Czesław Czapliński przez dekady fotografował najsłynniejszych ludzi świata. Spotykał osobowości, które zmieniały historię, kulturę i wyobraźnię milionów, a mimo to potrafił dostrzec w nich coś, czego nie pokazywały inne portrety. Jego historia to opowieść o talencie, odwadze i uporze. I o tym, że czasem najlepsze historie zaczynają się wtedy, kiedy coś idzie nie tak.

WIDEO…

player placeholder

Donald Trump nie chciał rozstać się z tym prezentem. Polski fotograf zdradza, co tak go poruszyło. Wywiad VIVA!

[...]

– Czego Nowy Jork nauczył Pana o fotografowaniu ludzi, czego nie nauczyłaby Warszawa?

Zobacz także:

Przede wszystkim dał mi możliwości. W Warszawie nie miałem dostępu do takich ludzi i takich sytuacji. Nowy Jork był miejscem, gdzie mogłem spotykać niezwykłe osobowości, artystów, biznesmenów, pisarzy i ludzi, którzy mieli wpływ na kulturę. Fotografowałem Trumpa, kiedy budował Trump Tower. Opowiadał mi, że przez kilka lat szukał miejsca na swój wieżowiec, aż uznał, że to właśnie ta lokalizacja jest najważniejsza w Nowym Jorku.

– A polskie środowisko w Nowym Jorku? Kosiński, Głowacki, Czyżewska, Dudziak, Olbiński. Było silne i zintegrowane?

Nie tworzyliśmy zwartego środowiska. Polski Instytut Naukowy skupiał ludzi i ich łączył, ale sukces w Ameryce to sukces w Ameryce. Samo pochodzenie nie wystarcza. Było wielu niezwykle ciekawych Polaków, o których dziś prawie nikt nie pamięta. To jedna z rzeczy, które zawsze mnie zastanawiały: Polacy nie potrafią odpowiednio zadbać o pamięć o własnych twórcach. Nie umiemy wykorzystać tego, że mamy ludzi o wyjątkowych biografiach i dokonaniach. Nie potrafimy stworzyć z ich historii wartości, która przetrwa. Pamiętam Jacka Gullę, hipisa, kiedyś kolegę polityka Ryszarda Terleckiego z Krakowa. Był niedocenionym artystą, malował niesamowite rzeczy. Często spotykaliśmy się z nim i z Elżbietą Czyżewską. Był jej przyjacielem i powiernikiem.

Czesław Czapliński, Viva! 20/2026
Zdjęcia Rafał Masłow /

Czesław Czapliński, Viva! 20/2026

– Zrobione przez Pana przed laty zdjęcia Trumpa wróciły do niego w niezwykłych okolicznościach.

W 2017 roku Donald Trump przyjechał do Polski jako prezydent USA. Dowiedziałem się, że miał otrzymać od naszego prezydenta dwa prezenty – szachy i serwis do kawy. Wydawało mi się to zupełnie nietrafione. Pomyślałem, że warto wrócić do fotografii, które zrobiłem mu w 1985 roku. Zaproponowałem, aby prezydent Andrzej Duda podarował Donaldowi Trumpowi album z moimi fotografiami z tamtego okresu. Wiem, że ten album zrobił na Trumpie duże wrażenie. Wykupił go od Departamentu Stanu. Prezenty otrzymywane przez prezydenta są bowiem archiwizowane, nie stają się po prostu jego prywatną własnością. Fotografia ma niezwykłą moc. Potrafi powiedzieć człowiekowi coś o nim samym, czego nie powie mu żaden artykuł ani przemówienie. Donald Trump zobaczył siebie sprzed lat. Tego samego człowieka, ale jednak innego.

– Jaki był przed obiektywem? Inny niż ten, którego znamy z telewizji?

Był bardzo naturalny. A ja zawsze stawiam na naturalność. Nie lubię, kiedy ludzie sztucznie pozują, rozchylają usta i próbują przyjąć jakąś wymyśloną minę. Mówię wtedy żartobliwie: „Zamknij usta, bo ci wróbel wpadnie”. Telewizja pokazuje rolę, którą ktoś odgrywa. Fotograf może próbować znaleźć moment, kiedy ta rola na sekundę znika. To jest dla mnie najciekawsze.

[...]

Rozmawiała Agnieszka Dajbor


Cały wywiad dostępny w nowej VIVIE! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od 22 października. 

 

Małgorzata Ohme, Viva! 20/2026 okładka
Zdjęcia BARTEK WIECZOREK/VISUAL CRAFTERS