Reklama

Choć jego nazwisko od lat kojarzy się z najwyższym poziomem światowej wiolinistyki, prywatnie Vadim Brodski patrzy na sukces zupełnie inaczej niż wielu artystów. W szczerej rozmowie odsłania kulisy życia rodzinnego, wspomina o swoich dzieciach, pracy pedagogicznej oraz doświadczeniach, które ukształtowały jego spojrzenie na muzykę i wychowanie kolejnego pokolenia artystów.

Dzieci są jego największym zwycięstwem. Vadim Brodski o sukcesie poza sceną. Wywiad VIVA!

[...]

– Wśród tych wszystkich sukcesów co Pan uważa za największe życiowe osiągnięcie?

Dwójkę moich dzieci. To jest najważniejszy konkurs, który wygrałem. Niestety i córka, i syn poszli w moje muzyczne ślady. Martwiłem się tym, ale jakoś dają sobie radę. Margherita ma 23 lata. Dostała się do Gewandhaus, jednej z najstarszych i najbardziej prestiżowych orkiestr symfonicznych na świecie. Gra na flecie. Ambitna dziewczyna, ma koncerty solowe. Julian gra na saksofonie i ma bardzo dużo koncertów. Na szczęście! Tydzień temu skończył 28 lat, jest niebywale atrakcyjnym młodym mężczyzną. W sierpniu zagramy rodzinny koncert w Kąśnej Dolnej, niedaleko Tarnowa, w dawnym dworze, a dziś Muzeum Ignacego Paderewskiego. To będzie jubileuszowa edycja najpopularniejszego w tamtych czasach Festiwalu Muzyki Kameralnej „Bravo Maestro”. Trzydzieści lat temu wpadłem na pomysł, żeby zorganizować spotkanie przyjaciół, którzy byli wybitnymi solistami, a w Kąśnej Dolnej stworzyli unikatowe zespoły. Nazwę „Bravo Maestro” wymyśliłem, jadąc samochodem z Januszem Olejniczakiem. Ostatnio zwracanie się do poszczególnych muzyków per maestro stało się w Polsce bardzo popularne. Nie wykluczam, że też dzięki mnie, bo „bombardowałem” bez przerwy w telewizji tym „bravo maestro”.

Vadim Brodski, VIVA! 15/2026
Vadim Brodski, VIVA! 15/2026 fot. Rafał Masłow

– Maestro, czego chciał Pan nauczyć swoje dzieci? Przed czym ustrzec?

Nie chciałem, żeby grali na skrzypcach, i teraz mi to wypominają. Mam nadzieję, że moi studenci polscy, którzy czytają ten wywiad, nie będą mi mieć tego za złe (Vadim Brodski jest profesorem na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, gdzie od 2005 roku prowadzi klasę skrzypiec – przyp. red.). Niemniej uważam, że gra na skrzypcach to niepewny sposób na życie. Marzenia o karierze skrzypka to jedna z najbardziej niebezpiecznych inwestycji w przyszłość, tak samo jak taniec czy malarstwo. Aby odnieść sukces, potrzeba trzech podstawowych elementów: talentu, dobrego nauczyciela i szczęścia, czyli dobrego promotora. Amerykanie mówią: „Right time, right place, right person”. Moim studentom powtarzam: „Graj czysto, rytmicznie i pięknym dźwiękiem”. W Rzymie mam 14-letniego, wybitnie uzdolnionego ucznia. Gra pięknie, czysto, ale bardzo nierytmicznie. Jest jak dziki koń. Nieokiełznany. Walczę z nim, ale na razie nieskutecznie. Gdyby posiadł ten trzeci element ze sztuki skrzypcowej, byłby masterem. Tak czy inaczej, zrobi karierę, ale chciałbym, aby był impeccable, bez skazy

[...]


Cały wywiad w nowym numerze VIVY! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od 6 do 26 sierpnia.

Sandra Kubicka, Viva! 15/2026 okładka
Sandra Kubicka, Viva! 15/2026 okładka fot. Borys Synak
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...