Większość zawodowego życia spędziła w teatrze, choć jej marzeniem było spróbowanie sił w filmie. Spełniła je dopiero po pięćdziesiątce. Historia Doroty Kolak jest zaprzeczeniem twierdzenia, że dla dojrzałych kobiet ról w polskim kinie jest niewiele. Właśnie wchodzi do kin film „Jak żyć, żeby nie zwariować”. Katarzynie Piątkowskiej aktorka opowiedziała o przeznaczeniu, naukowych tytułach i… cenie szczerości.

WIDEO…

player placeholder

Tylko w VIVIE! Dorota Kolak o pasji, aktorstwie i swojej artystycznej drodze. Nigdy nie porzuciła marzeń o scenie

– Do szkoły teatralnej dostała się Pani za pierwszym razem. To buduje wiarę w siebie.

Tylko proszę pamiętać, że kiedy zdawałam do szkoły, nie było aż tylu chętnych na jedno miejsce, ilu jest teraz, i studia aktorskie nie były tak bardzo oblegane.

Zobacz także:

– Kiedykolwiek przyszła do Pani myśl, że mogłaby Pani zajmować się czymś zupełnie innym?

Musiałam o tym myśleć, bo jako młoda dziewczyna nie wymawiałam litery „r”. To poważna wada wymowy. Przez rok przed egzaminami wstępnymi do PWST bardzo ciężko pracowałam, żeby się jej pozbyć. Jak na 17-latkę byłam osobą niezwykle zdeterminowaną, ale musiałam brać pod uwagę to, że do szkoły się nie dostanę, bo kiedy poszłam do poradni przy szkole teatralnej, informacja była jasna. Z tą wadą wymowy to niemożliwe. Dyżurowała w niej pani profesor Wanda Kruszewska. Powiedziałam przygotowany tekst, z tym swoim „r” jeszcze niewyprowadzonym, i ona się zadumała. A potem odparła: „Dziecko kochane, jest taki świetny konferansjer Juliusz Kydryński, właśnie z takim »r«. To może ty byś po prostu była konferansjerem? Bo z tym »r« bycie aktorką się nie uda”.

Czytaj też: Dorota Kolak dla miłości zmieniła całe życie. TYLKO W VIVIE! opowiada o ukochanym i odsłania kulisy małżeństwa

Dorota Kolak, Viva! 20/2026
Zdjęcia Krzysztof Opaliński /

Dorota Kolak, Viva! 20/2026

– To Panią podłamało czy może podkręciło, żeby jednak się nie poddawać?

Rzuciłam się na pracę nad tą swoją wymową. Rodzice mnie wsparli, bo trzeba było płacić za lekcje dykcji, za logopedę.

– Zostanie aktorką musiało być Pani wielkim marzeniem.

Tak, choć brałam pod uwagę, że mogę robić co innego. Mogłabym pójść na studia teatrologiczne, może potem na reżyserię.

– Kiedy Pani pomyślała po raz pierwszy, że aktorstwo to Pani droga?

Chyba od zawsze to wiedziałam. Dostałam od losu wyjątkową możliwość bywania w teatrze od dzieciństwa. Mój tata zawsze w jakimś pracował jako kierownik techniczny. Ciągle bywałam za kulisami. Zapachy, kostiumy wiszące w garderobach, teatr od zaplecza, scena, kiedy zapalają się światła – ta jego magiczna część była mi zawsze dostępna. Ale tak, pewnie musiał istnieć jakiś wewnętrzny imperatyw, jakaś moja przestrzeń na to marzenie. To oczywiście jest moja teoria niepoparta żadną analizą psychologiczną, ale teatr stanowił dla mnie przeciwwagę  dla domu, który był uporządkowany i wymagający. W teatrze czułam, że jest dla mnie przestrzeń na wolność, na jakąś jazdę bez trzymanki, na świat, do którego można uciec. Musiałam mocno czuć takie pragnienie intensywności, zuchwałości, buntu, puszczenia się i pewnego rodzaju szaleństwa. Teatr mi na to pozwolił

Czytaj też: Przez lata żebrała o uczucia i akceptację. TYLKO W VIVIE! Małgorzata Ohme: „Myślałam, że muszę zasłużyć na miłość”

_________________________

Cały wywiad dostępny w nowej VIVIE! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od 22 października. 

Dorota Kolak, Viva! 20/2026
Zdjęcia Krzysztof Opaliński /

Dorota Kolak, Viva! 20/2026