Małgorzata Rozenek-Majdan pojawiła się na premierze „Królowej Przetrwania”, gdzie w rozmowie z Rafałem Kowalskim dla viva.pl opowiedziała o kulisach pracy przy programie. Choć na ekranie widzowie oglądają emocjonujące zmagania uczestniczek, prowadząca zdradziła, że rzeczywistość w dżungli wygląda zupełnie inaczej. Wprost przyznała, co było dla niej największym wyzwaniem i co każdego dnia najbardziej dawało się jej we znaki na planie.

Małgorzata Rozenek-Majdan Królowa Przetrwania – „musiałam być tylko biernym obserwatorem”

Małgorzata Rozenek-Majdan nie ukrywa, że wyjazd na plan programu był dla niej dużym zaskoczeniem. Jak przyznaje, próbowała przygotować się na różne trudności, ale rzeczywistość okazała się inna.

Jak mówi: „Gdy jechałam na plan, zastanawiałam się, co może być najtrudniejsze. Nie spodziewałam się jednak, że właśnie to okaże się największym wyzwaniem”.

Zobacz także:

Najbardziej wymagające okazało się obserwowanie uczestniczek bez możliwości reakcji. Prowadząca podkreśla, że z dnia na dzień coraz mocniej angażowała się emocjonalnie.

„Patrzysz na dziewczyny, widzisz ich codzienne zmagania, zaczynasz z nimi empatyzować i rozumieć emocje, które się między nimi pojawiają. Ale możesz być tylko biernym obserwatorem” – tłumaczy.

I właśnie ta bezradność była dla niej najtrudniejsza.

„Nie jestem przyzwyczajona do tego, żeby stać z boku. Raczej wchodzę w akcję i podejmuję wyzwania, a tutaj moja rola sprowadzała się do tłumaczenia zasad i nie miałam fizycznej możliwości, żeby okazać im wsparcie, choć bardzo tego chciałam” – dodaje.

Jednocześnie podkreśla, że uczestniczki poradziły sobie z ogromnym wyzwaniem. „To naprawdę trudny program. Wymaga nie tylko hartu ducha i tężyzny fizycznej, ale też codziennego wstawania i znajdowania w sobie entuzjazmu” – zaznacza.

„To było ogromne wyzwanie logistyczne” – jedzenie, emocje i życie poza kamerą

Kulisy „Królowej Przetrwania” to także codzienne problemy organizacyjne, które – jak przyznaje Rozenek-Majdan – były odczuwalne dla całej produkcji. „To nawet nie jest kwestia zakazów, tylko logistyki planu. Na jedną rzecz ponarzekam – bardzo trudno jest dobrze wyżywić tak ogromną produkcję” – mówi.

Dochodziły do tego różnice kulturowe i zderzenie z inną kuchnią niż ta, do której przywykli uczestnicy i ekipa. „Nie zawsze chcemy codziennie poznawać nowe smaki. Każdy ma swój jadłospis, a ten w Polsce wygląda zupełnie inaczej” – zauważył Rafał Kowalski, z czym zgodziła się jego rozmówczyni.

Po dniu zdjęciowym prowadząca wracała do hotelu, co – jak sama zauważa – wyraźnie kontrastowało z sytuacją uczestniczek pozostających w dżungli. „Kiedy wracałam do hotelu, mogłam się wykąpać, położyć i zadzwonić do najbliższych. To było coś, czego dziewczynom bardzo brakowało” – opowiada.

To właśnie wtedy najmocniej odczuwała emocje związane z programem. „Za każdym razem, gdy zasypiałam, myślałam o tym, że one są tam w dżungli. Zaczynasz naprawdę czuć ich emocje i im kibicować” – mówi. I dodaje szczerze: „Sama się zdziwiłam, jak bardzo zaczęłam im kibicować”.

W rozmowie pojawił się również temat kontrowersji wokół uczestniczek programu. Rozenek-Majdan podkreśla, że dziś to odbiorcy decydują, kogo chcą oglądać. „Czasy, w których ktoś decydował, kogo promować, już się skończyły. Społeczeństwo samo wybiera i samo szuka informacji” – zaznacza. Na koniec zwraca uwagę na to, co jej zdaniem jest najważniejsze: „Każda z tych dziewczyn ma ciekawą historię, każda ma charyzmę i chce ją opowiedzieć. I mam wrażenie, że zrobiły to naprawdę dobrze”.

Całe wideo już na naszym YouTubie.

Zobacz też: Nawróciła się w zamkniętym ośrodku, teraz spienięży swoją przemianę. Ilona Felicjańska o nietypowym planie na przyszłość

Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA