Reklama

Niektóre osoby odchodzą, ale ich obecność zostaje z nami na zawsze. Wystarczy jedno wspomnienie, znajomy gest albo melodia, by wróciły emocje, których nie sposób wymazać z pamięci. Dla Sargisa właśnie taką osobą była jego babcia. Artysta przyznaje, że to ona ukształtowała go nie tylko jako człowieka, ale również nauczyła go czułości, troski i bezwarunkowej miłości. W rozmowie z Rafałem Kowalskim opowiedział historię, która porusza swoją prostotą i autentycznością.

„Tak jak ona na mnie patrzyła, nikt nigdy na mnie nie patrzył”. Sargis o kobiecie, która nauczyła go bezwarunkowej miłości

To właśnie wspomnienie babci stało się inspiracją dla jednego z najbardziej osobistych utworów na najnowszym albumie Sargisa, który miał premierę zaledwie miesiąc temu. „W “Trzech jabłkach” śpiewasz: „Mówiłaś, że kochasz / mówiłaś, że jestem twój cały świat”. Czy babcia, o której jest ta piosenka, też była nim dla ciebie?” – brzmiało pytanie wylosowane z kuli. Odpowiedź szybko przerodziła się w poruszającą opowieść o miłości, stracie i wdzięczności.

fot. Dagmara Szewczuk
fot. Dagmara Szewczuk fot. Dagmara Szewczuk.

„Piosenka „Trzy jabłka” to jeden z takich najbardziej moich ulubionych utworów z tej płyty. To jest piosenka mojej świętej pamięci babci, która zawsze, jak uczyła mnie wierszy albo opowiadała bajki, to kończyła tym, że z nieba spadły trzy jabłka. Jedno dla tego, kto opowiadał, drugie dla tego, kto słuchał, a trzecie dla tego, kto ma przed sobą drogę” – zaczął.

To wspomnienie towarzyszyło mu od dzieciństwa. Jednak, jak podkreśla artysta, najcenniejsze było nie samo rodzinne powiedzenie, lecz uczucie, którym babcia obdarzała go każdego dnia: „Ona była bardzo dla mnie ważna. To była osoba, która darzyła mnie miłością bezwarunkową, taką, że to jak ona na mnie patrzyła, to nikt na mnie nie patrzył. Taką troską, miłością.”

Po jej śmierci nie było jednak miejsca na przeżywanie emocji. Najpierw przyszły obowiązki związane z organizacją ostatniego pożegnania, a dopiero później żałoba dała o sobie znać z pełną siłą.

„Pamiętam, że jak zmarła, miałem taki żal do siebie... Bo ja byłem trochę w trybie takiego robota, że organizowałem tam pogrzeb i wszystkie różne inne rzeczy. I po jakimś czasie dopiero mnie to tak uderzyło, żałoba i tak dalej. I miałem trochę żal do siebie, że nie napisałem dla niej żadnej piosenki” – wspominał.

Przełom nastąpił dokładnie rok później. W nocną ciszę, przy przytłumionym dźwięku fortepianu, przyszła melodia, której – jak mówi – nie planował.

„W rocznicę jej śmierci, bo ona zmarła w nocy, dokładnie w rocznicę śmierci usiadłem przy fortepianie swoim w domu. Pamiętam, że wszyscy spali w domu, więc jeszcze był ten pedał, który ścisza troszeczkę brzmienie, tłumi. I bardzo cichutko wypłynęła melodia, słowa i wszystko. [...] I to jest właśnie opowieść o tym, że to trzecie jabłko należy się już jej, bo to ona ma przed sobą drogę” – zdradził, nie kryjąc wzruszenia.

Dziś Sargis mówi o babci z ogromnym spokojem i wdzięcznością. Jest przekonany, że choć fizycznie jej już nie ma, nadal pozostaje ważną częścią jego życia.

Sargis, Warszawa 08.06.2026.
Sargis, Warszawa 08.06.2026. fot. Forum

Sargis opowiedział o znaku, który dostał od babci po jej śmierci

Wiele osób po stracie bliskich mówi o snach, które zapamiętują na całe życie. Dla jednych są tylko wytworem wyobraźni, dla innych stają się symbolicznym pożegnaniem. Rafał Kowalski zapytał Sargisa, czy sam doświadczył czegoś, co odebrał jako znak od ukochanej babci.

Odpowiedź przyszła bez chwili zawahania: „Totalnie. Było tak, że babcia mi się przyśniła w nocy i przyszła do nas. Pamiętam, że byliśmy wtedy w tym śnie z rodziną. Tak ją zobaczyłem i mówię: „Babcia?” A ona: „Niech Bóg błogosławi was” i to wszystko. I poszła. I to takie było pożegnanie.”

Sargis nie ukrywa, że jest osobą bardzo wrażliwą i nie zamyka się na doświadczenia, których nie da się racjonalnie wyjaśnić. Wierzy, że obecność bliskich można odczuwać jeszcze długo po ich odejściu. To właśnie dlatego, jak mówi, osoby, które odegrały ważną rolę w naszym życiu, nigdy tak naprawdę z niego nie znikają.

„Ci ludzie też, którzy byli częścią naszego życia, oni zawsze będą. Nawet jak ich nie ma, to widzisz czasami w tym, jak mówisz, w tym, jak się ruszasz, w tym, jak się śmiejesz. To jest taka historia” – zakończył.


Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...