Są takie chwile, które dzielą życie na „przed” i „po”. Takie słowa, których nie da się zapomnieć, choć mijają lata. Miała zaledwie 12 lat, kiedy ojciec oznajmił, że odchodzi, a wraz z nim bezpowrotnie odeszło jej dzieciństwo. Została z matką, z lękiem i głodem miłości, który miał towarzyszyć jej przez kolejne lata. Dziś Małgorzata Ohme, kobieta, która nie boi się mówić o tym, co boli najbardziej, wraca do tamtych wspomnień. Bez upiększeń, bez masek, z rozbrajającą szczerością. W swojej najnowszej książce „Żyj, baw się i kochaj” rozprawia się z upływającym czasem, własnymi wyborami, niespełnionymi pragnieniami i lękiem przed samotnością. A w intymnej, pełnej emocji rozmowie z Beatą Nowicką dla VIVY! odsłania jeszcze więcej.
WIDEO…
Małgorzata Ohme o doświadczeniach z dzieciństwa. Tylko w VIVIE! wraca do przeszłości
– Podoba mi się Twoja zachłanność na życie. Intensywne, wręcz nienasycone pragnienie doświadczania świata, testowania nowych wyzwań, emocji, relacji.
Myślę, że z mojego kobiecego rodu: mamy, babci i prababci wyssałam żarłoczność życia, kompilację miłości z impulsywnością. Łatwość rzucania się w każde doświadczenie z apetytem, bez namysłu. Niektórzy nazywają to umiejętnością zachwytu, dziecięcą radością, autentycznością, czyli witalnością. Élan vital. Pamiętam go u mojej mamy i babci. Mama była radosna, wręcz figlarna, babcia już nie, ale miała organiczną chęć przetrwania. Parę lat przed jej śmiercią siedziałyśmy w ogrodzie i babcia powiedziała: „Wiesz, Małgosiu, chciałabym przeżyć kolejną wiosnę. Pozbierać poziomki, wystawić twarz do słoneczka, powąchać kwiaty”. Czerpała przyjemność z samego faktu, że istnieje, oddycha, czuje. Prababcia Marysia kulała na jedną nogę, w Chwałkach pod Sandomierzem wszyscy się jej bali. Była odważna i niezłomna, ale też trochę mroczna. Równie twórcza, co destrukcyjna. Jedyną córkę wydała za mąż, nie pytając jej o zdanie. Pewnie stąd babcia miała w sobie element zachwytu i pogardy dla świata. A mama kochała i nienawidziła. [...]
– W książce pada mocne zdanie: „Klara [przyp. red. córka Małgorzaty Ohme] wchodziła właśnie do świata, który ja opuszczałam”.
Nagle zobaczyłam w niej siebie. Dziewczynę, którą kiedyś byłam. Dotarło do mnie, że ja nigdy czegoś takiego nie przeżyłam – budowania miłości bez powinności, bez lęku, bez troski o to, co stanie się z matką, gdy się wyprowadzę. Nie było mi to dane. W wieku 22 lat wyszłam za mąż i urodziłam dzieci. Gdyby ktoś złapał mnie wtedy za rękę i zapytał: „Hej, przecież ty nie marzyłaś o tym, żeby na studiach zakładać rodzinę. Naprawdę tego chcesz?”, być może podjęłabym inną decyzję. Oczywiście teraz, w imię poprawności politycznej powinnam dodać, że przecież mam wspaniałe dzieci. Mam! Ale lubię nazywać rzeczy po imieniu. Adekwatnie. Mówić wprost. Mam zatem prawo powiedzieć, że nie powinnam wychodzić za mąż, mając 22 lata, i rodzić dzieci. Czy moje życie byłoby lepsze, gdybym tego nie zrobiła? Nie wiem. Byłoby inne. Nie zaliczyłabym 20-letniej tułaczki emocjonalnej. Żebraniny o uczucia, akceptację, uznanie, o brawa, którą uprawiam od 20 lat. Czułam wieczny głód. Nie byłam pewna, czy jestem atrakcyjna, wartościowa. Czy to, co widzę, jest prawdą. Czy mogę sobie zaufać. Myślałam raczej w kategoriach, że muszę zasłużyć, zapracować.
Małgorzata Ohme, Viva! 20/2026
– Ale na co?
Przede wszystkim na miłość i akceptację mężczyzn. Wychowana przez matkę z jednej strony w pogardzie wobec facetów za to, że są słabi, a z drugiej w uniżeniu. Love and hate. Mój były mąż przychodzi czasami do nas, siada przy tym stole, przy którym teraz rozmawiamy, i – nie umniejszając mu, bo jest dżentelmenem bardzo dobrze wychowanym – nagle stwierdza: „Nie mam widelca”. I co ja robię? Natychmiast zrywam się z krzesła. Mało tego. Idąc do kuchni, czerpię przyjemność z tego, że mój były wciąż mnie potrzebuje. Każdy krok jest krokiem dumy. Idę po widelec nie dlatego, że jestem posłuszna. To cząstka mnie, która się popisuje, chce zasłużyć, być przydatna. Tylko że zbyt często wymyka się spod kontroli. Od 15 lat sama prowadzę moje gospodarstwo domowe. „Noszę spodnie”. Czy to jest zgodne ze mną? Nie sądzę. Nie lubię tej sprawczości, która przymusza mnie do różnych rzeczy. Nie chcę wiedzieć, co jest w rachunkach, a czego nie ma. Nie chcę zajmować się samochodami, remontami, naprawami. W d… to mam. W życiu potrzebuję również satysfakcji z przyniesienia byłemu mężowi widelca. Wyssałam to z mlekiem matki, która mówiła: „Kocha to się dzieci”.
– A nie mężczyzn?
Była bardzo niezadowolona, gdy się zakochiwałam. Tata odszedł, gdy miałam 12 lat. Powiedział, że się wyprowadza, że TO nastąpi dziś wieczorem i żebym zamknęła drzwi od środka, bo mama, wiadomo, zapomina o wszystkim. Dodał jeszcze coś takiego: „Wiesz, jaka mama jest. Nie da się z nią wytrzymać”. Byłam dzieckiem, nie wiedziałam. Zamknął drzwi i zostawił mnie z mamą. Tamtego dnia skończyło się moje dzieciństwo. A jednak przez wiele lat nie czułam do taty gniewu. Niedawno moja terapeutka zapytała: „Czy pani powiedziałaby swojej 12-letniej córce, że zostawia ją z ojcem, bo sama nie może z nim wytrzymać?”. Nie wyobrażam sobie tego. W każdym razie zostałyśmy same. Mama była wspaniała, ale piła szkodliwie i nie lubiła mężczyzn. Bardzo szybko zorientowałam się, że trzeba ukrywać, że jestem zakochana, bo według mamy „to jest żenujące i słabe”. Wiesz, ile razy zakochiwałam się i czułam obrzydzenie w stosunku do siebie? Wstydziłam się złapać chłopaka za rękę na ulicy. Dzisiaj bardzo chciałabym to zrobić.
– No i teraz wracamy do naszego wątku. Klara się wyprowadza, Tobie przewija się film życia…
…widzę tamtą dziewczynę i wszystko do mnie wraca. Czuję, że mój czas minął. W książce piszę, że usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać. To nie był płacz, tylko wycie. Tak nocą wyją kojoty w Grecji. Wyłam trochę za Klarą, trochę za sobą. Za czymś, co się skończyło, ale jeszcze nie potrafiłam tego nazwać. Kolejny moment, kiedy orientuję się, że jestem stara. Tinder. Wracam na Tindera. Jestem tam z przerwami, ze zdjęciami, zawsze oficjalnie: Gosia 37, Gosia 40. Gosia 42. Pewnie nie masz Tindera, więc ci pokażę, żebyś nie miała wątpliwości. (Małgosia otwiera aplikację w telefonie). Zobacz, tu cytuję Hrabala: „Życie jest straszne, ale ja postanowiłam, że jest piękne”, a to moje zdjęcia. To jestem ja.
_________________________
Cały wywiad dostępny w nowej VIVIE! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od 22 października.
Małgorzata Ohme, Viva! 20/2026