Dwa lata, setki pacjentów i historie, które na zawsze pozostają w pamięci. Michał „Misiek” Koterski ma powody do dumy, ale za sukcesem jego kliniki leczenia uzależnień Odwróceni kryją się także bolesne doświadczenia, ogromne emocje i chwile zwątpienia. Choć dziś pomaga innym stanąć na nogi, sam początkowo nie chciał podejmować się tego wyzwania. Dlaczego? W szczerej rozmowie z Rafałem Kowalskim w „KULI VIVY!” aktor odsłonił kulisy powstania ośrodka, opowiedział o trudnych początkach i wyznał, z jak wielkim ciężarem psychicznym musieli mierzyć się on i jego wspólniczka. Nie zabrakło poruszających wspomnień i słów, które dają do myślenia.
Misiek Koterski świętuje dwa lata kliniki Odwróceni. „Setki osób”
Michał Koterski był kolejnym gościem Rafała Kowalskiego w formacie „KULA VIVY!”. Tym razem powód spotkania był szczególny. Minęły dwa lata od otwarcia ośrodka leczenia uzależnień, który aktor prowadzi wspólnie z Dominiką Szefler- Kalbarczyk. Kiedy dziennikarz zapytał, ilu osobom udało się przez ten czas pomóc, odpowiedź Koterskiego była pełna emocji, ale i ostrożności.
„Słuchajcie, to jest zawsze bardzo dobre pytanie, aczkolwiek też bardzo trudne, ponieważ słuchajcie, jest to jakby w uzależnieniu nie do końca policzalne” – przyznał.
Aktor nie chciał podawać statystyk dotyczących skuteczności leczenia. Podkreślił, że o trwałych efektach terapii będzie można uczciwie mówić dopiero po latach. Nie ukrywał jednak skali działalności placówki.
„Słuchajcie, setki osób, setki osób. To jest naprawdę coś. Coś niesamowitego, jak rok temu robiliśmy rocznicę, i po prostu przyjechało tam z 250 osób. To było niesamowicie wzruszające” – wspominał.
To właśnie liczba osób, które trafiły do ośrodka, robi ogromne wrażenie. Koterski zaznacza jednak, że samo uczestnictwo w terapii nie oznacza jeszcze trwałego wyjścia z uzależnienia.
ZOBACZ TAKŻE: Tak wygląda od środka klinika Miśka Koterskiego! Stadnina, korty, jezioro…
Michał Koterski nie chciał otwierać ośrodka. „Ja nie chciałem do tego wracać”
Choć dzisiaj aktor z zaangażowaniem opowiada o klinice, jej powstanie wcale nie było spełnieniem jego marzenia. Wręcz przeciwnie. W rozmowie z Rafałem Kowalskim wyznał, że początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się temu pomysłowi.
„Możecie pomyśleć, co chcecie, ale ja nie chciałem otwierać takiego ośrodka. To była ostatnia rzecz. Dlaczego? Dlatego, że ja w ośrodkach spędziłem lata” – powiedział.
Powód był wyjątkowo osobisty. Koterski doskonale znał rzeczywistość terapii uzależnień i wiedział, jak bolesne mogą być historie osób walczących z chorobą.
„Ja się napatrzyłem na pięknych, wspaniałych, cudownych ludzi, którym ta choroba odebrała życie. Ja nie chciałem do tego wracać. Ja nie chciałem znowu w tym tkwić. Ja nie chciałem znowu tego przeżywać” – wyznał.
Do podjęcia decyzji przekonała go wspólniczka, Dominika. Co ciekawe, aktor przez długi czas próbował odwieść ją od tego planu.
„Namówiła mnie na to Dominika. Dzisiaj jestem jej za to wdzięczny. Ale śmieszna sytuacja, bo przez pierwsze pół roku ją zniechęcałem” – zdradził.
17 pacjentów na początku. Wspólniczka Koterskiego przeżywała dramatyczne chwile
Początki okazały się niezwykle wymagające. Jak opowiedział Koterski, już przy pierwszym przyjęciu do ośrodka trafiło 17 pacjentów. Każdy przywiózł własną historię uzależnienia, cierpienia i życiowych trudności.
„Ja byłem na to gotowy, ja wiedziałem, że tak będzie. Ja wiedziałem, że to będzie bardzo trudne” – przyznał aktor.
Dla Dominiki sytuacja była jednak zupełnie nowym doświadczeniem. Tym bardziej że ośrodek powstał w posiadłości, która wcześniej była jej domem. Koterski wspominał telefony od wspólniczki, która zaczęła rozumieć ciężar odpowiedzialności związanej z prowadzeniem takiego miejsca.
Najtrudniejsza była świadomość, że nie każdemu pacjentowi udaje się skutecznie pomóc. Aktor opowiedział również o osobach, które po opuszczeniu ośrodka zmarły. Jak zauważył Rafał Kowalski, Dominika podczas wspólnej transmisji na żywo opowiadała o ogromnym ciężarze emocjonalnym, z jakim musiała się mierzyć. Dziennikarz przypomniał, że wspólniczka Koterskiego przyznała wówczas, że zdarzało jej się zamykać w pokoju i płakać przez kilka godzin, nie mogąc poradzić sobie z nadmiarem emocji.
Misiek Koterski o walce z uzależnieniem. „To jest praca na całe życie”
Mimo trudnych doświadczeń Koterski nie traci z oczu tego, co uważa za najważniejsze. W rozmowie z Rafałem Kowalskim wielokrotnie podkreślał, że terapia nie kończy się wraz z opuszczeniem ośrodka.
„Z choroby uzależnienia paradoksalnie jest wyjść bardzo łatwo. Trzeba zmienić wszystko. Ale na to wszystko mało kto jest gotowy” – powiedział.
Aktor zaznaczył, że nawet najlepsi specjaliści nie są w stanie zastąpić wewnętrznej motywacji osoby uzależnionej. Przestrzegał również przed przekonaniem, że pobyt w ośrodku automatycznie rozwiązuje wszystkie problemy.
„Nie, to jest praca na całe życie” – podkreślił.
Dwa lata działalności kliniki Odwróceni to setki osób, które otrzymały możliwość podjęcia leczenia. Dla Michała Koterskiego najważniejsze pozostaje jednak to, by nie mylić liczby przyjętych pacjentów z liczbą osób, którym udało się trwale pokonać uzależnienie. Jak sam zaznaczył, prawdziwy bilans będzie można ocenić dopiero po znacznie dłuższym czasie.
**Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania!**