Reklama

Fragmenty filmu, gdzie opowiada o traumie dzieciństwa, chwytają za gardło. Także spokój, z jakim to wspomina. „Siła nie musi być głośna”, mówi. Dokument „Edyta Górniak” jest odważną podróżą przez jej życie w obecności kamer. To subtelna, motywująca i zarazem inspirująca opowieść charyzmatycznej artystki, wrażliwej, a jednocześnie niezwykle silnej kobiety i czułej matki. W ekskluzywnym wywiadzie Edyta Górniak otwiera przed Beatą Nowicką swoją duszę i serce.

Edyta Górniak o dzieciństwie w rozmowie z VIVĄ! Poruszający wywiad

– Wychowałyśmy się w tym samym mieście, w Opolu. Prawdopodobnie chodziłyśmy tym samymi szlakami: uliczki Starówki, Piastowska, wyspa Pasieka, amfiteatr, dom kultury… Obie stamtąd wyjechałyśmy. W co była Pani wtedy „uzbrojona”?

W dźwięki. Byłam uzbrojona tylko w dźwięki i pasję do sztuki. To była moja jedyna „zbroja”, za którą mogłam się schować i dzięki której mogłam przeczekać zwątpienia. Doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem. Pomogły rozkochać miliony serc. Dźwięki… Takie niby nic. Niesamowite, prawda?

– Niesamowite.

Całe dzieciństwo miałam bardzo dużo ograniczeń. Skrajnych. Dorastając, mogłam się pomylić na wiele sposobów i pewnie nieraz się myliłam. Ale dźwięki zawsze były moją tarczą. Bezpieczną krainą, do której chowałam się jak pies do budy.

– Fragmenty filmu, w których opowiada Pani o swoim dzieciństwie, chwytają za gardło. Teraz chyba bardziej rozumiem, dlaczego Panią nie złamały…
Wiele osób, które obejrzało film, było poruszonych na różnych płaszczyznach, jak piszą do nas. Na przykład szokuje ich, że o tak traumatyzujących doświadczeniach opowiadam ze spokojem. Faktycznie kilka momentów absolutnie miało moc mnie zniszczyć. Ale w zamian mnie ukształtowało. Po tylu latach nie chciałabym inaczej się temu przyglądać niż z szacunkiem, mądrością i jakąś delikatnością też. Myślę, że 20 lat temu opowiedziałabym o nich inaczej, bo na różnych etapach życia, dorastając i dojrzewając, wszyscy ewoluujemy i dostrzegamy inne aspekty. Nadal uważam, że to było okrutne. Nadal uważam, że więzienie, bicie i obsesyjne kontrolowanie małego dziecka to fatalna metoda kształtowania i wychowywania człowieka.

Czytaj też: TYLKO W VIVIE! Edyta Górniak porusza wyznaniem: "Dwa razy doświadczyłam metafizycznego spotkania z duszą mojego taty". Wciąż otrzymuje od niego znaki

– Celne!
Nie nauczono mnie fundamentalnej umiejętności, jaką jest stawanie we własnej obronie. Dlatego uczyłam tego mojego syna. Wiedziałam, że to jedna z najważniejszych lekcji na całe życie – umieć stanąć nie tylko w czyjejś, ale przede wszystkim we własnej obronie. Mieć komfort stawiać ludziom granice dla własnego bezpieczeństwa, czy finansowego, emocjonalnego, czy energetycznego. Ja musiałam samodzielnie zdobyć tę umiejętność, co zajęło mi wiele lat i naraziło na skrajne sytuacje. W rodzinnym domu na żadne pytanie nie dostawałam odpowiedzi, więc kiedy zostałam matką, uczyłam Allana dyskutować i często pozwalałam mu wygrać w argumentach po to, żeby nabrał komfortu i odwagi bronić własnych argumentów i przemyśleń. Rodzice muszą przygotować dzieci na życie w trudnym i wymagającym świecie. Dorastając, niestety nie rozumiałam wielu rzeczy, które dla innych były oczywiste. Gdybym je rozumiała, wcześniej odeszłabym z toksycznych relacji, zamiast oddawać siebie, kiedy nie było już czego ratować. Latami przyjmowałam na siebie upokarzające sytuacje, wysłuchiwałam słów, które daleko przekraczały granice wszelkiej moralności i mojej suwerenności, ponieważ miałam zakodowaną w dzieciństwie dużą skalę odporności na cierpienie (milczenie).

Edyta Górniak, Viva! 9/2026
Edyta Górniak, Viva! 9/2026 Zdjęcia Iza Grzybowska

– Nigdy.
Teraz dużo więcej się tam dzieje, ale w latach 80. nie było wielu dużych wydarzeń prócz festiwalu. Większość roku to było martwe miejsce, brama zamknięta na kłódkę, trzeba było przejść przez płot. Jedyny czas, kiedy nie bałam się wdrapać po ostrej, kaleczącej siatce (śmiech). W tamtym czasie nie wiedziałam jeszcze, czym jest afirmacja i manifestacja, ale siadając na tej pustej, zakurzonej scenie, wyobrażałam sobie, że stoję tam z prawdziwym mikrofonem, a nie z patykiem czy skakanką, i że śpiewam piękne utwory, które w jednej chwili dotykają wielu serc. W ubiegłym roku, kiedy zdecydowałam, że po raz ostatni wystąpię w Opolu, po próbie znów usiadłam na tej scenie. I pożegnałam się z nią w sercu. Przypominałam sobie tę małą, nieśmiałą dziewczynkę z Ziębic, potem nastolatkę, która tam zadebiutowała, nagrody, jej wiele, wiele wystąpień… lepszych, gorszych. Moją kochającą, wrażliwą i zawsze wdzięczną publiczność. A potem pomyślałam o filmie, który wtedy realizowaliśmy. Tamtego dnia zamknęłam ten etap mojego życia. I artystyczną klamrą na zawsze jest to utrwalone w naszym filmie. [...]

– Wybaczyła Pani mamie? Zrozumiem, jeśli nie ma Pani ochoty odpowiadać…
Wybaczyłam, oczywiście. Brak szczęśliwego dzieciństwa to strata nieodwracalna dla każdej z nas. Niestety takie historie przeplatają się przez miliony domów. Jedni latami modlą się o potomstwo, innym rola rodzica przeszkodziła w planach, marzeniach i ambicjach, a jeszcze innym odbiera młodość. Niesprawiedliwie potem niespełnienie miłosne czy zawodowe wyładowuje się na dzieciach. A my, kiedy jesteśmy dziećmi, wierzymy przecież w każde słowo naszych rodziców. Przyjmujemy je za modlitwę, za kotwicę, przyjmujemy za jedyną prawdę. Nie ma prawdopodobnie idealnego rodzicielstwa, ale z pewnością należy wystrzegać się przemocy emocjonalnej czy fizycznej. [...]

Czytaj też: Wiele razy złamano jej serce… Tylko w VIVIE! Edyta Górniak ujawnia prawdę o miłości. Jej słowa poruszają

– Uderzyło mnie w filmie, że nie przywiązuje się Pani do rzeczy materialnych.
Już nie. Człowiekowi można zabrać wszystko, oprócz wspomnień, wiedzy czy zachwytów z podróży. Zawsze bardzo lubiłam obdarowywać ludzi prezentami, pieniędzmi, podróżami, ubraniami. W takim wymiarze między innymi odczuwałam tak zwany Sukces, że miałam się czym dzielić. Ale te zupełnie pierwsze zarobione pieniądze oddawałam rodzicom. Taka była umowa. Ja występuję w musicalu „Metro”, rodzice biorą honorarium. Trwało to trzy lata. Żyłam wtedy na kanapkach z bufetu Teatru Dramatycznego. Pomagał mi Wiktor Kubiak, producent i sponsor musicalu. Pamiętam, jak zabierał mnie na różne konferencje biznesowe, na których prosił, abym wystąpiła. To były pieniądze, które w tajemnicy zatrzymywałam dla siebie. Nigdy nie dostawałam kieszonkowego, więc nie potrafiłam zarządzać pieniędzmi. Wymyśliłam sobie wtedy, że połowę chowam do skarbonki, jakby ich nigdy nie było. Pierwsze oszczędności wydałam na podróże po świecie, a kolejne znów na rodziców. Tak było do momentu, gdy urodziłam mojego Allana. [...]

Dziękujemy Biuru Podróży Itaka za pomoc przy realizacji sesji zdjęciowej.

Cały wywiad dostępny w nowym numerze VIVY! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 7 maja.

Edyta Górniak, Viva! 9/2026
Edyta Górniak, Viva! 9/2026 Zdjęcia Iza Grzybowska
Edyta Górniak, Viva! 9/2026 okładka
Zdjęcia Iza Grzybowska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...