Przez lata to nazwisko kojarzyło się przede wszystkim z legendą polskiego rocka. Dziś Joanna Borysewicz, starsza córka lidera Lady Pank, odsłania bardziej intymną część rodzinnej historii. Po premierze filmu „Mniej obcy” wraca do wspomnień o rodzicach i opowiada o dorastaniu, w którym sława ojca była stale obecna. Jej słowa są pełne czułości, ale nie brakuje w nich także trudnych emocji.

WIDEO…

player placeholder

Joanna Borysewicz zabrała głos po premierze „Mniej obcy”. Jedna ze scen skłoniła ją do sprostowania

Kiedy życie znanego artysty staje się tematem filmu, na ekranie pojawiają się nie tylko jego zawodowe triumfy, lecz także fragmenty prywatnej historii. Dla widzów mogą być one kolejnym elementem fascynującej biografii. Dla najbliższych bohatera mają jednak zupełnie inny wymiar. Dotykają przecież wydarzeń, które sami przeżyli i zapamiętali.

Tak stało się w przypadku Joanny Borysewicz. Po premierze filmu „Mniej obcy” na Netfliksie starsza córka Jana Borysewicza zdecydowała się publicznie odnieść do jednej ze scen dotyczących jej rodziców. Zależało jej na wyjaśnieniu okoliczności rozstania ojca z matką, Danutą Borysewicz. Jak podkreśliła, wbrew temu, co mogła sugerować filmowa opowieść, jej mama nie była wówczas związana z innym mężczyzną.

Zobacz także:

Na Instagramie zamieściła obszerne oświadczenie, w którym zadbała nie tylko o sprostowanie tego fragmentu historii, lecz także o wyraźne rozróżnienie między oceną filmowej sceny a uczuciami wobec ojca. „Chciałabym napisać małe sprostowanie do mojego ostatniego postu o ludziach, którzy opowiadają swoje życie tak, jak chcieliby je przeżyć, a nie tak, jakim naprawdę było… W związku z filmem o moim ojcu, który pojawił się na Netflixie, chciałabym odnieść się do jednej ze scen (nie do całego filmu), w której tata prosi mamę żeby zaczęli od nowa. Zależy mi na tym, żeby sprostować jedną rzecz: moja mama nie miała nikogo, kiedy tata odchodził od nas. Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą. Chciałabym też powiedzieć coś od siebie, bo nie chciałabym, żeby ktokolwiek odebrał moje słowa jako atak na mojego ojca. Mój tata jest i zawsze będzie bardzo ważną częścią mojego życia. Nasze relacje bywały różne, raz byliśmy bliżej siebie, innym razem dalej. Ale to jest mój ojciec i nigdy nie przestanę go tak traktować ani kochać. Nie pozwoliłabym sobie świadomie powiedzieć o nim czegoś złego czy niezgodnego z prawdą. Moi rodzice przeszli w życiu bardzo trudne, traumatyczne chwile. Byli ludźmi, mieli prawo popełniać błędy, podejmować złe decyzje i nie zawsze umieć sobie ze wszystkim poradzić. Ale oboje byli dobrymi ludźmi. I nie chciałabym, żeby ktokolwiek oceniał ich całe życie przez pryzmat jednego wydarzenia czy jednej filmowej sceny”, pisała Joanna Borysewicz w poście na Instagramie.

Za tymi słowami stoi pragnienie, by o losach jej bliskich opowiadać z uwzględnieniem ich złożoności. Joanna nie chce, aby pojedyncza scena stała się ostatecznym świadectwem tego, co wydarzyło się przed laty.

Czytaj też: Córka Jana Borysewicza zwróciła się do internautów z ważnym przekazem. Nie spodziewała się takiej reakcji

Jan Borysewicz
Wojciech Olkusnik/Dzien Dobry TVN/East News / Jan Borysewicz

Córka Jana Borysewicza wraca wspomnieniami do dzieciństwa. Sława ojca miała również drugie oblicze

Wielbiciele Lady Pank znają Jana Borysewicza jako charyzmatycznego muzyka, którego twórczość od lat zajmuje ważne miejsce na polskiej scenie rockowej. Joanna poznała go jednak w zupełnie innej roli. Zanim zrozumiała, jakie emocje budzi w publiczności, był po prostu jej tatą.

Wraz z dorastaniem coraz wyraźniej dostrzegała, że popularność ojca sięga daleko poza scenę. Jego nazwisko wywoływało skojarzenia również wśród osób, które spotykała na swojej drodze. Bycie częścią znanej rodziny oznaczało więc życie z pewnym rodzajem uwagi, na którą sama nie zawsze miała wpływ. „Bycie córką Jana Borysewicza miało swoją szczególną stronę. Ludzie często wiedzieli, kim jestem, zanim zdążyli mnie poznać. Dorastałam ze świadomością, że moje nazwisko budzi określone skojarzenia, a ja sama nie zawsze mam wpływ na to, jak zostanę odebrana”, mówiła w rozmowie z Karoliną Dominiak-Górską dla Faktu.

W tym wyznaniu kryje się doświadczenie dorastania w rzeczywistości, w której inni nieraz wiedzą o człowieku więcej, niż on sam chciałby im powiedzieć. Rozpoznawalność rodzica może budzić ciekawość, lecz nie zawsze pozwala na anonimowość, tak naturalną dla wielu rówieśników.

Joanna daleka jest jednak od przedstawiania swoich najmłodszych lat wyłącznie jako pasma trudnych przeżyć. Nie chce pomijać tego, co było dobre, ani sprowadzać rodzinnych doświadczeń do prostych ocen. Przypomina jedynie o perspektywie dziecka, dla którego niezależnie od pozycji ojca najważniejsze pozostają bliskość, poczucie bezpieczeństwa i rodzicielska obecność. „Chcę jednak pokazać również perspektywę dziecka, które oprócz potrzeby bliskości i miłości rodzica musi odnaleźć się w świecie, w którym jego rodzinne nazwisko ma znaczenie także dla innych ludzi”, dodawała. 

Czytaj też: Córka Jana Borysewicza zabrała głos po premierze „Mniej obcy”. Jedna scena skłoniła ją do sprostowania

Jak dziś wyglądają relacje Joanny Borysewicz z ojcem? Czas pozwolił jej spojrzeć na przeszłość inaczej

Są rodzinne historie, które dopiero po latach zaczyna się rozumieć w całej ich złożoności. Wspomnienia pozostają te same, lecz zmienia się sposób patrzenia na ludzi, ich decyzje i okoliczności, w których przyszło im żyć. W rozmowie z „Faktem” Joanna Borysewicz nie szukała prostych odpowiedzi na pytania o przeszłość. Nie próbowała też sprowadzać wieloletniej relacji z ojcem do kilku wydarzeń. Mówiła o niej z perspektywy dorosłej kobiety, która potrafi dostrzec zarówno to, co piękne, jak i to, co pozostawiło trudniejsze wspomnienia.

Jan Borysewicz wciąż jest dla niej kimś bardzo ważnym. Jego dorobek artystyczny pozostaje powodem do dumy, choć osobiste doświadczenia córki nie zawsze układają się w równie pogodną opowieść. „Mój tata nadal jest dla mnie ważny. Nie chcę opowiadać o naszej relacji w kategoriach prostego podziału na winnych i pokrzywdzonych, bo prawdziwe życie rodzinne jest znacznie bardziej złożone. Można kochać rodzica, być dumnym z jego osiągnięć, a jednocześnie mieć własne wspomnienia i doświadczenia, które nie zawsze są łatwe. Jedno nie wyklucza drugiego”, dodawała Joanna Borysewicz w „Fakcie”.

Czytaj też: 

Joanna Borysewicz wspomina zmarłą mamę. Danuta Borysewicz zajmuje w jej sercu szczególne miejsce

W opowieści Joanny Borysewicz wyłania się również portret kobiety, której życie nie rozgrywało się na oczach wielkiej publiczności. Danuta Borysewicz, jej zmarła mama, została zapamiętana przez córkę jako osoba obdarzona artystyczną wrażliwością i talentem. Choć los nie przyniósł jej rozpoznawalności porównywalnej z popularnością Jana Borysewicza, dla Joanny nie umniejsza to znaczenia jej zdolności. Przeciwnie, wspominając matkę, zwraca uwagę na to, jak wiele ludzkich historii pozostaje poza zainteresowaniem szerokiej publiczności, choć zasługują na pamięć i szacunek.

Za tym spojrzeniem kryje się również wielka tęsknota. Pozostaje pamięć, która nabiera szczególnego znaczenia, gdy rodzinne losy stają się częścią publicznej opowieści. „Bo można pamiętać to, co bolało, nie zapominając o miłości. Można znać trudne strony swojej historii i jednocześnie kochać swoich rodziców. Jedno nie wyklucza drugiego. To jest też moja rodzinna historia. Nieidealna, niełatwa, ale nasza. I chciałabym, żeby pozostała przede wszystkim prawdziwa”, pisała w poście na Instagramie. I dodawała:  „Dziś nie ma już przy mnie mojej ukochanej Mamy. Została mi tęsknota, wspomnienia i miłość, która nie kończy się wraz z czyimś odejściem. Ale dopóki mój drugi rodzic jest na tym świecie, będę go szanować, kochać i bronić, kiedy uznam, że jest to potrzebne”.

W tych deklaracjach wyraźnie widać, jak istotne jest dla niej zachowanie pamięci o bliskich bez przekreślania ich z powodu dawnych błędów. Joanna pragnie, by historia rodziców nie została pozbawiona ludzkiego wymiaru – wraz ze wszystkim, co przyniosło im życie.

Jan Borysewicz, Joanna Borysewicz, 2010
Diana Domin/East News / Jan Borysewicz, Joanna Borysewicz, 2010

Joanna Borysewicz nie chce żyć wyłącznie jako córka gwiazdy. Ma własne ambicje i marzenia

Rodzinne dziedzictwo jest częścią biografii, ale nie musi wyznaczać całej przyszłości. Joanna Borysewicz coraz wyraźniej mówi o potrzebie budowania własnego miejsca w świecie, niezależnie od skojarzeń, które od lat towarzyszą jej nazwisku. Nie chodzi o odcięcie się od przeszłości ani o zaprzeczenie temu, skąd pochodzi. Pragnie raczej, by w jej życiu dostrzegano również indywidualne wybory, zdolności i plany, które nie wymagają porównywania z dokonaniami słynnego ojca.

„Chciałabym, żeby ludzie poznali mnie nie tylko jako córkę Jana Borysewicza, ale również jako córkę Dany, a przede wszystkim jako Joannę — kobietę, która ma własną osobowość, talenty, ambicje i doświadczenia”, mówi Joanna Borysewicz w rozmowie z „Faktem”.

 

Joanna nie kwestionuje wielkości muzycznego dorobku ojca i nie ukrywa, że jego sukcesy są dla niej powodem do radości. Chciałaby jednak, aby obok tej znanej wszystkim historii znalazło się miejsce także na jej własną.