Czesław Czapliński przez dekady fotografował najsłynniejszych ludzi świata. Spotykał osobowości, które zmieniały historię, kulturę i wyobraźnię milionów, a mimo to potrafił dostrzec w nich coś, czego nie pokazywały inne portrety. Jego historia to opowieść o talencie, odwadze i uporze. I o tym, że czasem najlepsze historie zaczynają się wtedy, kiedy coś idzie nie tak.

WIDEO…

player placeholder

Napadli na niego w centrum Nowego Jorku. Czesław Czapliński zdradza, jak to zmieniło jego życie. Wywiad VIVA!

– Wyjechał Pan z Polski w 1979 roku, żeby wygłosić w Kanadzie wykład o ważkach. Skąd te ważki w Pana życiu?

Studiowałem biologię i jednocześnie zajmowałem się fotografią. Ważkami pasjonowałem się od szkoły podstawowej. Wydawało mi się, że mogę odkryć nowy gatunek i nadać mu własne nazwisko. Koledzy i profesorowie szybko sprowadzili mnie na ziemię. Mówili: „Nie masz szans, wszystkie ważki zostały już zbadane i nazwane”. W 1979 roku leciałem do Kanady, po drodze zatrzymałem się w Nowym Jorku. I już z niego nie wyjechałem.

Zobacz także:

– Nie znał Pan tam nikogo, nie miał pracy i jeszcze do tego został Pan okradziony. Nieźle jak na początek.

To był jeden z najbardziej dramatycznych momentów mojego pobytu w Nowym Jorku. Chociaż,  paradoksalnie, przyczynił się do tego, że tam zostałem. Miałem ze sobą drogi sprzęt fotograficzny i chodziłem z nim po 42. ulicy, to niby środek Manhattanu, ale wtedy było to bardzo niebezpieczne miejsce. Pewnego dnia podbiegło do mnie trzech bandziorów. Przyłożyli mi nóż do gardła. Odruchowo próbowałem się bronić. Dzisiaj wiem, że to była głupota. Wyrwali mi sprzęt i uciekli, nikt z przechodniów nie zareagował. Pobiegłem na komisariat, ale policjanci powiedzieli tylko: „Ciesz się, że przeżyłeś”.

– Jak w takich warunkach znaleźć pracę w mieście, w którym nikt nie znał Pana nazwiska?

Zacząłem szukać najlepszego studia, w którym mógłbym pracować. Trafiłem na 46. ulicę, niedaleko Piątej Alei. Było tam studio związane ze słynną grupą Magnum. Poszedłem do właściciela. Zapytał mnie: „Co pan potrafi w fotografii?”. Odpowiedziałem: „Wszystko”. Roześmiał się i zawołał z zaplecza pracownika o imieniu Andrew. Powiedział do niego z kpiną: „Andrew, chodź, zobacz! Tutaj jest człowiek z Polski i mówi, że potrafi wszystko!”. Andrew spojrzał na właściciela i powiedział zupełnie poważnie: „Ja na twoim miejscu bym się tak nie śmiał. W Polsce jest zupełnie inaczej niż u nas. Tam fotograf musi sam zrobić wszystko – od wywołania filmu aż po gotową odbitkę”. I to mnie uratowało. Przyjęli mnie. Pracowałem tam rok, ale później doszedłem do wniosku, że chcę działać samodzielnie.

– Szybko zrozumiał Pan, że sam warsztat nie wystarczy?

Jeżeli chciałem zaistnieć jako fotograf, musiałem dotrzeć do ludzi, których nazwiska coś znaczyły. Postanowiłem więc fotografować najwybitniejszych Polaków mieszkających w Nowym Jorku. Nie miałem nazwiska, kontaktów ani pieniędzy. Musiałem sam stworzyć sobie możliwości. A kiedy człowiek przyjeżdża do Nowego Jorku, szybko przekonuje się, że nikt nie będzie go specjalnie szukał. To on musi znaleźć sposób, żeby dotrzeć do innych.

[...]

Czesław Czapliński, Viva! 20/2026
Zdjęcia Rafał Masłow /

Czesław Czapliński, Viva! 20/2026

– Jak Pan żyje dzisiaj w Nowym Jorku, ma Pan czas dla rodziny?

Oczywiście, że tak. Z żoną, która też jest Polką, poznaliśmy się w Nowym Jorku, jesteśmy razem ponad 40 lat. Mamy dorosłego już syna, który nie zajmuje się fotografią, a marketingiem i reklamą. Nie opowiadam za wiele o swoim prywatnym życiu. Nie mam też zbyt wielu fotografii, na których jestem razem z bohaterami moich portretów. Nie mam odruchu, żeby koniecznie ustawiać się obok sławnej osoby i robić sobie z nią zdjęcie. Nie idę do kogoś po to, żeby później pokazać, że go spotkałem. Jedno z niewielu zdjęć przy pracy zrobiła mi Beata Tyszkiewicz, kiedy fotografowałem Andrzeja Wajdę w ich dworku w Głuchach. Nie byli już wtedy razem, ale Beata zarekomendowała mnie Wajdzie.

[...]

Rozmawiała Agnieszka Dajbor


Cały wywiad dostępny w nowej VIVIE! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od 22 października. 

Małgorzata Ohme, Viva! 20/2026 okładka
Zdjęcia BARTEK WIECZOREK/VISUAL CRAFTERS