Reklama

Za scenicznym blaskiem, wyprzedanymi koncertami i uśmiechem, który znają miliony fanów, kryje się historia, o której Roksana Węgiel-Mglej do tej pory mówiła niezwykle rzadko. W poruszającej rozmowie z VIVĄ! artystka odsłania najbardziej osobistą stronę swojego życia. Opowiada o diagnozie, która wywróciła jej codzienność do góry nogami, o lęku, z którym musiała się zmierzyć, i o chorobie, która zmusiła ją do przewartościowania wszystkiego, co dotąd wydawało się najważniejsze. Szczerze mówi także o cenie sławy, życiu pod nieustanną presją, psychoterapii oraz o tym, dlaczego dziś wie, że prawdziwym sukcesem nie są kolejne rekordy i zawodowe triumfy, lecz wewnętrzny spokój, równowaga i troska o własne zdrowie.

Roksana Węgiel-Mglej o chorobie. Diagnoza zmieniła jej życie: "Teraz muszę zadbać o siebie, bo chcę korzystać z życia"

– Potrzebujesz ochrony?
Zawsze, gdy wychodzimy do miejsc publicznych albo tam, gdzie ludzie wiedzą, że będziemy, mamy przy sobie ochronę. Wcześniej zdarzało się, że szłam sama po galerii handlowej i byłam śledzona. Nie wspomnę o sytuacjach na koncertach i tych, kiedy ktoś sobie ubzdurał, że jestem jego żoną i w związku z tym musi się pozbyć Kevina.

– Czy nieustanna obecność u Twojego boku ochrony ogranicza Twoją wolność?
Można się do tego przyzwyczaić. Wolę, żeby ktoś ze mną był, niż bać się cały czas.

– To się może odbić na zdrowiu psychicznym.
Dlatego posłuchałam Kevina i od roku chodzę na psychoterapię. Ale trwało, zanim znalałam psychologa, który pasuje mi pod każdym względem. Ale wiesz… takie życie odbija się też na zdrowiu fizycznym. My, artyści, nakładamy maski, uśmiechamy się ze sceny, choć w środku często rozpadamy się na kawałki, bo przecież ludzie przychodzą na koncert, żeby się dobrze bawić, a nie żeby patrzeć na smutnego artystę. Ale granica jest cienka. Czasem przychodzi taki dzień, kiedy wszystko człowieka przerasta i nie da się już emocji tłumić w sobie. Ja poniosłam koszt fizyczny. Choruję na Hashimoto, a trzy lata temu doszła do tego cukrzyca typu 1. Gdy się o niej dowiedziałam przez przypadek, robiąc rutynowe badania, lekarz powiedział mi, że teraz Hashimoto będzie moim najmniejszym problemem. Wiadomo, że stało się tak, bo mam ku temu predyspozycje genetyczne, ale wiadomo nie od dzisiaj, że czynniki zewnętrzne uaktywniają choroby autoimmunologiczne. Nie jestem lekarzem, nie chcę snuć jakichś mądrości, ale wierzę w to, że w takich sytuacjach stres nie pomaga.

Czytaj też: Rodzice mieli wątpliwości, znajomi się od nich odwrócili. Tylko w VIVIE! Roksana Węgiel-Mglej o ślubie: "Mało kto dobrze nam życzył"

Roksana Węgiel-Mglej, Viva! 14/2026
Roksana Węgiel-Mglej, Viva! 14/2026 Zdjęcia Borys Synak

– To przewartościowało Twoje życie?
Na początku bałam się, że będę więźniem tej choroby i że jest to najgorsze, co mnie mogło spotkać. Miałam oczywiście z tyłu głowy, że są grosze choroby niż cukrzyca, ale ona… zabija po cichu. Jej rozwój zależy od tego, jak o siebie dbamy. Dbam więc o siebie. Przyjmuję insulinę. Próbowałam być na pompie insulinowej, ale niestety to nie dla mnie, bo widać ją przy obcisłych strojach, w jakich występuję. Mówię o tym, bo widzę, że daję siłę innym chorym. Popatrz, mogłoby się wydawać, że mam idealne życie – miłość, dom, karierę, a jednak jestem jak każdy. Teraz muszę zadbać o siebie, bo chcę korzystać z życia. Tylko teraz nie chcę już siebie tak non stop eksploatować. Dostałam nauczkę, ale dobrze, że teraz. Nauczyłam się, że potrzebny jest balans. Dlatego cieszę się, że Kevin zgodził się na wyprowadzkę z miasta, bo mamy tu spokój, którego oboje bardzo potrzebujemy. Chyba nawet nie wiedzieliśmy, jak bardzo.

– O tym jest Twoja nowa płyta „Błękit”?
Jest o wszystkim, co dla mnie ważne. O miłości, ale nie tylko romantycznej. Utwór „Błękit” jest o Bogu. Taki niekomercyjny temat, a singiel osiągnął status platynowej płyty. Po prostu dojrzałam i pozwoliłam sobie na płytę taką, jaką chcę, i tak szybko, jak chcę. Poprzednią wydałam na swoją osiemnastkę, ale pomysł powstał trzy miesiące przed, więc tempo było zabójcze. Nad tą pracowaliśmy prawie trzy lata, bo nie chciałam jej tworzyć pod presją czasu. Wcześniej eksperymentowałam, szukałam swojej muzycznej drogi i myślę, że znalazłam. Zrozumiałam, że nie muszę podążać za trendami i mogę sobie być tą starą duszą. Śpiewam nawet: „Nie ma na co czekać, z nurtem płynąć jak rzeka”. Zdałam sobie sprawę z tego, że powinnam robić to, co czuję i jak czuję.

Czytaj też: Musiała szybko dorosnąć. Tylko w VIVIE! Roksana Węgiel-Mglej szczerze o cenie sukcesu: „Sława odebrała mi część dzieciństwa”

_________________________________________________

Cały wywiad dostępny w nowym numerze VIVY! Magazyn w punktach sprzedaży od czwartku, 23 lipca.

Roksana Węgiel-Mglej, Viva! 14/2026
Roksana Węgiel-Mglej, Viva! 14/2026 Zdjęcia Borys Synak
Roksana Węgiel, Viva! 14/2026 okładka
Roksana Węgiel, Viva! 14/2026 okładka Zdjęcia Borys Synak
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...