TYLKO U NAS: Tak mieszka Helena Norowicz. Choć jej dzieciństwo nie było łatwe, do dziś trzyma w domu pamiątkę po tym czasie: „Musieliśmy uciekać”
Helena Norowicz otworzyła przed Vivą.pl drzwi swojego domu i pokazała miejsca oraz przedmioty, z którymi wiążą się najważniejsze wspomnienia jej życia. W rozmowie z Rafałem Kowalskim wróciła pamięcią do dramatycznej ucieczki z rodzinnych stron, kiedy wraz z rodzicami mogła zabrać tylko to, co najpotrzebniejsze. Jedną z pamiątek tamtych wydarzeń jest samowar, który do dziś stoi w jej domu. W wagonie rodzina wiozła także żywą świnię — mama Heleny nie wyobrażała sobie bowiem Wielkanocy w Polsce bez szynki.
Dom Heleny Norowicz jest pełen wspomnień. Niektóre zamknięte są w fotografiach, inne w przedmiotach, które dla postronnych mogą wydawać się zwykłymi pamiątkami. Dla niej są jednak świadkami historii całej rodziny. W najnowszym odcinku cyklu „Domy gwiazd” aktorka i modelka oprowadziła Rafała Kowalskiego po swoim mieszkaniu, pokazując miejsca, do których wraca myślami najczęściej. Wspomnienia prowadzą ją od rodzinnego domu na Kresach, przez dramat wojny i przymusową przeprowadzkę, aż po Warszawę, która z czasem stała się jej nowym miejscem na ziemi.
Portret ojca zajmuje w domu Heleny Norowicz wyjątkowe miejsce. „To wszystko trzeba było zostawić”
Jednym z pierwszych przedmiotów, na które uwagę zwrócił Rafał Kowalski, był portret ojca Heleny Norowicz. Nie wisi przypadkowo – zajmuje honorowe miejsce w salonie. To właśnie od niego rozpoczęła się jedna z najbardziej poruszających części rozmowy.
„Dobrze wspominam tatę, chociaż wtedy tata był zupełnie inną postacią, bo pracował najpierw na roli. Mieliśmy 100 hektarów ziemi. Potem to wszystko trzeba było zostawić. Tę całą pracę i dorobek, jaki był z tej pracy” – wspomina Helena Norowicz.
Wojna odebrała rodzinie nie tylko dom i majątek, ale także poczucie bezpieczeństwa. Wyjazd oznaczał konieczność rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Z rodzinnych stron udało się zabrać jedynie najpotrzebniejsze rzeczy i kilka przedmiotów, które dziś przypominają o tamtym życiu.
Mimo trudnych doświadczeń Helena Norowicz nie mówi o przeszłości wyłącznie przez pryzmat straty. Kiedy Rafał Kowalski zauważył, że jej dzieciństwo musiało być jednocześnie smutne i pełne zwyczajnych, radosnych chwil, aktorka przyznała, że właśnie tak je pamięta. „Ja jestem szczęśliwa, żeśmy wyjechali. Chociaż nie były to łatwe dni, wszystko było obce, do wszystkiego trzeba się było przyzwyczajać” – opowiada.
Po wojnie los skierował rodzinę na Pomorze. Jak wspomina Helena Norowicz, transporty kierowano wtedy do różnych części Polski. „Tam były kierunki, w których prowadzono tych, co objeżdżali ze wschodu. To był kierunek na Wrocław i na Szczecin. A ci, którzy jechali na Szczecin, to jechali też i na Koszalin. I tak się stało, że wylądowaliśmy w Koszalinie i ja w Koszalinie robiłam maturę” – mówi.

Samowar, którego nie da się zastąpić. Ta pamiątka przypomina Helenie Norowicz rodzinny dom
Po wspomnieniach związanych z ojcem Rafał Kowalski poprosił Helenę Norowicz, by pokazała jeszcze jeden wyjątkowy przedmiot. To samowar, który od lat stoi w jej domu i jest jedną z najcenniejszych rodzinnych pamiątek.
„Samowary były bardzo ważne, ponieważ samowary zaspokajały pragnienie. Chciało się pić, to się piło wodę z samowarów. W związku z tym samowary były. Dwa razy woda się musiała w nich przegotować. Przy samowarze był kranik. Potem był taki garnuszek. Jak była już woda trochę bardziej zimna, to się wlewało do szklanki i wstawiano w to, żeby rąk nie parzyło. Czyli że szklanki już nie ma, ale ten pojemniczek na szklankę jest” – opowiada z uśmiechem.


Rafał Kowalski zapytał także, czy samowar nadal nadawałby się do użytku.
„Oczywiście, że działałyby, gdyby się chciało pobawić trochę nimi. Bo jednak woda z kranu i wszystko, co jest bez wysiłku, a tutaj wymaga jednak ciągnięcia, na przykład dużego samowara z czterema czy z pięcioma kilogramami wody, a woda to są kilogramy. A poza tym gorąca woda, zagotowana, to jest oparzenie, bo się można poparzyć. Także teraz one żadnej funkcji poza taką wizualną nie pełnią” – odpowiada.
Dziś to nie tylko ozdobny przedmiot. Samowar przypomina Helenie Norowicz codzienność sprzed lat – rodzinny dom, wspólne chwile i zwyczaje, które dziś należą już do przeszłości. Choć przez lata zmieniło się niemal wszystko, właśnie takie pamiątki pozwalają zachować pamięć o ludziach i miejscach, które trzeba było zostawić.
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.


