Reklama

Z dala od sceny, koncertów i wielkomiejskiego zgiełku Kora stworzyła miejsce, do którego zawsze chciała wracać. Jej dom na Roztoczu, położony w pobliżu Roztoczańskiego Parku Narodowego, stał się prawdziwą oazą spokoju. To właśnie tutaj celebrowała codzienność, żyła w rytmie natury i czerpała radość z prostych chwil. „Dnia za mało, żeby ogarnąć cały ten świat” – mówiła o swoim ukochanym miejscu.

Dom Kory na Roztoczu był jej wymarzonym azylem

Kora, legenda polskiej muzyki i niezapomniana wokalistka zespołu Maanam, przez lata prowadziła intensywne życie zawodowe. Z czasem coraz większe znaczenie zyskało jednak dla niej miejsce, w którym mogła zwolnić i odetchnąć. Takim azylem okazał się dom na Roztoczu.

To właśnie tam VIVA! odwiedziła artystkę kilka lat przed jej śmiercią. Kora i Kamil Sipowicz zgodzili się wówczas na wyjątkową sesję zdjęciową dla naszego magazynu. Wśród rozległych łąk, lasów, bielonych domów i zwierząt powstały pełne ciepła fotografie pokazujące ich codzienność z dala od blasku fleszy. Bez pośpiechu, bez pozowania do życia, które nie było ich własnym.

Między kolejnymi ujęciami Kora opalała się w ogrodzie, rozmawiała o zwierzętach, wspominała ukochaną Ramonę – „włoską arystokratkę z Bolonii” – i snuła refleksje o życiu. Wszystko odbywało się w tempie, które najbardziej lubiła.

„Zresztą jak nie wstanę rano, to brakuje mi tych godzin. Ogarniam dom, zwierzęta, gaszę światła wokół domu, krzątam się wokół siebie, co zajmuje mi dużo czasu. Wszystko toczy się wolno. Żaden pośpiech nie jest wskazany. Bardzo lubię mieć ten czas dla siebie, bo jak Kamil śpi, to jakby dzieci w domu spały, panuje cudowna cisza. Kiedy wstaje, dom zaczyna inaczej energetyzować, przygotowuje śniadanie, robi to, tamto, siamto… Dnia za mało, żeby ogarnąć cały ten świat, który tutaj mamy” – opowiadała w rozmowie z VIVĄ!.

Bartek Wieczorek/LAF AM

To tutaj odnalazła spokój i życie blisko natury

Dom na Roztoczu był dla Kory czymś znacznie więcej niż pięknym adresem. Bliskość natury, codzienne obowiązki, opieka nad zwierzętami i cisza pozwalały jej odnaleźć równowagę po latach pełnych zawodowych wyzwań i osobistych doświadczeń.

Artystka nigdy nie ukrywała, że jej dzieciństwo było trudne. Dorastała w skromnych warunkach, a część najmłodszych lat spędziła w prowadzonej przez siostry zakonne placówce opiekuńczej. Do tych doświadczeń wracała rzadko, przyznając jedynie, że na długo wpłynęły na jej sposób postrzegania świata i ludzi.

Z biegiem lat stworzyła jednak własną definicję domu. Nie opierała się ona na ścianach czy metrażu, lecz na poczuciu bezpieczeństwa, wolności i bliskości natury. Wszystko to odnalazła właśnie na Roztoczu.

Kora zmarła 28 lipca 2018 roku w wieku 67 lat po walce z chorobą nowotworową. Pozostawiła po sobie nie tylko niezwykły dorobek muzyczny, ale również wspomnienie miejsca, które było dla niej prawdziwym schronieniem.

Dziś dom na Roztoczu pozostaje symbolem tej spokojniejszej, bardziej prywatnej strony życia artystki. To tutaj mogła żyć na własnych zasadach, z dala od hałasu i reflektorów, ciesząc się tym, co – jak sama podkreślała – było najcenniejsze: zwyczajną codziennością.

Przypominamy ten wyjątkowy materiał VIVY!, który pokazuje Korę w miejscu, które kochała najbardziej.

Bartek Wieczorek/LAF AM
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...