Psycholożka i dziennikarka. Swój medialny wizerunek zbudowała na odrzuceniu masek i „życiu bez filtra”. Jej najnowsza książka „Żyj, baw się i kochaj” zaczyna się od prowokacyjnego zdania: „O, k… jestem stara”. Otwarcie opowiada o swoich porażkach, błędach, słabościach, dojrzałości, problemach z mężczyznami, lęku przed samotnością. Małgorzata Ohme na kozetce u… Beaty Nowickiej.
WIDEO…
Małgorzata Ohme w VIVIE! o mężczyznach i miłości
– W książce pada mocne zdanie: „Klara wchodziła właśnie do świata, który ja opuszczałam”.
Nagle zobaczyłam w niej siebie. Dziewczynę, którą kiedyś byłam. Dotarło do mnie, że ja nigdy czegoś takiego nie przeżyłam – budowania miłości bez powinności, bez lęku, bez troski o to, co stanie się z matką, gdy się wyprowadzę. Nie było mi to dane. W wieku 22 lat wyszłam za mąż i urodziłam dzieci. Gdyby ktoś złapał mnie wtedy za rękę i zapytał: „Hej, przecież ty nie marzyłaś o tym, żeby na studiach zakładać rodzinę. Naprawdę tego chcesz?”, być może podjęłabym inną decyzję. Oczywiście teraz, w imię poprawności politycznej powinnam dodać, że przecież mam wspaniałe dzieci. Mam! Ale lubię nazywać rzeczy po imieniu. Adekwatnie. Mówić wprost. Mam zatem prawo powiedzieć, że nie powinnam wychodzić za mąż, mając 22 lata, i rodzić dzieci. Czy moje życie byłoby lepsze, gdybym tego nie zrobiła? Nie wiem. Byłoby inne. Nie zaliczyłabym 20-letniej tułaczki emocjonalnej. Żebraniny o uczucia, akceptację, uznanie, o brawa, którą uprawiam od 20 lat. Czułam wieczny głód. Nie byłam pewna, czy jestem atrakcyjna, wartościowa. Czy to, co widzę, jest prawdą. Czy mogę sobie zaufać. Myślałam raczej w kategoriach, że muszę zasłużyć, zapracować.
– Ale na co?
Przede wszystkim na miłość i akceptację mężczyzn. Wychowana przez matkę z jednej strony w pogardzie wobec facetów za to, że są słabi, a z drugiej w uniżeniu. Love and hate. Mój były mąż przychodzi czasami do nas, siada przy tym stole, przy którym teraz rozmawiamy, i – nie umniejszając mu, bo jest dżentelmenem bardzo dobrze wychowanym – nagle stwierdza: „Nie mam widelca”. I co ja robię? Natychmiast zrywam się z krzesła. Mało tego. Idąc do kuchni, czerpię przyjemność z tego, że mój były wciąż mnie potrzebuje. Każdy krok jest krokiem dumy. Idę po widelec nie dlatego, że jestem posłuszna. To cząstka mnie, która się popisuje, chce zasłużyć, być przydatna. Tylko że zbyt często wymyka się spod kontroli. Od 15 lat sama prowadzę moje gospodarstwo domowe. „Noszę spodnie”. Czy to jest zgodne ze mną? Nie sądzę. Nie lubię tej sprawczości, która przymusza mnie do różnych rzeczy. Nie chcę wiedzieć, co jest w rachunkach, a czego nie ma. Nie chcę zajmować się samochodami, remontami, naprawami. W d… to mam. W życiu potrzebuję również satysfakcji z przyniesienia byłemu mężowi widelca. Wyssałam to z mlekiem matki, która mówiła: „Kocha to się dzieci”. [...]
Małgorzata Ohme, Viva! 20/2026
– No i teraz wracamy do naszego wątku. Klara się wyprowadza, Tobie przewija się film życia…
…widzę tamtą dziewczynę i wszystko do mnie wraca. Czuję, że mój czas minął. W książce piszę, że usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. To nie był płacz, tylko wycie. Tak nocą wyją kojoty w Grecji. Wyłam trochę za Klarą, trochę za sobą. Za czymś, co się skończyło, ale jeszcze nie potrafiłam tego nazwać. Kolejny moment, kiedy orientuję się, że jestem stara. Tinder. Wracam na Tindera. Jestem tam z przerwami, ze zdjęciami, zawsze oficjalnie: Gosia 37, Gosia 40. Gosia 42. Pewnie nie masz Tindera, więc ci pokażę, żebyś nie miała wątpliwości. (Małgosia otwiera aplikację w telefonie). Zobacz, tu cytuję Hrabala: „Życie jest straszne, ale ja postanowiłam, że jest piękne”, a to moje zdjęcia. To jestem ja.
– Poświadczam. To jesteś Ty. Atrakcyjna, intrygująca, prawdziwa.
No więc jestem na tym Tinderze. Najlepsze foty ze wszystkich sesji. I… nie działa. Popatrzmy, czy dzisiaj dostałam jakiegoś lajka? Nie ma. Gdy miałam 38 lat, wyglądałam gorzej i byłam mniej znana, nie było dnia, żebym nie miała lajków. Myślę, dobrze, Polacy są beznadziejni, idę międzynarodowo. Zapisuję się na słynny portal X, gdzie możesz się dostać wyłącznie w przypadku, gdy masz wysoki status społeczny, bardzo dużo pieniędzy albo poważany zawód. Dwa tygodnie weryfikacji, sprawdzania, wpuścili mnie. Widzę różnych mężczyzn: lekarze, adwokaci, producenci, artyści. Tym razem dałam najlepsze fotki z możliwych. I… cisza. Myślę sobie: Zepsuło się. Niemożliwe, żeby była taka cisza. W końcu pojawia się chłopak z Polski, były DJ. Dobra, umawiam się i on mi otwiera oczy. Pokazuje, kto mu się wyświetla w propozycjach. Same młode dziewczyny o wyglądzie modelki! Wreszcie zrozumiałam, co się stało.
– Widełki wiekowe?
Tak jest. Brutalność algorytmu. Pokazuje twój wiek szybciej niż lustro. Wystarczy data urodzenia. Jako 47-latka przestałam „łapać się” w widełki, które ustawiają sobie mężczyźni. Istnieje też gatunek mężczyzn, którzy stroszą pióra i chełpią się, że oni, w przeciwieństwie do kolegów, wcale nie uganiają się za młodymi dziewczynami, wolą starsze, dojrzalsze. Brzmi to zawsze jak autokomplement. Pokazuje, jaką mają klasę i wyrafinowany gust. Kiedy słyszę: „Wiesz, lubię tę twoją apetyczną dojrzałość”, nie wiem, czy mam uklęknąć i powiedzieć: „Dziękuję ci, królu, że mnie wybrałeś”, bo przecież mógł wybrać 20-latkę, czy… [...]
_________________________
Cały wywiad dostępny w nowej VIVIE! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od 22 października.
Małgorzata Ohme, Viva! 20/2026
Co jeszcze w nowej VIVIE! 20/2026?
Dorota Kolak aktorka teatralna i filmowa o tym, dlaczego uważa się za… prymuskę.
Dorota Kolak, Viva! 20/2026
O tym się mówi: Za zamkniętymi drzwiami Pałacu Buckingham ważą się losy pojednania Sussexów z rodziną.
Czesław Czapliński przez dekady fotografował sławy. Jego historia to opowieść o talencie, odwadze i uporze.
Czesław Czapliński, Viva! 20/2026
Anna Gościńska Laureatka nagrody VIVY! w konkursie Anioły Rzemiosła o miłości do… biżuterii.
Anna Gościńska, Viva! 20/2026
Extra: Aukcja schedy po Brigitte Bardot pokazuje, że ikona kina nadal fascynuje i budzi emocje.
VIVA! i biuro podróży ITAKA zabiorą cię do najpiękniejszych miejsc na świecie.