Jolanta Kwaśniewska nie kryje, że postać ks. Jana Kaczkowskiego była jej wyjątkowo bliska. Choć znała jego książki, wypowiedzi i sposób patrzenia na drugiego człowieka, ich drogi nigdy się nie przecięły. Podczas premiery dokumentu powiedziała, czego bardzo żałuje, i wyjaśniła, dlaczego duchowny byłby dziś szczególnie potrzebny.

Jolanta Kwaśniewska o ks. Janie Kaczkowskim. „Nadawaliśmy na tych samych falach”

Jolanta Kwaśniewska pojawiła się na uroczystej premierze filmu dokumentalnego poświęconego ks. Janowi Kaczkowskiemu. Jak przyznała, była bardzo ciekawa dokumentu, ponieważ miała poczucie, że zna duchownego bardzo dobrze dzięki jego wypowiedziom, książkom i podcastom.

Wspomniała między innymi książkę „Życie na pełnej petardzie”. O ks. Kaczkowskim mówiła jako o osobie „fantastycznej”. Zwróciła też uwagę na podobieństwo ich sposobu myślenia.

Zobacz także:

– Ja nadawałam na tych samych falach jak ksiądz Kaczkowski – mówiła Jolanta Kwaśniewska.

Jak tłumaczyła, kiedy poznawała jego wypowiedzi, miała wrażenie, że duchowny powtarza myśli, które również jej były bliskie. Dotyczyło to przede wszystkim spojrzenia na człowieka i pacjenta.

Kwaśniewska wskazała także na podobieństwa związane z ich pochodzeniem. Powiedziała, że oboje urodzili się w Trójmieście. Ona w Gdańsku, we Wrzeszczu, natomiast ks. Kaczkowski w Sopocie. Jej zdaniem podobne mogły być również ich domy i dzieciństwo.

Ksiądz Jan Kaczkowski.
Fot. HENRYK PRZONDZIONO / Gość Niedzielny / Forum

Tego Jolanta Kwaśniewska żałuje najbardziej. Ich drogi nigdy się nie przecięły

Choć Jolanta Kwaśniewska znała działalność, wypowiedzi i publikacje ks. Jana Kaczkowskiego, nigdy nie spotkała go osobiście. To właśnie ten fakt wywołuje u niej szczególny żal.

– Ogromnie żałuję i wydaje mi się to naprawdę niewiarygodne, że ja księdza Kaczkowskiego osobiście nie poznałam. Nasze drogi się nigdy nie przecięły – przyznała.

W jej wypowiedzi wielokrotnie pojawiał się temat podobieństwa w sposobie patrzenia na ludzi. Kwaśniewska mówiła o działalności charytatywnej i o tym, jak ważny był drugi człowiek, a zwłaszcza pacjent.

Zwróciła również uwagę na podejście do życia i samego siebie „z przymrużeniem oka”. Jej zdaniem nie należy zbyt serio traktować siebie ani swojej pozycji. Wspominając ks. Kaczkowskiego, wskazywała na jego ogromne poczucie humoru, empatię oraz dobro.

Ks. Jan Kaczkowski ponad podziałami. Kwaśniewska mówi o dzisiejszym społeczeństwie

Jolanta Kwaśniewska o ks. Janie Kaczkowskim mówiła również w kontekście współczesnych podziałów. Jej zdaniem jego obecność byłaby szczególnie cenna właśnie dzisiaj.

– Tak cudownie i tak bardzo przydałby się nam w dzisiejszych czasach – powiedziała.

Wyjaśniając te słowa, mówiła o czasach podziału i skupiania się na tym, czym ludzie się od siebie różnią. Według niej ks. Kaczkowski potrafił przyciągać również osoby, które nie były wierzące albo nie należały do Kościoła.

Kwaśniewska przypomniała też jego opowieść o domu, w którym „do kościoła się nie chadzało”. Jak mówiła, osobą, która zafascynowała go Kościołem, była jego babcia.

Podkreślała przy tym, że w podejściu ks. Kaczkowskiego nie dominował podział ludzi ze względu na wiarę. W jej wypowiedzi pojawiło się natomiast rozróżnienie dotyczące tego, czy ktoś jest osobą dobrą, czy złą, oraz znaczenie wartości uznawanych za najistotniejsze w życiu.

„Byłby dla nas bardzo potrzebny”. Jolanta Kwaśniewska o sile łączenia ludzi

W rozmowie podczas premiery dokumentu Jolanta Kwaśniewska wracała do tego, jak bardzo – jej zdaniem – brakuje dziś osób potrafiących łączyć ludzi.

Mówiła o „trudnych czasach”, podziałach i używaniu wobec drugiego człowieka „grubych słów”. Na tym tle szczególnie mocno podkreślała cechy ks. Jana Kaczkowskiego.

– Ktoś taki o poczuciu humoru, o takim głodzie życia i umiejętności łączenia, jednoczenia byłby dla nas bardzo potrzebny – stwierdziła.

Kwaśniewska mówiła o duchownym jako o człowieku pełnym humoru, empatii i dobra. Jej wspomnienia pokazują również, że szczególnie ważne było dla niej jego podejście do pacjentów i drugiego człowieka.

Choć nigdy nie doszło do ich osobistego spotkania, była pierwsza dama podkreślała, że czuła z ks. Kaczkowskim bardzo wyraźną wspólnotę sposobu myślenia.

Co dla Jolanty Kwaśniewskiej oznacza „życie na pełnej petardzie”?

Na zakończenie rozmowy Jolanta Kwaśniewska została zapytana, czym dla niej jest „życie na pełnej petardzie”. Odpowiedziała, że taka „pełna petarda” trwa u niej przez cały czas. Nawiązała przy tym do faktu, że ledwo zdążyła na spotkanie związane z premierą.

– Moje życie zawsze było wielką pardubicką – powiedziała.

Przyznała, że jest to trochę inne określenie, ale ma wrażenie, że znaczenie pozostaje podobne.

Premiera dokumentu stała się dla Jolanty Kwaśniewskiej okazją do powrotu do postaci ks. Jana Kaczkowskiego i wartości, które – jak mówiła – były jej bliskie. Największy żal pozostaje jednak niezmienny: mimo dostrzeganej przez nią bliskości poglądów i podobnego spojrzenia na drugiego człowieka ich drogi nigdy nie przecięły się osobiście.

Źródło: Viva