem (Kyle Chandler) zostało wystawione na próbę. Mark opuścił rodzinę: żonę i córkę Madison (Millie Bobby Brown) i pojechał badać dzikie wilki. Emma tymczasem jest jedyną osobą, która potrafi operować urządzeniem zwanym Orką, dzięki któremu można kontrolować Tytanów. Urządzeniem tym zainteresowani są ekoterroryści pod dowództwem Jonaha Alana (Charles Dance). Z powodzeniem udaje im się nie tylko przejąć Orkę, ale i wziąć w niewolę Emmę oraz Madison. Do pomocy w ich odnalezieniu wezwany zostaje Mark. Nie będzie to łatwym zadaniem, biorąc pod uwagę, że Ziemię zaczyna pustoszyć Potwór Zero, Król Ghidora. Na jego wezwanie odpowiadają pozostali Tytani, co w niedalekiej przyszłości może oznaczać całkowitą zagładę ludzkości.

Recenzja filmu „Godzilla II: Król potworów”

Trudno narzekać na drugą odsłonę hollywoodzkich przygód Godzilli, kiedy wszystko wskazuje na to, że największą atrakcją filmu Dougherty’ego będą starcia ogromnych potworów i rzeczywiście, to właśnie one są największą atrakcją filmu. Główne skrzypce w pojedynkach Tytanów grają Godzilla, Król Ghidora, Rodan oraz Mothra, ale nie są to wszystkie potwory, jakie tu zobaczymy. Fani japońskiej Godzilli wypatrzą na krótkich migawkach wiele innych Tytanów, ze szczególnym uwzględnieniem Konga. Wyspa Czaszki, którą zamieszkuje, pojawia się tu w dialogach niejeden raz, a plecy Konga również widoczne są przez chwilę w jednej ze scen. Nie ma w tym żadnego przypadku, zarówno Godzilla jak i Kong są przedstawicielami jednego filmowego uniwersum, tzw. MonsterVerse, a ich bezpośrednie starcie planowane jest na przyszły rok.

Współczesna technika filmowa umożliwia jak najbardziej spektakularne pokazanie walk Tytanów, nie dziwi więc zupełnie fakt, że na dużym ekranie wyglądają one nad wyraz efektownie. Filmowane z każdej możliwej perspektywy przewalają się przez ekran, rozwalając na swojej drodze kolejne miasta. Szczególne wrażenie robią ujęcia z punktu widzenia bohaterów, nad głowami których mocują się olbrzymy. Blisko połowa czasu ekranowego to starcia Godzilli, trójgłowego smoka Króla Ghidory, Wielkiej Ćmy Mothry oraz pterozaura, ptaka śmierci Rodana. Kto po filmie Godzilla II: Król potworów oczekuje właśnie tego, nie powinien być niezadowolony. „Dzięki możliwościom współczesnego kina dostaliśmy możliwość pokazania kultowych Tytanów tak, jak wyglądały w wyobraźni ich twórców” – zachwala swój film Dougherty i rzeczywiście, jesteśmy lata świetlne od gumowych kostiumów, na których widoczny był suwak. Monumentalność filmu podbija muzyka Beara McCreary’ego, w którą znakomicie wkomponował się ryk Godzilli. Szczególnie Mothra dostała od kompozytora wyjątkowo piękny motyw muzyczny.

Zwiastun filmu „Godzilla II: Król potworów”

Na całą resztę filmu warto spuścić zasłonę milczenia, bo trudno powiedzieć coś miłego o fabule i bohaterach. To jedynie dodatki do filmowego zniszczenia, co niestety wpływa na dwie rzeczy. Po pierwsze trudno nie ukryć znudzenia w oczekiwaniu na to aż Godzilla i Ghidora wezmą się za bary. Po drugie ma to też wpływ na pojedynki Tytanów. Będąc obojętnym wobec losów świata i filmowych bohaterów, także i one zaczynają w pewnym momencie nużyć, gdy jest zupełnie wszystko jedno czy przy okazji ogromnym ogonem nie zostanie zmieciona któraś z postaci. „To świat Godzilli, my tu jesteśmy jedynie dodatkiem” – chciałoby się sparafrazować filmowy cytat.

Godzilla II: Król potworów to zlepek całej masy różnych pomysłów, które sklejone zostały ramami fabularnymi. Motywacja filmowego czarnego charakteru to jeden z najbardziej popularnych ostatnio w kinie powodów zagłady świata. Niby mimochodem w filmie Dougherty’ego pojawiają się uwagi na temat teorii pustej Ziemi, z którą mieliśmy już ostatnio do czynienia w filmie Iron Sky. Inwazja. Tam było to pretekstem do tzw. „beki”, trudno, żeby w przypadku drugiej Godzilli traktować to poważnie. Choć film utrzymany jest raczej w poważnej tonacji, pojawia się w nim trochę humoru, który nie wypada dobrze. Królem filmowych „sucharów” jest postać grana przez Bradleya Whitforda.

Szkoda, że Michael Dougherty stworzył film, który na jego miejscu mógłby wyreżyserować każdy. Autor znakomitego filmu Upiorna noc Halloween, pewnie nauczony doświadczeniem (Upiorna noc Halloween długo nie mogła trafić do kin ze względu na różne pozafilmowe przepychanki), postanowił zatańczyć tak jak zagrało mu studio filmowe i stworzył ładnie opakowany produkt, który nie ryzykuje niczym. Oferując jednak to, co obiecał. Dlatego trudno płakać z powodu tego, że jedyną wartością filmu są monumentalne walki Tytanów. 6/10.

Godzilla II: Król potworów w kinach od 14 czerwca. 

Plakat filmu Godzilla II: Król potworów:

plakat filmu Godzilla II: Król potworów
Fot. Warner Bros./materiały prasowe

Wideo

Poznaj historię miłości Agnieszki Woźniak-Starak i jej męża Piotra!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Trzy kobiety, które w najnowszym serialu Polsatu „Zawsze warto” połączyło przypadkowe dramatyczne wydarzenie: Weronika Rosati, Katarzyna Zielińska i Julia Wieniawa. Edyta Geppert o pasji śpiewania i życiowych wyborach oraz Dominika Gwit i Wojciech Dunaszewski o tym, co ślub zmienił w ich życiu.