Reklama

Tancerze, podwieszenia, wizualizacje i dopracowana oprawa – na scenie wszystko ma wyglądać efektownie i tworzyć spójną całość. Za takim rozmachem kryją się jednak również konkretne wydatki. Rafał Kowalski zapytał Justynę Steczkowską wprost, czy artysta podczas podobnego wydarzenia może jeszcze zarobić, jeśli chce zapewnić publiczności widowisko na taką skalę. Jej odpowiedź pokazuje, że w przypadku Steczkowskiej rachunek ekonomiczny nie zawsze zajmuje pierwsze miejsce.

Justyna Steczkowska zachwycona koncertem w Łodzi. „Naprawdę kochałam to miejsce”

Łódzki koncert zrobił wrażenie nie tylko na publiczności. Jak wynika ze słów Justyny Steczkowskiej, również ona sama wyjechała z miasta z wyjątkowo dobrymi wspomnieniami. Kiedy Rafał Kowalski wspomniał o ogromnej liczbie osób zgromadzonych pod sceną i zapytał, czy był to dla niej szczególny występ, artystka natychmiast zwróciła uwagę na tłumy. „Tak, to prawda, było mnóstwo ludzi” – przyznała.

Szybko okazało się jednak, że Łódź ma dla niej znaczenie wykraczające daleko poza jeden festiwal. Steczkowska zna miasto od lat i – jak opowiedziała w rozmowie z VIVA.pl – lubiła przyjeżdżać tutaj jeszcze przed przemianami, dzięki którym ulica Piotrkowska zyskała swój dzisiejszy wygląd. W pamięci artystki pozostała dawna atmosfera miasta, która miała w sobie coś nieoczywistego i artystycznego.

„Ja bardzo lubiłam tam jeździć. Nawet zanim ta Piotrkowska stała się tak niezwykle piękna, jak jest teraz, to ja lubiłam ten taki klimat takiej nonszalancji. Wiesz, to tak trochę jak w starym filmie, jak w dawnych czasach. W bocznych ulicach było mnóstwo takich miejsc nietypowych, artystycznych, ludzi. Naprawdę kochałam to miejsce. I teraz wiesz, teraz Łódź wygląda inaczej i pięknie” – wspominała.

Nie oznacza to, że podczas wielkiego festiwalu wszystko przebiegało idealnie. Steczkowska wspomniała również o niedogodnościach, na które zwracali uwagę uczestnicy. Jej spojrzenie było jednak dalekie od narzekania. „Nawet jeśli są jakieś błędy organizacyjne, na które ludzie narzekają, to trzeba pamiętać, że wszystko jednak się udało. Pogoda jest poza nami, błoto jest poza nami, ale młodzież zawsze sobie poradziła, okleiła buty taśmą, i ja patrzyłam na to z wielkim zachwytem” – podkreśliła.

„Przede wszystkim ludzie dobrze się bawili, bo to jest darmowy festiwal, to prawda, nie wszystkich stać na festiwale, to też rozumiem” – powiedziała Steczkowska.

Sama publiczność zrobiła na niej ogromne wrażenie. Piosenkarka z dużą czułością mówiła o młodych uczestnikach wydarzenia, ich stylu oraz energii. „Też zobaczyłam [...] ile pięknej młodzieży jest w ogóle w naszym kraju. Jak piękne są te dziewczyny, jak super ubrane i chłopcy” – zachwycała się.

Dzień wcześniej lało, podczas jej koncertu wyszło słońce. „Zachwycona byłam po prostu tym dniem”

Dopełnieniem dobrych wspomnień okazała się pogoda. Kapryśna aura potrafi przecież całkowicie zmienić charakter plenerowego koncertu, a dzień wcześniej deszcz rzeczywiście dał artystom i publiczności o sobie znać. Justyna Steczkowska wspomniała, że nocny występ z Tribbsem odbywał się w zdecydowanie trudniejszych warunkach.

„Jeszcze akurat w dzień mojego koncertu, dzień wcześniej padał deszcz. Graliśmy z Tribbsem w nocy. Lało, potem na chwilę przestało lać. [...] A ja miałam takie przepiękne słońce, taką piękną, urokliwą pogodę. Ludzie się świetnie bawili” – opowiadała.

Tego dnia wiele elementów złożyło się więc na moment, który sama Steczkowska wspomina z wyraźną radością. Była ogromna publiczność, dobra pogoda, energia płynąca spod sceny i rozbudowane widowisko przygotowane przez jej ekipę. Artystka nie chciała przy tym sama wystawiać sobie laurki. „My daliśmy, wierzę, że świetny show. Przynajmniej tak wszyscy mówią” – powiedziała z dystansem.

Za tym „świetnym show” stała jednak historia, której widzowie oglądający gotowe widowisko nie mogli zobaczyć. I właśnie o nią Rafał Kowalski postanowił zapytać swoją rozmówczynię.

Justyna Steczkowska dopłaca do swoich koncertów. „Ja bardzo często dokładam pieniądze”

Justyna Steczkowska od lat przyzwyczaja publiczność do tego, że jej występy mają nie tylko dobrze brzmieć, ale również wyglądać. Podczas łódzkiego festiwalu na scenie pojawili się tancerze, wykorzystano podwieszenia i wizualizacje. Wszystkie te elementy składają się na efekt, który widz otrzymuje podczas koncertu, ale każdy z nich oznacza również kolejne pozycje w budżecie produkcji.

Rafał Kowalski zwrócił uwagę, że przy pozycji, jaką ma Steczkowska, mogłaby przecież stanąć przy mikrofonie i po prostu zaśpiewać. Zamiast tego ponownie zdecydowała się przygotować rozbudowane widowisko. Prowadzący zapytał więc, czy na takim koncercie artysta jest jeszcze w stanie zarobić, czy czasami ważniejsze staje się dołożenie własnych pieniędzy, by efekt odpowiadał jego oczekiwaniom.

Odpowiedź Justyny Steczkowskiej była wyjątkowo szczera.

„Ja bardzo często dokładam pieniądze do koncertów, bo zależy mi na tym, żeby moi fani byli zachwyceni, żeby wiedzieć, że ja naprawdę ich kocham, że jak gdyby muzyka nie jest tym miejscem, w którym ja myślę przede wszystkim o zarabianiu pieniędzy” – wyznała.

„Ja myślę przede wszystkim o tym, żeby zrobić coś naprawdę fajnego, spektakularnego, zjawiskowego, ale takiego na jakie mnie stać” – dodała.

Po tych słowach padła liczba, która najlepiej pokazuje skalę finansowego zaangażowania artystki. Justyna Steczkowska nie zdradziła konkretnej sumy w złotych, podała jednak proporcję względem honorarium otrzymanego za występ.

„Mieliśmy jakieś honorarium koncertu, a ja dopłaciłam 110% do tego, żeby to tak wyglądało” – ujawniła w rozmowie z Rafałem Kowalskim.

„No ale też spójrz na to. Tancerze, podwieszenia, wizualizacje, to wszystko to są koszty i ludzie. Ale ja się cieszę. To jest dla mnie szczęście, że mogłam to zrobić, że mogłam tam wystąpić, że to wyglądało dobrze, że ludzie byli szczęśliwi” – podsumowała Justyna Steczkowska w rozmowie z Rafałem Kowalskim dla VIVA.pl.


Całe wideo znajdziesz na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.

Justyna Steczkowska, VIVA! 8/2025.
Justyna Steczkowska, VIVA! 8/2025. Fot. Julia Fortuńska
Justyna Steczkowska, VIVA! 8/2025.
Justyna Steczkowska, VIVA! 8/2025. Fot. Julia Fortuńska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...