Za wielkimi przebojami, koncertami i zawodowymi sukcesami kryją się również osobiste doświadczenia artystów, które najbliżsi mogą pamiętać zupełnie inaczej. Tak jest w przypadku rodziny Jana Borysewicza. Jego starsza córka, Joanna, zdecydowała się publicznie opowiedzieć o fragmencie swojej przeszłości, który znalazł odzwierciedlenie w filmowej fabule. Nie chodziło jej jednak o ocenianie całego życia ojca ani podważanie jego dorobku. Jak wyjaśniła, chciała przede wszystkim zadbać o to, by historia jej nieżyjącej już mamy została przedstawiona zgodnie z tym, co sama wie o wydarzeniach sprzed lat.

WIDEO…

player placeholder

Córka Jana Borysewicza prostuje scenę z „Mniej obcy”. Tak zapamiętała rozstanie rodziców

Film „Mniej obcy”, który 7 października trafił na Netflix, przedstawia historię jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich muzyków. W rolę Jana Borysewicza wcielił się Mikołaj Bukrewicz, a fabuła prowadzi widzów przez początki jego kariery, narodziny Lady Pank i osobiste doświadczenia, które towarzyszyły kolejnym zawodowym sukcesom. Obok muzyki ważne miejsce zajmują również relacje rodzinne artysty. To właśnie jeden z tych wątków skłonił Joannę Borysewicz do zabrania głosu.

W jednej ze scen filmowy Jan Borysewicz zwraca się do swojej pierwszej żony, Danuty, z propozycją rozpoczęcia wspólnego życia na nowo. Kobieta nie przyjmuje jednak tej propozycji, ponieważ, jak sugeruje fabuła, jest już związana z innym mężczyzną. Taki sposób przedstawienia wydarzeń nie odpowiada jednak temu, co o rozstaniu rodziców wie ich córka.

Zobacz także:

Joanna Borysewicz, która przyszła na świat w 1979 roku, postanowiła odnieść się do tej kwestii w mediach społecznościowych. W opublikowanym na Facebooku wpisie jednoznacznie zaznaczyła, że jej mama nie była związana z nikim innym, kiedy Jan Borysewicz odchodził od rodziny. Zależało jej, by właśnie ten szczegół został sprostowany, zwłaszcza że Danuta Borysewicz nie żyje już i nie może sama przedstawić swojej perspektywy.

Co ciekawe, również sam muzyk w książce „Jan Borysewicz. Mniej obcy”, będącej zapisem rozmów z Marcinem Prokopem, przyznawał, że po narodzinach Joanny przez pewien czas tworzyli z Danutą rodzinę: „Cieszyłem się, zajmowałem się nią, przez moment byliśmy rodziną. Tylko potem ruszyłem w świat, czyli z Wrocławia do Warszawy, zaczęło się Lady Pank i moje ojcostwo się rozmyło. Nie byłem na nie gotowy. [...] Dziś kontaktujemy się ze sobą bardzo rzadko. To ja tak chciałem, to była moja decyzja”.

Warto pamiętać, że „Mniej obcy” jest filmem fabularnym inspirowanym życiem artysty, a nie dokumentalnym zapisem wszystkich wydarzeń. Dla Joanny Borysewicz różnica między filmową opowieścią a rodzinnymi wspomnieniami okazała się jednak na tyle istotna, że zdecydowała się wyjaśnić ją publicznie.

Jan Borysewicz, 1986 r.
Jacek Barcz / Forum /

Jan Borysewicz, 1986 r.

Joanna Borysewicz szczerze o relacji z ojcem. „Nigdy nie przestanę go kochać”

W swoim facebookowym wpisie Joanna Borysewicz zaznaczyła, że jej słowa odnoszą się wyłącznie do jednej sceny, a nie całego filmu. Chciała też rozwiać ewentualne wątpliwości dotyczące intencji swojego wystąpienia. Podkreśliła, że sprostowanie nie jest wymierzone przeciwko ojcu, który mimo skomplikowanej rodzinnej przeszłości pozostaje dla niej niezwykle ważną osobą.

„Mój tata jest i zawsze będzie bardzo ważną częścią mojego życia. Nasze relacje bywały różne, raz byliśmy bliżej siebie, innym razem dalej. Ale to jest mój ojciec i nigdy nie przestanę go tak traktować ani kochać” – napisała Joanna Borysewicz.

Córka lidera Lady Pank nie ukrywała, że ich wzajemne relacje przechodziły przez różne etapy. Jednocześnie podkreśliła, że nie chciałaby świadomie powiedzieć o ojcu niczego krzywdzącego ani niezgodnego z prawdą. W jej słowach znalazło się również wiele wyrozumiałości wobec obojga rodziców, których wspólna historia nie zawsze była łatwa.

„Moi rodzice przeszli w życiu bardzo trudne, traumatyczne chwile. Byli ludźmi, mieli prawo popełniać błędy, podejmować złe decyzje i nie zawsze umieć sobie ze wszystkim poradzić. Ale oboje byli dobrymi ludźmi” – wyznała.

Joanna zaznaczyła przy tym, że nie chciałaby, aby ktokolwiek oceniał całe życie jej rodziców wyłącznie przez pryzmat jednego wydarzenia czy filmowej sceny. W dalszej części wpisu wróciła również wspomnieniami do zmarłej mamy. Przyznała, że jej odejście pozostawiło ogromną tęsknotę, ale też wspomnienia i miłość, która nie przemija wraz ze śmiercią bliskiej osoby. Jednocześnie zapewniła, że dopóki jej ojciec żyje, zamierza go szanować, kochać i bronić, kiedy uzna to za potrzebne.

Nie zabrakło także podziękowań skierowanych do osób, które po jej wcześniejszej publikacji okazały jej wsparcie i zrozumienie. Joanna doceniła szczególnie tych, którzy potrafili dostrzec w jej słowach nie tylko opis rodzinnych wydarzeń, ale przede wszystkim towarzyszące im emocje.

Swoją wypowiedź zakończyła refleksją, która najlepiej oddaje przesłanie całego wpisu. Chęć zachowania prawdy o przeszłości nie musi przecież oznaczać odrzucenia miłości do najbliższych.

„Bo można pamiętać to, co bolało, nie zapominając o miłości. Można znać trudne strony swojej historii i jednocześnie kochać swoich rodziców. Jedno nie wyklucza drugiego” – podkreśliła Joanna Borysewicz.

„To jest też moja rodzinna historia. Nieidealna, niełatwa, ale nasza. I chciałabym, żeby pozostała przede wszystkim prawdziwa” – zakończyła swój wpis córka muzyka.