Siostra Małgorzata Chmielewska, laureatka głównej nagrody w kategorii „Człowiek dla Człowieka” podczas Viva! People Power 2025, w rozmowie z Rafałem Kowalskim wraca do swoich poszukiwań wiary i sensu życia. Jej opowieść pokazuje, jak ważne były dla niej osobiste doświadczenie i wolność wyboru.
Rodzice nie chodzili do kościoła. Jak wyglądało dzieciństwo siostry Małgorzaty Chmielewskiej?
Choć jej rodzice nie chodzili do kościoła, w domu obecne były katolickie tradycje. „To też nie było tak, że byłam wychowana kompletnie poza katolicyzmem. Rodzice posyłali nas na religię, która wtedy była przy parafiach” – mówi. Wspomina też pobyt u sióstr niepokalanek w Szymanowie i powrót do Warszawy z powodów rodzinnych.
„Oczywiście obchodziło się w domu święta, normalnie Wielkanoc, Boże Narodzenie, ale nie było nacisku. Moi rodzice do kościoła nie chodzili” – dodaje.
„Szukałam zawsze, szukałam, szukałam”. Nie tylko w chrześcijaństwie
Zanim zdecydowała się poświęcić życie Bogu, szukała odpowiedzi na pytania o prawdę i sens życia.
„Na pewno tak, ale z drugiej strony szukałam zawsze, szukałam, szukałam. Po prostu prawdy i sensu życia. Zresztą szukałam w różnych religiach” – wyznaje.
Interesowała się islamem i buddyzmem. Książki, jak opowiada, wypożyczała w British Council w Alejach Jerozolimskich w Warszawie, bo nie były wtedy łatwo dostępne. Kiedy Rafał Kowalski przyznaje, że takie poszukiwania wydają mu się nieoczywiste, siostra odpowiada: „No, dla mnie to było oczywiste. Oczywiście również i przede wszystkim w chrześcijaństwie”.
Ewangelia przestała być teorią. „Chrystus jest największą miłością”
Z czasem szczególnego znaczenia nabrała dla niej Ewangelia.
„Ale w pewnym momencie życia stwierdziłam, że Ewangelia, którą zaczęłam czytać, mówi prawdę, bo mi się to zaczęło sprawdzać najzwyczajniej w świecie” – mówi siostra Chmielewska.
„Jako biolog jestem człowiekiem doświadczenia. I zaczęło mi się to sprawdzać pod jednym warunkiem. Sprawdza nam się wtedy, kiedy próbujemy wprowadzić w życie, a nie tylko teoretycznie” – tłumaczy. I podsumowuje: „I stwierdziłam, że Chrystus jest największą miłością”.
Dla niej oznaczało to wybór bardziej radykalnej drogi. Zaznacza jednak, że życie małżeńskie również może być życiem z Bogiem. Co więcej, zastanawia się, czy prawdziwe chrześcijańskie małżeństwo nie jest wyborem jeszcze bardziej radykalnym.
Jak rodzina przyjęła jej decyzję? „Panowała zasada wolności”
Czy decyzja o poświęceniu życia Bogu zaskoczyła rodzinę?
„Na pewno tak, ale w mojej rodzinie panowała zasada wolności. To znaczy, jeśli uważasz, że to jest słuszne i chcesz tak żyć, no to dobrze” – opowiada.
Bliscy nie poprzestali na zaakceptowaniu jej wyboru. Matka wspierała później wspólnotę, prowadząc rozliczenia, które wówczas wykonywano na papierze. Ojciec, z zawodu lekarz, pomagał swoją wiedzą, nawet gdy sam umierał na raka. Siostra wspomina, że na podstawie opisu trafnie rozpoznał problem zdrowotny małego Artura, jej przybranego syna.
„I ojciec miał rację” – przyznaje.
Opowiada także o wsparciu braci, z których jeden pomaga wspólnocie do dziś. To właśnie reakcja najbliższych jest jednym z ważnych wątków jej osobistej historii. Jak podkreśla siostra Chmielewska, jej wybór nie spotkał się z odrzuceniem.
„Więc to nie było absolutnie żadnej wrogości” – podsumowuje.
A kto zasługuje na wyróżnienie w tym roku? Trwa kolejna edycja Viva! People Power! Wybierz swoich faworytów i zdecyduj, kogo chcesz docenić. TUTAJ możesz oddać głos w poszczególnych kategoriach tegorocznej edycji plebiscytu.
**Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania!**
Partnerem odcinka „KULA VIVY"! jest marka Lotto.