Przez lata Joanna Kołaczkowska konsekwentnie chroniła życie rodzinne przed zainteresowaniem mediów. Nie pokazywała syna, nie opowiadała o macierzyństwie i pilnowała, by ich wspólna codzienność pozostawała prywatna. Teraz Adam Kołaczkowski otwarcie dzieli się wspomnieniami o mamie. W rozmowie z Angeliką Kucińską dla „Zwierciadła” odsłania jej zupełnie inne oblicze – kobiety, która uwielbiała seriale, potrafiła śmiać się do łez i troszczyła się o najbliższych na swój sposób. Opowiada też, dlaczego po jej śmierci postanowił przerwać milczenie.

WIDEO…

player placeholder

Dlaczego Adam Kołaczkowski zdecydował się opowiedzieć o mamie?

Przez lata Joanna Kołaczkowska chroniła prywatność syna. Nie pokazywała go w mediach i nie opowiadała publicznie o rodzinnym życiu. Dopiero po śmierci artystki Adam zdecydował, że chce zabrać głos. Zainicjował książkę wspomnień „Aśka” i udzielił wywiadu „Zwierciadłu”.

„To ukrywanie mnie było dla nas obojga dużym ciężarem” – przyznał. Wyjaśnił, że była to wspólna decyzja wynikająca z troski. Joanna obawiała się, że transpłciowość syna stanie się publicznym tematem i że Adam będzie musiał się tłumaczyć. Przerażała ją też perspektywa, że ktoś mógłby fotografować ją podczas powrotu ze sklepu.

Zobacz także:

Po jej odejściu milczenie ciążyło Adamowi jeszcze bardziej. „Gdybym dalej siedział cicho, dałbym przyzwolenie na to, żeby opowieść o mojej mamie toczyła się beze mnie” – mówił. A miał do opowiedzenia historię pełną drobiazgów, których nie widać ze sceny.

ZOBACZ TEŻ: Syn Joanny Kołaczkowskiej ujawnił rodzinny sekret i wyznał, że przeszedł korektę płci. Tak zareagowała jego mama

Joanna Kołaczkowska jako mama. Dzieciństwo w trasie i dom pełen śmiechu

Gdy Adam był mały, często podróżował z mamą na występy. Z czasem zostawał w domu, bo miał szkołę i nudziły go trasy. Rodzice rozstali się, gdy był dzieckiem, tata mieszkał daleko, a Joanna coraz więcej pracowała. Syn żartuje dziś, że „wychowały go wilki”. Zaraz jednak wyjaśnia, że nie ma poczucia, by dorastał bez mamy.

„Nie mam jednak poczucia deficytu opieki” – podkreślił. Joanna z wieloma projektami czekała, aż syn dorośnie i stanie się niezależny. Z czasem zaczęła też grać „Hrabinę Pączek”.

A jak było, gdy wracała do domu? Adam pamięta przede wszystkim śmiech. Nieustanne wygłupy i próby rozbawienia mamy, która – jak wspomina – śmiała się łatwiej niż on. Oczywiście zdarzało jej się denerwować, szczególnie gdy syn miał problemy w szkole. Nie była jednak osobą, którą bawiło wszystko. Nie uznawała żartów obrażających innych, rasistowskich czy homofobicznych.

Ta bliskość miała też twórczą stronę. Adam opowiadał, że pomagał mamie tłumaczyć piosenki, podsuwał pomysły, a czasem po prostu się wygłupiał. Zdarzało się, że Joanna wykorzystywała później te pomysły na scenie.

Joanna Kołaczkowska
AKPA /

Joanna Kołaczkowska

Płakała po „Breaking Bad”. A razem kochali „Hotel Paradise”

Jedno z najbardziej niezwykłych wspomnień Adama zaczyna się nocą. Z pokoju mamy dobiegają dziwne odgłosy. Choć ich pokoje dzielił cały dom, dźwięki niosły się przez szklane drzwi. Syn poszedł sprawdzić, co się dzieje. Joanna siedziała na łóżku z laptopem i płakała. Powód? Właśnie obejrzała ostatni odcinek „Breaking Bad” i było jej przykro, że nie ma kolejnych.

Seriale były ich wspólną przyjemnością. Po powrocie Joanny z trasy, a także wtedy, gdy Adam już się wyprowadził i odwiedzał ją wieczorami, potrafili po prostu siedzieć razem przed telewizorem. Oglądali MTV i reality shows. „Kochaliśmy «Ekipę z Warszawy», a jeszcze bardziej «Hotel Paradise»” – wspominał.

„Najbardziej jednak będzie mi brakować tego naszego wspólnego przesiadywania w domu” – powiedział Adam. Ważnym rodzinnym rytuałem były dla nich również wyjazdy na festiwal Colors of Ostrava. Zaproszenie do tego zwyczaju kogoś bliskiego traktował jak zaproszenie do rodziny.

„Może kanapeczkę?”. Tak Joanna Kołaczkowska przyjmowała syna

Joanna nie miała szczególnego zamiłowania do gotowania. Dla siebie przygotowywała jednogarnkowe potrawy z warzyw, za którymi Adam nie przepadał. Ale gdy ktoś przychodził w odwiedziny, koniecznie musiało znaleźć się coś do poczęstowania. Dla gości ciastko, dla syna – kanapki.

„Może kanapeczkę? Serek kupiłam na targu. I taką pyszną kiełbasę” – tak, według relacji Adama, zachęcała go do jedzenia. Nawet gdy odmawiał, przekonywała, że po spróbowaniu zmieni zdanie. Kładła przed nim osobno chleb, ser i kiełbasę. O kanapki pytała też osoby, które przyprowadzał.

Do tego herbata. Joanna uwielbiała zieloną, białą i te z dodatkiem kwiatów. Lubiła także napary ziołowe, a w domu miała całą szufladę ziół. "Mama była herbaciarą", mówił Adam. W tych wspomnieniach nie ma występów ani reflektorów. Jest mama, która pyta, czy syn czegoś nie zje i czy zaparzyć herbatę.

CZYTAJ TEŻ: Syn Joanny Kołaczkowskiej ujawnił bolesny sekret. Dwa tygodnie później wydarzyło się najgorsze

Zostawiała nawet paragony. Adam odziedziczył po niej sentyment do drobiazgów

Joanna Kołaczkowska zachowywała bilety, bibeloty, identyfikatory festiwalowe, świąteczne kartki i listy od fanów. Adam opowiadał, że czytała wiadomości i odpisywała na nie, a całe korespondencje pozostały wśród jej rzeczy. Część pamiątek przydała się podczas pracy nad książką „Aśka”.

Jest też paragon z 1997 roku. Joanna była wtedy z ojcem Adama w Paryżu i zachowała dowód zakupów z Auchan. Syn uważa, że musiało to być dla niej cenne wspomnienie. Sam ma podobny zwyczaj: po wyjściu na kolację z przyjaciółmi zabiera paragon, bo przypomina mu o spotkaniu.

Dziś Adam mieszka w domu mamy, pełnym jej zdjęć, płyt i mebli, które wybierała oraz odnawiała. Przyznaje, że nie jest mu łatwo pośród tylu pamiątek, ale nie chce się wyprowadzać. Jest tam również kot Stefanek i ogród, którym trzeba się zająć. „Mimo ciężaru tych wszystkich pamiątek, czuję, że potrzebuję domu” – mówił. Domu, do którego można wrócić i naprawdę się rozpakować.

Adam Kołaczkowski
FORUM /

Adam Kołaczkowski