Jest najważniejszym mężczyzną w jej życiu. TYLKO w VIVIE! Edyta Górniak czule o relacji z synem i ważnej lekcji miłości
Edyta Górniak szczerze opowiada o relacji z synem Allanem. Dziś ma 22 lata i stał się dla niej ogromnym wsparciem. To najważniejszy mężczyzna w jej życiu.

Edyta Górniak otwiera serce jak nigdy wcześniej i mówi wprost o relacji z ukochanym synem Allanem. Wspomina moment, który zmienił wszystko – gdy miał zaledwie 14 lat i opuścił dom, wybierając własną drogę. Dziś, jako 22-latek, jest dla niej nie tylko synem, ale też ogromnym wsparciem. Ich więź pełna jest tęsknoty, dumy i emocji, które trudno opisać słowami. „Mam wrażenie czasem, że czuje się za mnie odpowiedzialny, wiedząc, że jest głównym mężczyzną w moim życiu. I tym najważniejszym”, mówi artystka w rozmowie z Beatą Nowicką.
TYLKO W VIVIE! Edyta Górniak o ukochanym synu, Allanie. Tak dziś wygląda ich relacja
Edyta Górniak: Nie nauczono mnie fundamentalnej umiejętności, jaką jest stawanie we własnej obronie. Dlatego uczyłam tego mojego syna. Wiedziałam, że to jedna z najważniejszych lekcji na całe życie – umieć stanąć nie tylko w czyjejś, ale przede wszystkim we własnej obronie. Mieć komfort stawiać ludziom granice dla własnego bezpieczeństwa, czy finansowego, emocjonalnego, czy energetycznego. Ja musiałam samodzielnie zdobyć tę umiejętność, co zajęło mi wiele lat i naraziło na skrajne sytuacje. W rodzinnym domu na żadne pytanie nie dostawałam odpowiedzi, więc kiedy zostałam matką, uczyłam Allana dyskutować i często pozwalałam mu wygrać w argumentach po to, żeby nabrał komfortu i odwagi bronić własnych argumentów i przemyśleń. Rodzice muszą przygotować dzieci na życie w trudnym i wymagającym świecie. Dorastając, niestety nie rozumiałam wielu rzeczy, które dla innych były oczywiste. Gdybym je rozumiała, wcześniej odeszłabym z toksycznych relacji, zamiast oddawać siebie, kiedy nie było już czego ratować. Latami przyjmowałam na siebie upokarzające sytuacje, wysłuchiwałam słów, które daleko przekraczały granice wszelkiej moralności i mojej suwerenności, ponieważ miałam zakodowaną w dzieciństwie dużą skalę odporności na cierpienie (milczenie). [...]
– Ja mam córkę, Pani – syna. Allan ma 22 lata. Jest Pani gotowa wypuścić go w świat? Odciąć pępowinę?
Syndrom opuszczonego gniazda przeżyłam dużo wcześniej, kiedy mój syn wybrał szkołę wojskową. Miał 14 lat, kiedy opuścił dom. Szybko mnie przyzwyczaił, że ma własne życie. Ale początki były dla mnie bardzo trudne. Mimo ogromnej tęsknoty za nim tłumaczyłam sobie, że ma tylko mnie i musi jak najszybciej się usamodzielnić. Jeśli nie nauczy się decyzyjności i autonomii, a mnie nagle zabraknie, to będzie bezbronny. Więc lepiej, żeby sprawdzał różne ścieżki życia i samodzielnie podejmował decyzje, a także czuł smak ich konsekwencji, póki matka wciąż jest na wyciągnięcie ręki, jako emergency call. Dlatego pozwoliłam mu na tę niezależność.


– Mądrze. W filmie uderzyła mnie jego czułość wobec Pani, uważność.
Potrafi taki być, to prawda. Mnie też za każdym razem to wzrusza. Allan z upływem czasu stał się raczej introwertykiem. Tym bardziej cenię chwile, kiedy się otwiera i pozwala mi zobaczyć, jak głęboko patrzy i ile dostrzega. Mam wrażenie czasem, że czuje się za mnie odpowiedzialny, wiedząc, że jest głównym mężczyzną w moim życiu. I tym najważniejszym. To jest dla niego z pewnością obciążające. Mamy oczywiście cudownych męskich przyjaciół wokół, ojców rodzin, ale myślę, że gdybym poznała wspaniałego mężczyznę, odetchnąłby z ulgą.
– Ma Pani w sobie przestrzeń na miłość, na nowego mężczyznę?
Nie jestem tego pewna…
– Tak myślałam. Dlaczego?
Dlatego, że być może ta relacja byłaby dla mnie kluczowym sprawdzianem tego, czy zaleczyłam już wszystkie lęki. Więc jeszcze nie rozglądam się za mężczyznami ani za relacją. Z pewnością dziś inaczej patrzyłabym na partnerstwo niż kiedykolwiek dotąd. Jestem bardziej wyczulona na wolność każdej duszy i na to, co projektujemy na drugą osobę.
Dziękujemy Biuru Podróży Itaka za pomoc przy realizacji sesji zdjęciowej.
Cały wywiad dostępny w nowym numerze VIVY! Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 7 maja.

