Misiek Koterski chciał pomóc synowi rozwijać piłkarską pasję, jednak jego zachowanie nie wszystkim przypadło do gustu. Gdy aktor skontaktował się ze znajomym działaczem PZPN, w internecie pojawiły się zarzuty o gwiazdorskie zachowanie i wykorzystywanie znajomości. W rozmowie z nami Koterski odniósł się do krytycznych wpisów i wyjaśnił, dlaczego wykonał ten telefon.
Misiek Koterski chciał pomóc synowi. Jego telefon wywołał krytykę
Misiek Koterski nie ukrywa, że zależy mu na wspieraniu sportowych zainteresowań syna. Fryderyk jest niezwykle aktywnym dzieckiem, a jedną z jego największych pasji jest piłka nożna. Aktor postanowił więc pomóc mu znaleźć odpowiednie miejsce do treningów. Nie spodziewał się jednak, że sposób, w jaki zabrał się do tego zadania, stanie się przedmiotem internetowej dyskusji.
Zamiast kontaktować się bezpośrednio z przypadkową szkółką piłkarską, Koterski zadzwonił do Radosława Michalskiego, członka zarządu PZPN i szefa pomorskiego związku piłkarskiego. Chciał skorzystać z wiedzy znajomego, który doskonale orientuje się w świecie futbolu.
Jak przypomniano podczas wywiadu, reakcje na zachowanie aktora były skrajne. Jedni chwalili go za wykorzystywanie kontaktów, aby pomóc dziecku, inni zarzucali mu gwiazdorskie zachowanie. Sam zainteresowany postanowił wyjaśnić, co naprawdę kierowało nim podczas wykonywania telefonu.
Misiek Koterski odpowiada na krytykę. „Ja zadzwoniłem do kolegi”
Okazuje się, że negatywne komentarze nie wyprowadziły aktora z równowagi. Koterski przyznał w rozmowie z nami, że cała sytuacja wydawała mu się wręcz absurdalna. Podkreślił, że osoby związane z polską piłką nożną są jego wieloletnimi znajomymi.
Ja się śmiałem, bo to była dosyć taka kuriozalna sytuacja. Dlatego że ja, słuchajcie, od lat się przyjaźnię z Tomkiem Iwanem, m.in. i z Radkiem Michalskim, do którego zadzwoniłem, który jest jednym z członków zarządu PZPN od lat i zresztą szefem Związku Pomorskiego. [...] Ja zadzwoniłem do kolegi, dlatego że ja się na piłce nie znam. Myślę, że jakby Tomek Iwan, nie wiem, robił film, to zadzwoniłby do mnie i się zapytał o radę.
Aktor tłumaczył, że nie widzi niczego niewłaściwego w zasięganiu opinii osoby, która ma większą wiedzę w danej dziedzinie. W jego ocenie telefon do znajomego był naturalnym sposobem poszukiwania odpowiedniego miejsca dla syna.
Niektóre komentarze go rozbawiły. Koterski przytacza słowa internautów
Koterski odniósł się również do wpisów, które pojawiły się po nagłośnieniu jego rozmowy z działaczem piłkarskim. Szczególnie zapamiętał komentarz, w którym ktoś powiązał jego telefon z kondycją polskiego futbolu.
No i to poszło viralem w internet, natomiast komentarze mnie śmieszyły, bo były niektóre takie: „Dlatego potem taka kondycja polskiej piłki, bo takich Koterskich wciągają do tego”.
Aktor nie zamierzał jednak tłumaczyć się z samego faktu wykorzystania znajomości. Wręcz przeciwnie, podziękował Radosławowi Michalskiemu za pomoc. Jak wynika z jego wypowiedzi, najważniejsze było znalezienie miejsca, w którym Fryderyk będzie dobrze się czuł i z przyjemnością uczestniczył w zajęciach.
Syn Miśka Koterskiego trenuje piłkę. Wcześniej nie wszystko poszło zgodnie z planem
Podczas rozmowy Koterski wrócił także do wcześniejszych doświadczeń Fryderyka z piłką nożną. Chłopiec próbował już treningów w Legii Warszawa, jednak miał wtedy 5 lat i, jak relacjonował jego ojciec, był zbyt energiczny, aby odnaleźć się w grupie.
Trener przekazał wówczas aktorowi, że na takie zajęcia nie nadszedł jeszcze odpowiedni moment. Obecnie Fryderyk trenuje w Akademii KTS Weszło, której podejście do najmłodszych zawodników bardzo odpowiada Koterskiemu.
No i jest to wspaniała szkółka. Ja muszę powiedzieć, że takie podejście właśnie przez zabawę, że tam nie ma tego ciśnienia, nie ma tych krzyków. [...] Super trafiłem, dlatego warto zadzwonić do kogoś, kto wie lepiej.
To właśnie sposób prowadzenia treningów ma dla aktora szczególne znaczenie. Zależy mu, aby syn nie odczuwał presji i mógł rozwijać zainteresowania we własnym tempie.
Misiek Koterski stawia sprawę jasno. Nie zamierza zmuszać syna do treningów
Fryderyk nie ogranicza się wyłącznie do piłki nożnej. Jak zdradził jego ojciec, chłopiec uczęszcza również na krav magę i tenis, a w wolnym czasie chętnie jeździ na deskorolce lub wybiera się do Flyspotu.
Koterski zdaje sobie sprawę, że tak intensywny harmonogram może wywoływać kolejne komentarze. Zapewnia jednak, że wraz z Marcelą odpowiadają jedynie na potrzeby i zainteresowania syna.
Słuchajcie, poniedziałek on ma krav magę, we wtorek piłkę, chodził na jeden trening godzinny. Od wczoraj już chodzi na dwie i pół godziny. [...] Wczoraj mi właśnie powiedział: „Nie, tata, ja chcę na dwa treningi, na pierwszy, drugi, dwie i pół godziny i z młodszymi, i ze starszymi. Chcę po prostu trenować”.
Czy Fryderyk zostanie w przyszłości piłkarzem? Tego aktor nie potrafi przewidzieć. Choć nie ukrywa, że ucieszyłby się z takiego wyboru syna, nie chce decydować o jego przyszłości.
„Nie będę go do niczego zmuszał. Na razie jest to sport przez zabawę i ja taki preferuję” – podkreślił.
Mimo internetowych zarzutów Misiek Koterski pozostaje przekonany, że warto było skorzystać z rady znajomego. Najważniejsze jest dla niego to, że Fryderyk może realizować swoją sportową pasję w miejscu, którego podejście do dzieci odpowiada oczekiwaniom aktora.
Źródło: Viva