Już pierwsze chwile wizyty pokazują, że jednym z jego największych atutów nie jest efektowne wyposażenie, ale coś znacznie trudniejszego do znalezienia w wielkim mieście: poczucie prywatności i bliskość natury. Choć wystarczy wyjść za bramę, by ponownie znaleźć się w środku Warszawy, w ich niewielkiej zielonej enklawie tempo wyraźnie zwalnia.
Magdalena Waligórska-Lisiecka i Mateusz Lisiecki-Waligórski zawodowo związani są z aktorstwem. Ona, urodzona 5 stycznia 1981 roku w Jędrzejowie, ukończyła w 2007 roku Wydział Aktorski ówczesnej PWST w Krakowie – Filię we Wrocławiu. Szeroka publiczność pokochała ją między innymi za rolę Wioletki w „Ranczu”, a aktorka do dziś pozostaje aktywna zawodowo. Mateusz, urodzony w 1987 roku, w 2010 roku ukończył Wydział Aktorski Akademii Teatralnej w Warszawie. Ich wspólny dom jest jednak przestrzenią, w której role zawodowe schodzą na dalszy plan.

Magdalena i Mateusz Lisieccy-Waligórscy. VIVA! 16/2026
Zielona oaza w samym sercu Mokotowa. Wszystko zaczęło się od niepozornego drzewka
Pierwsze zaskoczenie pojawia się jeszcze zanim Rafał Kowalski na dobre rozpocznie zwiedzanie domu gospodarzy. Zieleń wokół sprawia, że trudno uwierzyć, iż wciąż jesteśmy w jednej z centralnych dzielnic stolicy.
Kiedy Magdalena i Mateusz witają go na miejscu, wzrok szybko przyciąga ogród. Szczególnie jedno z rosnących w nim drzew. "To ta mirabelka w środku miasta, dobrze mówię?" – pyta reporter.
Okazuje się, że mirabelka nie była pierwotnie planowana. Historia drzewa zaczyna się od zakupów Magdaleny w Kazimierzu Dolnym i rośliny, która miała wyglądać zupełnie inaczej.
"Pierwszą rzeczą, którą kupiłam, to swojego domu, było drzewo, taki migdałowiec na rynku w Kazimierzu Dolnym. I jak to bywa, takie krzewy są szczepione na czymś. I był właśnie szczepiony na tej mirabelce. I przez bardzo wiele lat rósł sobie tutaj na tym ogródku ten piękny migdałowiec. Kwitł pięknie. Wyglądało to obłędnie, ale w którymś momencie mirabelka wygrała i mamy mirabelkę" – opowiada Magdalena.
- TYLKO W VIVIE! Lisieccy-Waligórscy rządzą w polskich serialach, ale ich syn nie chce być aktorem. Ma bardzo konkretny powód

Magdalena zawsze wiedziała, że chce mieszkać na Mokotowie. „To będzie nasze miejsce na Ziemi”
Dla Magdaleny Waligórskiej-Lisieckiej wybór Mokotowa nie był przypadkowy. Aktorka nie pochodzi z Warszawy, ale kiedy zdecydowała, że to właśnie w stolicy chce rozwijać swoją zawodową przyszłość, szybko znalazła dzielnicę, z którą poczuła szczególną więź.
"Zawsze chciałam mieszkać na Mokotowie. Ja jestem przyjezdna, a Mateusz jest stąd. [...] Wiedziałam, że chcę pracować, mieszkać w Warszawie, bo tu jest praca dla aktorów. Zakochałam się w Mokotowie i zawsze wiedziałam, że to będzie nasze miejsce na Ziemi" – przyznaje.
Zanim jednak znaleźli swoje miejsce, trzeba było ustalić jeszcze jeden szczegół. Mokotów Mokotowowi nierówny, a każde z nich miało swoją wizję najlepszego adresu.
"Trwały dyskusje właśnie, w którym mieszkaniu mamy zamieszkać. Czy na górnym, czy na dolnym" – wspomina Magdalena. Okazuje się, że para mieszka w tym miejscu już 12 lat.

Ogródek stał się królestwem ich dzieci. Było boisko, domek, a nawet prywatna górka ze śniegu
Posiadanie własnego kawałka zieleni nabrało zupełnie nowego znaczenia, kiedy w domu pojawiły się dzieci. Rafał Kowalski zwraca uwagę, że taka przestrzeń daje im możliwość spędzania czasu na zewnątrz bez konieczności dalekiego wyjeżdżania z miasta.
"No to przepięknie. To jest też takie piękne miejsce, skoro macie swój ogródek, żeby dzieciaki, jakie miały się gdzie wybiegać. Są bardzo szczęśliwe w tym miejscu?" – pyta.
Magdalena nie ma wątpliwości" "Tak, tak, tak, stanowczo. To jest tak w ogóle zielona przestrzeń dookoła, a jednocześnie dużo bardzo takiej infrastruktury, szkół, boisk, placów zabaw, ale rzeczywiście mamy ten swój kawałek. Tutaj Natalcia ma swój domek. [...] Kiedyś bywało tu boisko piłkarskie rozkładane."
Ogródek zmieniał więc funkcję wraz z kolejnymi pomysłami dzieci. Raz był miejscem zabaw, innym razem boiskiem. A kiedy Warszawę przykryła odpowiednio gruba warstwa śniegu, Mateusz postanowił pójść o krok dalej.
"Raz nawet zimą górkę usypałem dzieciakom do zjeżdżania ze śniegu. Była wyjątkowa zima, gdzie był śnieg. [...] Bałwan stoi zawsze na tarasie. Zresztą na tarasie, który własnoręcznie zbudowałem" – zdradza.

Wzmianka o własnoręcznie wykonanym tarasie szybko zwraca uwagę reportera. Nie każdy aktor po powrocie ze spektaklu czy planu filmowego chwyta przecież za narzędzia.
"A to jest taki talent od urodzenia, czy stwierdziłeś: sprawdzę się?" – dopytuje Rafał Kowalski.
Odpowiedź Mateusza okazuje się zaskakująca: "Nie, ja po prostu w pewnym momencie życia, gdzieś tam mając lat 20, uznałem, że nic nie potrafię, więc odpaliłem YouTube i zacząłem się wszystkiego uczyć. To był taki czas, kiedy pierwszy raz pojechałem na biwak, pod namiot samemu i też uznałem, że nauczę się budować domy. Domu jeszcze nie zbudowałem, ale chociażby taras jest."
Magdalena szybko daje do zrozumienia, że taras to nie jedyny przykład. "Wszystkie remonty w domu to jest Mateusz. Łazienka ostatnio była remontowana" – zaznacza.
- TYLKO W VIVIE! Gwiazda „Rancza” długo miała z tyłu głowy jedną obawę. Wszystko zmieniła rola jej przyszłego męża
Całą wizytę w domu Magdaleny i Mateusza Lisieckich-Waligórskich obejrzysz na naszym kanale na YouTube. Zapraszamy!
























