Reklama

Przez lata była dla syna całym światem — mamą, opiekunką i największym wsparciem. Dziś Edyta Górniak z niezwykłą szczerością wraca do czasu samotnego macierzyństwa, opowiada o wychowaniu i syna i wspomina o wyjątkowej relacji, która z biegiem lat stała się jeszcze głębsza. W jej słowach nie brakuje emocji, wzruszenia i refleksji.

Edyta Górniak o samotnym macierzyństwie i relacji z synem, Allanem

Choć przez dekady przyzwyczaiła fanów do spektakularnych występów i wielkich scenicznych emocji, tym razem zdecydowała się opowiedzieć o czymś znacznie bardziej osobistym. Edyta Górniak wróciła do okresu, w którym po rozwodzie z Dariuszem Krupą samotnie wychowywała syna. Od zawsze mówiła o jednym bez cienia wątpliwości — Allan był i wciąż pozostaje centrum jej świata. Choć publiczność widziała ją przede wszystkim jako diwę polskiej sceny muzycznej, za kulisami była przede wszystkim mamą, która próbowała pogodzić życie w blasku fleszy z codziennością pełną zwyczajnych obowiązków i emocji.

Artystka przez lata funkcjonowała na najwyższych obrotach. Koncerty, nagrania, wywiady i nieustanna obecność w mediach były jej codziennością. Mimo tego starała się, by syn zawsze był blisko niej. Wokalistka wielokrotnie podkreślała, że macierzyństwo zmieniło jej spojrzenie na życie. To właśnie syn miał stać się dla niej najważniejszym punktem odniesienia i osobą, dla której była gotowa podporządkować wiele decyzji.

Edyta Górniak, Allan Krupa, Viva! 2009
Iza Grzybowska/YOYK

Dziś, gdy Allan jest już dorosły, Edyta Górniak wraca do tamtych lat z dużą emocjonalnością. W jej słowach słychać zarówno dumę, jak i wzruszenie. Nie ukrywa, że wspólna droga była intensywna i momentami bardzo trudna, ale to właśnie relacja z synem stała się dla niej czymś najcenniejszym. 22-latek coraz śmielej zaznacza swoją obecność w świecie muzyki. Allan stawia pierwsze kroki na estradzie, a wszystko wskazuje na to, że przed nim wyjątkowo intensywny czas. Już wkrótce wyruszy bowiem w trasę koncertową razem ze swoją mamą. Wspólne działania zawodowe nie zawsze bywają łatwe. Mają zupełnie różne charaktery i własny sposób patrzenia na świat. Mimo to próbują znaleźć kompromis i nauczyć się funkcjonować razem także w przestrzeni zawodowej. „Z rodziną trudno się pracuje (...) Liczę się z Alanem, ale myślę, że mam to ostatnie zdanie. Chociaż liczę się z nim, bo on ma bardzo dobre wyczucie muzyczne i jest tą osobą, która reprezentuje młode pokolenie. Muszę zrozumieć i zaufać temu, że zmieniają się brzmienia. Nawet jeżeli coś mi dziwnie brzmi w uszach”, mówi w rozmowie z Plejadą Edyta Górniak.

Artystka po latach wraca do początków macierzyństwa. Zmieniłaby jedną rzecz

Choć nie ukrywa dumy z relacji, którą udało jej się zbudować z Allanem, po latach dostrzega również rzecz, którą dziś zrobiłaby inaczej w wychowaniu syna. Samotne macierzyństwo było ogromnym wyzwaniem i wymagało od niej nieustannego balansowania między rolą matki a obowiązkami zawodowymi. Czy zmieniłaby coś?

„Myślę, że to jest dobre dziecko. On się bardzo dużo nauczył, bardzo szybko. Jeśli mogłabym ochronić jakiś jego jeden etap życia, to żeby był bardziej otwarty. Bo on się stał introwertykiem. To może to bym zmieniła. Chociaż być może taka była jego ścieżka. Dojrzał i z małego chłopca, który dopytywał: "Mama, co robimy? Mama, kiedy jedziemy na wycieczkę?", nagle jest taki introwertyczny. Muszę umieć dotrzeć do niego. Dać mu czas, żeby on się otworzył. Być może to by się i tak stało, ponieważ dorasta. Ale może jakiś element jego życia spowodował, że tak się schował w sobie. Więc tylko to ewentualnie. Jest trochę niecierpliwy, ale to po prostu znak barana”, mówiła w rozmowie z Plejadą.

Czytaj też: Jest najważniejszym mężczyzną w jej życiu. TYLKO w VIVIE! Edyta Górniak czule o relacji z synem i ważnej lekcji miłości

Edyta Górniak, Viva! 9/2026
Edyta Górniak, Viva! 9/2026 Zdjęcia Iza Grzybowska

Jak podkreśla Edyta Górniak, jednym z najważniejszych celów, jakie stawiała sobie jako matka, było nauczenie syna siły i umiejętności bronienia samego siebie. Wokalistka nie ukrywa, że doświadczenia życiowe sprawiły, iż szczególnie mocno zwracała uwagę właśnie na ten aspekt wychowania. „Nie nauczono mnie fundamentalnej umiejętności, jaką jest stawanie we własnej obronie. Dlatego uczyłam tego mojego syna. Wiedziałam, że to jedna z najważniejszych lekcji na całe życie – umieć stanąć nie tylko w czyjejś, ale przede wszystkim we własnej obronie. Mieć komfort stawiać ludziom granice dla własnego bezpieczeństwa, czy finansowego, emocjonalnego, czy energetycznego. […] W rodzinnym domu na żadne pytanie nie dostawałam odpowiedzi, więc kiedy zostałam matką, uczyłam Allana dyskutować i często pozwalałam mu wygrać w argumentach po to, żeby nabrał komfortu i odwagi bronić własnych argumentów i przemyśleń”, mówiła Beacie Nowickiej.

W tym samym wywiadzie Edyta Górniak po raz kolejny pokazała, jak niezwykła więź łączy ją z synem. Artystka nie ukrywa, że mimo upływu lat Allan wciąż pozostaje najważniejszym mężczyzną w jej życiu — kimś, kto doskonale wyczuwa jej emocje i potrafi okazać czułość w momentach, kiedy najbardziej tego potrzebuje. Ponieważ z biegiem lat jej syn stał się bardziej zamknięty w sobie i introwertyczny, dziś szczególnie mocno docenia chwile, kiedy otwiera się przed nią. „Cenię chwile, kiedy się otwiera i pozwala mi zobaczyć, jak głęboko patrzy i ile dostrzega. Mam wrażenie czasem, że czuje się za mnie odpowiedzialny, wiedząc, że jest głównym mężczyzną w moim życiu. I tym najważniejszym. To jest dla niego z pewnością obciążające. Mamy oczywiście cudownych męskich przyjaciół wokół, ojców rodzin, ale myślę, że gdybym poznała wspaniałego mężczyznę, odetchnąłby z ulgą”, opowiadała Beacie Nowickiej.

Życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!

Edyta Górniak, Allan Enso
Edyta Górniak, Allan Enso Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...