Mówi się, że talent można odziedziczyć, ale czy wraz z nim przejmuje się także ciężar oczekiwań? Dorota Kolak od pokoleń ma teatr we krwi, a dziś jej artystyczną drogą podąża również córka, Katarzyna Michalska. Łączy je nie tylko miłość do sceny, ale też szczerość, która potrafi zaboleć. Bo za kulisami rodzinnej bliskości nie zawsze padają same pochwały. W rozmowie z Katarzyną Piątkowską dla VIVY! wybitna aktorka z rozbrajającą otwartością opowiada o relacji z córką, wysokich wymaganiach wyniesionych z rodzinnego domu i cenie, jaką czasem płaci się za mówienie prawdy. To opowieść o dwóch pokoleniach kobiet, które połączyła ta sama pasja, ale które nie zawsze patrzą na świat tymi samymi oczami.

WIDEO…

player placeholder

TYLKO W VIVIE! Dorota Kolak o relacji z córką. Katarzyna poszła w ślady jej i męża, Igora Michalskiego

– Potrafi być Pani wobec bliskich szczera i powiedzieć prawdę na temat ich pracy, projektów, nawet jeśli się Pani coś nie podoba?

Tak, a ta szczerość ocen wywołuje nierzadko ostrą wymianę zdań. Według mojej córki zbyt często bywam krytyczna, a zbyt mało słyszy ode mnie pochwał, ale inaczej nie potrafię. Myślę, że ona w gruncie rzeczy ceni sobie moje uwagi. Ta nasza wzajemna szczerość to chyba ważny element naszej relacji.

Zobacz także:

– Jest Pani pod tym względem taka jak mama?

Moi rodzice zdecydowanie należeli do osób krytycznych. Nie chcę powiedzieć, że zawsze z nas niezadowolonych, bo jednak byłyśmy z siostrą chwalone za różne osiągnięcia. Tylko że na te pochwały trzeba było naprawdę zasłużyć. Może gdyby nie te wysokie wymagania, byłabym inną osobowością? Na pewno bardziej w siebie wierzącą, z większą pewnością siebie, może z większą przebojowością. [...]

– Oprócz taty pracującego w teatrze i mamy choreografki w Pani rodzinie byli ludzie związani z artystycznymi zawodami?

Moja babcia ze strony mamy była pianistką i pracowała jako taper, czyli grała do niemych filmów. Zostały po niej stosy wspaniałych nut. Od strony taty dziadek i ciocia pracowali w teatralnych pracowniach krawieckich. Jak widać, głęboko sięgają te teatralne korzenie w mojej rodzinie. 

Czytaj też: Dorota Kolak dla miłości zmieniła całe życie. TYLKO W VIVIE! opowiada o ukochanym i odsłania kulisy małżeństwa

Dorota Kolak, Viva! 20/2026
Zdjęcia Krzysztof Opaliński /

Dorota Kolak, Viva! 20/2026

Dorota Kolska, Katarzyna Michalska
Pawel Wodzynski/East News / Dorota Kolska, Katarzyna Michalska

– Mnóstwo młodych artystów próbuje robić kariery w odcięciu od rodziny z obawy o posądzenie o nepotyzm.

Przecież to oczywiste, że dziecko nasiąkające opowieściami o teatrze, bywające w nim i poznające jego magię od środka prawdopodobnie w teatrze zostanie.

– Tak jak Pani córka.

Kasia chodziła do szkoły muzycznej, była skrzypaczką. Bardzo też interesował ją taniec. Jeździła na różne warsztaty choreograficzne i taneczne i, szczerze mówiąc, przez chwilę myślałam, że to będzie jej pasja. A potem okazało się, że jednak szkoła teatralna.

– Próbowała ją Pani powstrzymać?

Nie, bo wiedziałam, że to jest bez sensu. Miałam tylko nadzieję, że ona, będąc dziewczyną przytomną i świadomą, rozumie, że teatr to nie tylko brawa, ukłony i magia, ale że to zawód, który generuje wiele napięć, stresu, niepewności, huśtawek nastrojów, zawodów, także rozczarowań.

– To najtrudniejsze w tym zawodzie?

Najtrudniejsze jest to, że jest się człowiekiem w wiecznym oczekiwaniu. A to, czy dostaniemy rolę, czy nie, często jest splotem wielu różnych sytuacji. Czasem po prostu terminów. Ale my, aktorzy, ciągle stoimy pod tablicą z obsadą albo żyjemy w oczekiwaniu na telefon. Oczywiście są wśród nas ludzie sprawczy, którzy biorą sprawy w swoje ręce. Zakładają swoje teatry, jak pani Krystyna Janda, robią swoje małe produkcje, swoje małe przedstawienia. Słyszałam o aktorce, która gra dla ośmiu osób w swoim domu. To są wspaniałe działania i bardzo szanuję, że ktoś ma tyle determinacji i taką pasję. Teatr pozwala na taką sprawczość, ale już w filmie jesteśmy w jakimś sensie podwykonawcami i w gruncie rzeczy niewiele od nas zależy. To nie my wybieramy kadr, nie my decydujemy o tym, który dubel wejdzie do filmu. Czasem wydawało mi się, że coś zupełnie nieźle zagrałam, a potem okazuje się, że w zmontowanym filmie w tym czasie jest widok na okno z szarpaną wiatrem firanką. Trochę może żartuję, ale ważne, żeby znaleźć przyjemność, radość i sens mimo tej niepewności.

Czytaj też: Przez lata żebrała o uczucia i akceptację. TYLKO W VIVIE! Małgorzata Ohme: „Myślałam, że muszę zasłużyć na miłość”

_________________________

Cały wywiad dostępny w nowej VIVIE! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od 22 października. 

Dorota Kolak, Viva! 20/2026
Zdjęcia Krzysztof Opaliński /

Dorota Kolak, Viva! 20/2026

Małgorzata Ohme, Viva! 20/2026 okładka
Zdjęcia BARTEK WIECZOREK/VISUAL CRAFTERS / Małgorzata Ohme, Viva! 20/2026 okładka