Joanna Kulig ponownie angażuje się w oscarową kampanię. Tym razem nie jako gwiazda filmu, lecz jego ambasadorka i producentka wykonawcza. Aktorka wspiera „Stroicieli” Pawła Chorzępy, czyli krótkometrażowy dokument, który zdobył już trzy prestiżowe nagrody i może ubiegać się o nominację do Oscara. W rozmowie z Maksem Behrem zdradziła, dlaczego ten projekt jest jej tak bliski.

WIDEO…

player placeholder

Joanna Kulig w nowej roli. Wspiera film, który ma szansę na Oscara

Joanna Kulig doskonale wie, jak wygląda oscarowa rywalizacja. Przekonała się o tym podczas międzynarodowej promocji „Zimnej wojny” Pawła Pawlikowskiego. Teraz ponownie zamierza wykorzystać swoje doświadczenie, by pomóc polskiemu filmowi zaistnieć za oceanem. Aktorka została ambasadorką i producentką wykonawczą dokumentu „Stroiciele” w reżyserii Pawła Chorzępy. Jak przyznała w rozmowie z Maksem Behrem, jest związana z projektem od początku i z bliska obserwowała pracę jego twórców. „No strasznie się cieszę, że będziemy walczyć o tą shortlistę Oscarową. Że Asia z Pawełem zaprosili mnie do tej wspaniałej roli ambasadorki i executive producer. Zawsze gdzieś o tym też marzyłam”, wyznała Joanna Kulig.

Film ma już na koncie trzy międzynarodowe wyróżnienia, które otworzyły mu drogę do oscarowej rywalizacji. Zanim jednak twórcy będą mogli myśleć o nominacji, czeka ich intensywna kampania promocyjna.

Zobacz także:

„Stroiciele”. Niezwykła historia ludzi, których nie widać na scenie

Akcja dokumentu rozgrywa się w Filharmonii Narodowej w Warszawie, podczas Konkursu Chopinowskiego. Choć uwaga publiczności skupia się na pianistach, Paweł Chorzępa skierował kamerę na tych, bez których ich występy nie mogłyby się odbyć w takiej formie. Bohaterami „Stroicieli” są specjaliści odpowiedzialni za przygotowanie fortepianów. Każdy z nich pracuje nad brzmieniem instrumentu, mając nadzieję, że to właśnie jego fortepian zostanie wybrany przez uczestnika konkursu. „Jest to opowieść o takich bohaterach w cieniu, których spotykamy też na co dzień w naszym życiu. Również w świecie filmowym”, tłumaczyła producentka Joanna Chorzępa.

Zwróciła przy tym uwagę na podobieństwo do pracy filmowców. Za sukcesem produkcji stoją przecież także operatorzy, montażyści i pozostali członkowie ekipy, których widzowie zwykle nie znają z nazwiska. Realizacja „Stroicieli” wymagała ogromnej pracy. Twórcy zgromadzili materiał, którego objętość może zaskakiwać, zwłaszcza w zestawieniu z ostateczną długością dokumentu. „Mamy 380 godzin materiałów, więc te 22 minuty to naprawdę była potężna praca montażystów i Pawła, reżysera”, przyznała Joanna Chorzępa.

CZYTAJ TEŻ: Nie grają razem od ponad 20 lat, teraz Dieter Bohlen zaproponował Thomasowi Andersowi reaktywacją Modern Talking. W planach ma dziesięć koncertów, film dokumentalny i musical

Joanna Kulig, VIVA! wrzesień 2014
Zuzanna Krajewska

Trzy nagrody i oscarowe ambicje. Przed twórcami najważniejszy etap

„Stroiciele” zostali już docenieni na międzynarodowych festiwalach. Dokument otrzymał Srebrnego Smoka na Krakowskim Festiwalu Filmowym, a także nagrody na Bali International Film Festival oraz Short Shorts Film Festival & Asia w Tokio. Dzięki tym wyróżnieniom produkcja może ubiegać się o nominację do Oscara w kategorii krótkometrażowego filmu dokumentalnego. Teraz kluczowe będzie dotarcie do członków Amerykańskiej Akademii Filmowej. „Mamy dużo siły ze sobą. Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni, no ale teraz trzeba przekonać wszystkich tych członków w Documentary Branch, więc przed nami ogromna praca”, mówiła producentka.

Joanna Kulig podkreśliła, że w oscarowej kampanii nie wystarczy samo zainteresowanie filmem. Równie ważna jest obecność na pokazach i bezpośredni kontakt z widzami. „Chodzi o to, żeby rzeczywiście jak najwięcej członków Akademii zobaczyło ten film. Bo filmów jest bardzo dużo. (...) Tak żeby po prostu przyszli na pokaz, zobaczyli film, bo czym więcej osób zobaczy, usłyszy o nim, tym jest większa szansa, że zagłosują. Więc chodzi o to, żeby uruchomiać kontakty, zapraszać i z takim właśnie szacunkiem odnosić się do widza, no ale trzeba tam być i to robić” – wyjaśniła aktorka.

Joanna Kulig wróciła wspomnieniami do „Zimnej wojny”. Miała tylko dwie minuty

Podczas rozmowy aktorka przywołała również zabawną sytuację z kampanii oscarowej „Zimnej wojny”. Miała wówczas zaledwie dwie minuty, by opowiedzieć zagranicznej publiczności o różnych technikach śpiewu wykorzystanych w filmie. Kiedy zaczęła wyjaśniać różnice między śpiewem ludowym, operowym i jazzowym, szybko zorientowała się, że nie zdąży przekazać wszystkiego, co zaplanowała. „Ja tak zaczynam mówić, a nagle zostało 50 sekund. Mi ciężko idzie to mówienie. Mówię: nie, teraz zaśpiewam”, wspominała.

Zamiast kontynuować wyjaśnienia, postanowiła zaśpiewać „Dwa serduszka”. Najpierw wykonała fragment w stylu góralskim, a następnie w bardziej klasycznej wersji. Jak relacjonowała, publiczność od razu zrozumiała różnicę, a prezentację udało się zakończyć niemal idealnie w wyznaczonym czasie.

Teraz to doświadczenie może okazać się szczególnie cenne. Przed ekipą „Stroicieli” kolejne pokazy, spotkania i starania o zainteresowanie członków Akademii. Stawka jest wysoka, ale twórcy mają już za sobą ważne festiwalowe sukcesy. Pozostaje pytanie, czy poruszająca historia ludzi pracujących w cieniu wielkich pianistów przekona również oscarowych głosujących.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Rozstała się z Lichotą, odeszła z „Na Wspólnej”. Ilona Wrońska przed 50. wywróciła swoje życie do góry nogami

Joanna Kulig, VIVA! wrzesień 2014
Zuzanna Krajewska