Rodzinny odcinek „Tańca z Gwiazdami” z założenia miał być wieczorem pełnym wzruszeń, ale występ Heleny Englert z ojcem zdecydowanie wykraczał poza prosty schemat rodzinnej niespodzianki. Na parkiecie spotkały się różne pokolenia, temperamenty i doświadczenia. Najpierw było dostojnie, spokojnie i klasycznie. Potem Jan Englert zrzucił marynarkę, odsłonił koszulę z napisem „GO HELA!”, a walc ustąpił miejsca znacznie bardziej żywiołowemu rock'n'rollowi. Finał? Aktor wskoczył prosto w ramiona Romana Osadchiya. Publiczność odpowiedziała śmiechem i owacją na stojąco.
WIDEO…
Jan Englert zatańczył z córką i skradł show. Chwilę później zwrócił się do Heleny
W „Tańcu z Gwiazdami” Jan Englert nie potrzebował skomplikowanych figur, by skupić na sobie uwagę. Wystarczyły sceniczna swoboda, charakterystyczny dystans do siebie i poczucie humoru. Energia aktora wyraźnie udzieliła się publiczności, szczególnie kiedy spokojny walc nagle zmienił się w zdecydowanie bardziej szalony numer.
Trio zakończyło występ z wynikiem 38 punktów, w tym dwiema dziesiątkami.
Jeszcze przed ocenami jury Jan Englert postanowił zwrócić się do córki. „Chcę podziękować mojej córce, że załatwiła mi udział w tym programie” — powiedział.
Jedno zdanie wystarczyło, by w studiu pojawił się śmiech, ale słowa aktora szybko nabrały także innego znaczenia. Zwłaszcza że chwilę później, zapytany o dumę z Heleny, Englert znów odpowiedział w swoim stylu.
„Co nie powiem, to i tak będzie przekręcone. To jest naturalne. Dobrze, jeśli rodzice są dumni z dzieci, ale jeszcze lepiej, jeśli dzieci są dumne z rodziców” — dodał.
Samo zdanie o „załatwieniu” udziału zabrzmiało natomiast wyjątkowo przewrotnie w kontekście komentarzy, z którymi od dawna spotyka się Helena Englert. Młodej aktorce wielokrotnie wypominano znane nazwisko i rodzinne związki z branżą. Część widzów odczytała więc słowa jej ojca jako inteligentne odwrócenie narracji: tym razem to nie ojciec miał cokolwiek „załatwiać” córce, tylko właśnie córka jemu. Taka interpretacja szybko pojawiła się później również w komentarzach internautów.
To Jan Englert wymyślił występ. Helena zdradziła kulisy, a ojciec upomniał się o punkty za reżyserię
A jakby niespodzianek było mało, chwilę później wyszło na jaw, że Jan Englert nie był jedynie specjalnym gościem, którego postawiono przed gotowym układem. Pomysł na koncepcję całego numeru wyszedł właśnie od niego.
Helena Englert ujawniła po występie, że za ideą choreografii stał jej ojciec. Trudno nie dostrzec w tym jego wieloletniego doświadczenia teatralnego i reżyserskiego: numer miał wyraźnie zbudowaną dramaturgię, zaczynał się klasycznie, następnie zaskakiwał gwałtowną zmianą nastroju i prowadził do komediowego finału.
Sama Helena z uśmiechem zapewniała, że „nikt nikogo do niczego nie zmuszał”, rozwiewając wątpliwości, kto właściwie namówił kogo do tej przygody. Jan Englert błyskawicznie wykorzystał natomiast okazję do kolejnego żartu i poprosił, aby przy ocenach nie zapomniano również o punktach za reżyserię.
„Pan Jan pozamiatał wszystkich hejterów”. Widzowie odczytali jego słowa także jako gest w stronę córki
Reakcja pojawiła się niemal natychmiast. Jan Englert w „Tańcu z Gwiazdami” zachwycił internautów nie tylko kondycją, energią i pomysłem na występ. Wiele osób zwróciło uwagę właśnie na jego słowa skierowane do Heleny.
„Pan Jan pozamiatał wszystkich hejterów tekstem: dziękuję, że załatwiłaś mi występ w tym programie” — brzmiał jeden z komentarzy.
Jedna z komentujących osób zwróciła uwagę na to, jak mocno publiczna krytyka może wpływać na rodzinne relacje: „Jest mi cholernie przykro, że przez ten hejt Hela nie pokazuje się z rodzicami, robicie jej wielką przykrość. Na ten występ czekałam i jestem mega wzruszona, że możemy oglądać pokolenia aktorów. Jakoś lekarzy, prawników, którzy dziedziczą schedę po rodzicach, nie krytykujecie, więc dzieciom aktorów czy celebrytów też pozwólcie żyć i spróbować marzenia. A występ mega”.
Nie mniej emocji wzbudziła informacja o tym, że Jan Englert sam stał za pomysłem na reżyserię występu.
„Ale sztos! Jeśli Pan Jan stoi za całą reżyserią tej choreografii, to czapki z głów, to było mega. Jak podniósł Pana Jana Roman, to myślałam, że się ubawię do łez, brawo!!” — zachwycała się jedna z komentujących osób.
Inna podsumowała jego udział jeszcze dosadniej: „Pan Jan nie tylko mistrz w swoim zawodzie, ale i w tańcu i w dowcipie. Poproszę oceny za reżyserię? Dziękuję córce za załatwienie mi udziału? No geniusz. I ten luz i to oko puszczone do kamery, no uwielbiam i podziwiam”.
Podobnych reakcji było więcej. Widzowie chwalili nie tylko samego Englerta, lecz również pomysł połączenia walca z rock'n'rollem. W innych komentarzach występ określano jako „ikoniczny”, który przejdzie do historii „Tańca z Gwiazdami”.