Choć na co dzień otacza ją świat pełen blasku i nowoczesności, w wychowaniu dzieci Małgorzata Socha stawia na konkretne zasady. Aktorka zdradziła, że jej najstarsza córka otrzymała pierwszy telefon dopiero w wieku 12 lat. W domu gwiazdy korzystanie z technologii podlega wyraźnym ograniczeniom. A jej stanowisko w sprawie smartfonów w szkołach nie pozostawia wątpliwości.
WIDEO…
Małgorzata Socha stawia dzieciom granice. W jej domu nie ma pełnej swobody
Świat smartfonów, nieustannych powiadomień i cyfrowych rozrywek coraz mocniej przenika dziecięcą codzienność. Gdzie w tym wszystkim postawić granicę? Kiedy pozwolić dziecku na pierwszy telefon, a kiedy powiedzieć stanowcze „jeszcze nie”? To pytania, które powracają w rozmowach o współczesnym rodzicielstwie. Małgorzata Socha ma w tej sprawie jasno określone stanowisko.
Aktorka, która wspólnie z ukochanym mężem wychowuje troje dzieci, w rozmowie z Plejadą uchyliła rąbka tajemnicy na temat rodzinnych zasad dotyczących elektroniki. I choć nie opowiada o całkowitym zakazie korzystania z urządzeń, nie ukrywa, że w jej domu obowiązują ograniczenia. Najważniejsza okazuje się kontrola nad tym, w jaki sposób dzieci korzystają z technologii.
Czytaj też: Córka Urszuli Dudziak od 15 lat kocha tego samego mężczyznę. Ich związek daleki jest od schematów
Córka Małgorzaty Sochy dostała telefon dopiero w wieku 12 lat. Aktorka ujawniła szczegóły
Małgorzata Socha nie zamierza podążać za trendami za wszelką cenę. Zwłaszcza gdy chodzi o jej dzieci. W czasach, gdy smartfony coraz wcześniej trafiają w ręce najmłodszych, aktorka postawiła na własne zasady. Bez pośpiechu i bez ulegania presji. Jej najstarsza córka dostała pierwszy telefon dopiero w wieku 12 lat. Jak przyznaje sama gwiazda, stosunkowo późno jak na polskie realia.
Ale to dopiero początek. Spośród trojga dzieci aktorki tylko najstarsza córka ma własny telefon. A wraz z nim? Konkretne ograniczenia. Bo w domu Sochy dostęp do cyfrowego świata nie oznacza pełnej swobody. Rodzice stosują kontrolę rodzicielską i jasno wyznaczają granice.
„Moja najstarsza córka, jako jedyna z naszych dzieci, ma telefon i dostała go chyba stosunkowo późno jak na polskie warunki, bo w wieku 12 lat. Mamy dla niej, jak dla wszystkich, ograniczenia — kontrolę rodzicielską” — wyjaśniła w rozmowie z Plejadą.
Małgorzata Socha nie kryje zadowolenia. Chodzi o telefony w szkołach
Domowe zasady to jednak tylko część tematu, o którym opowiedziała gwiazda. Małgorzata Socha odniosła się również do ograniczeń korzystania z telefonów w placówkach edukacyjnych. Jej stanowisko jest jednoznaczne: aktorka popiera takie rozwiązania.
Jak wyjaśniła Plejadzie, słyszała o sytuacjach, w których dzieci poświęcały czas telefonom zamiast rozmowom i kontaktom z rówieśnikami. To właśnie ten aspekt zwrócił jej szczególną uwagę.
„Uważam, że w końcu w państwowych szkołach pojawiły się te ograniczenia, bo słyszałam, że dzieci spędzały czas na telefonach, zamiast rozmawiać ze sobą i wchodzić w interakcje z rówieśnikami. Cieszę się, że to w końcu się zmieniło i mam nadzieję, że to tak zostanie utrzymane. Jestem zwolenniczką większych restrykcji, jeżeli chodzi o elektronikę dla dzieci i różne dostępy, ale wszystko pomału. Może też i do nas kiedyś dojdzie” — mówiła aktorka w rozmowie z Natalią Wolniewicz dla Plejady.